Przegląd nowości

Wakacyjny Nabucco

Opublikowano: niedziela, 10, sierpień 2014 20:05

Wrocławska agencja Pro Musica wyprodukowała inscenizację tej popularnej opery Giuseppe Verdiego i prezentowała ją w Polsce i Niemczech w ramach Letniego Festiwalu Operowego. Premierowe przedstawienie odbyło się 1 sierpnia w pięknym kieleckim amfiteatrze Kadzielnia. Kolejne obejrzeli widzowie w Amfiteatrze Narodowym Centrum Polskiej Piosenki w Opolu, Amfiteatrze im. Anny German w Zielonej Górze, Teatrze Letnim im. Heleny Majdaniec w Szczecinie oraz Amfiteatrze w Kołobrzegu. Spektakl będzie również prezentowany na niemieckich scenach w Rugardzie, Kiel i Bochum.

Nabucco,Kielce 1

Na polskie sceny trafił Nabucco tylko raz w 1854 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie. Wcześniej, w niemieckiej wersji językowej, wystawiono operę we Lwowie. Na kolejną inscenizację przyszło nam czekać aż do 1983 roku. Dlaczego tak długo nasi dyrektorzy nie chcieli wystawić tej opery? Chcieli, chcieli tylko nie mogli! W Operze Wrocławskiej już 1968 roku rozpoczęto przygotowania do premiery, jednak ciche naciski cenzury sprawiły, że do niej nie doszło. Na początku lat osiemdziesiątych operą zainteresował się Napoleon Siess, dyrektor Opery Śląskiej w Bytomiu, któremu uzyskanie zgody na wystawienie Nabucco zajęło sporo czasu i nerwów. Wreszcie 28 maja 1983 roku ma miejsce głośna bytomska premiera, która szybko okazała się początkiem tryumfalnego pochodu dzieła przez nasze sceny.


Po Bytomiu była premiera w Gdańsku, potem kolejno Łódź, Wrocław, Warszawa, Kraków, Bydgoszcz i Poznań. Ostatnimi teatrami operowymi gdzie wystawiono Nabucco była Opera na Zamku w Szczecinie oraz Teatr Muzyczny w Lublinie. Każda z tych inscenizacji utrzymuje się w repertuarze przez kilkanaście lat i doczekała się od dwustu do trzystu przedstawień, zawsze przy kompletach publiczności.

Nabucco,Kielce 2

Myślę, że te liczby najlepiej mówią o popularności tego dzieła na polskich scenach. Oczywiście najdłużej, bo już blisko dwadzieścia cztery lata utrzymywało się Nabucco, w niezmienionej inscenizacji, w Bytomiu gdzie doczekało się już ponad 400 przedstawień. Ponieważ przez te wszystkie lata dekoracje, kostiumy i cała inscenizacja po prostu zużyła się i straciła wiele ze swojej artystycznej wartości, dyrekcja Opery Śląskiej zdecydowała o przygotowaniu nowej realizacji scenicznej, co nastąpiło w 2007 roku.

Nabucco,Kielce 3

Warto jeszcze wspomnieć, że ta opera okazała się najlepszym „materiałem eksportowym” naszych teatrów muzycznych. Polskie inscenizacje są znane dosłownie w całej Europie oraz Chinach i na Cyprze. Wróćmy jednak do omawianego kieleckiego przedstawienia, które okazało się do bólu tradycyjne i nie zaskakujące żadnym nowym rozwiązaniem.


Reżyseria statyczna, bez oglądania się na tworzenie kreacji wiarygodnych postaci operowego dramatu. Reżyser, Feliks Tarnawski, nie bardzo zadbał o to by akcja toczyła się wartko bez przestojów, zabrakło mu też pomysłu na wyrazistą dramaturgię poszczególnych scen, finału szczególnie. Dlatego sceny zbiorowe, będące w tej operze podstawą każdej inscenizacji, pozbawione większej dynamiki wewnętrznej też nie dawały widzowi pełnej satysfakcji. Wielkie sceny zbiorowe, konflikt dwóch kultur, walka o władzę, odrzucona miłość i zemsta, splatające się w tej operze w wyjątkowo dramatyczny sposób zostały tym razem wpisane w prostą, malowaną na płótnie scenografię, co też nie do końca się sprawdziło.

Nabucco,Kielce 4

Orkiestra przygotowana i prowadzona przez Jerzego Salwarowskiego grała na zupełnie przyzwoitym poziomie, co jednak nie oznacza, że nie zdarzały się jej irytujące wpadki. Ale przyznaję, że dyrygent zadbał o to by nie uronić nic z właściwej wczesnemu Verdiemu śpiewności frazy i wewnętrznej dynamiki tej wspaniałej muzyki. Chór również śpiewał jak powinien, brakowało mu jednak gęstości i spoistości brzmienia, której jednak trudno wymagać od tak niewielkiego składu osobowego. Tym niemniej chórzyści imponowali wokalną dyscypliną. Partie głównych bohaterów powierzono śpiewakom sprowadzonym z Włoch.


Rolę tytułowego bohatera, władcę Babilonu, śpiewał z niemałym powodzeniem Giulio Boschetti, który zaprezentował głos o rozległym wolumenie i interesującym wyrównanym brzmieniu. Gdyby jeszcze mógł nasycić swoją kreację większą ekspresją i emocjami, to wtedy można by mówić o pełnej satysfakcji. Równie interesująco zaprezentował się obdarzony mocnym tenorowym głosem Roberto Jachini Virgili w partii Ismaele.

Nabucco,Kielce 5

Z kolei pochodząca z Kiszyniowa Natalia Margit w partii Abigaile wymagającej mocnego dobrze osadzonego sopranu dramatycznego o wyjątkowo rozległym wolumenie, zaprezentowała głos, którego uroda brzmienia i wolumen nie rzucają na kolana. Jej głosowi brakuje niezbędnej w tej roli ruchliwości, a w momentach o dużym natężeniu dramatycznym zbytnio go forsowała przez co w górze skali, nabierał zbyt płaskiego wręcz krzykliwego brzmienia.

Nabucco,Kielce 6

Płynność prowadzenia frazy i legato też nie są jej najmocniejszą stroną tej śpiewaczki. Na dodatek śpiewała głosem nie zawsze wyrównanym w poszczególnych rejestrach, no i te problemy z intonacją. Na tym tle dobrze wypadł Damian Konieczek w roli dostojnego kapłana Zaccarii. Jego głos ma niezbędny dla tej partii wolumen oraz moc i nasycone szlachetne brzmienie. Podobali się również Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak jako w pełni wiarygodna i poruszająca Fenena oraz Tomasz Janczak w niewielkiej roli Abdallo i Monika Piechaczek w nieco niewdzięcznej, bo drugoplanowej roli Anny.

                                                                                                    Adam Czopek