Przegląd nowości

Wieczór z gwiazdami w La Scali

Opublikowano: czwartek, 07, sierpień 2014 13:47

Mediolańska La Scala zaprosiła melomanów 4 lipca br. na premierę Hrabiego Ory (Le Comte Ory) Gioacchino Rossiniego. Publiczność wypełniająca piękne wnętrza Teatro alla Scala z zainteresowaniem oczekiwała inscenizacji opery buffa na szacownej scenie.

Le Comte Ory 1

Dzieło Rossiniego (1828) po entuzjastycznym przyjęciu w Paryżu i sukcesach na scenach operowych przez następne dziesiątki lat „leżało zapomniane na półce”, nie wzbudzając zainteresowania teatrów. Na szczęście przypomniano sobie o nim i powraca na afisze: wystarczy wymienić inscenizacje na Festiwalu w Glyndebourne, w La Scali (1991 z Ewą Podleś w partii Ragonde), w nowojorskiej MET czy Opera de Marseille. Autor libretta Eugene Scribe akcję Hrabiego Ory umieścił w latach wypraw krzyżowych, a jej bohaterami są awanturnik i uwodziciel (hrabia) oraz cnotliwa hrabina Adela – oczekująca na powrót męża z wyprawy.


Laurent Pelly – reżyser, scenograf i autor kostiumów mediolańskiej inscenizacji – zdecydował się na uaktualnienie intrygi i przeniesienie jej do dzisiejszych realiów. Przed premierą swoją decyzję uzasadniał tezą, iż i dziś wśród nas jest wielu egoistów, ludzi zdemoralizowanych, którzy do swoich niecnych celów wykorzystują cały arsenał sztuczek, gier pozorów, intryg, kamuflażu, przebierania się „w cudze piórka”.

Le Comte Ory 2

Tworząc zaś scenografię, na scenie La Scali w pierwszym akcie (szkolenie lub zajęcia integracyjne w korporacji?) umieszcza nie tylko mnóstwo krzeseł, stół prezydialny, ale również podwiesza tablice do gry w koszykówkę. Drugi akt to apartament hrabiny Adeli – bez ścian, co przy przesuwającej się scenie daje efekt filmowej stopklatki. Minimalistycznie, ale i realistycznie umeblowany, z łazienką i wc wykorzystywanymi przez właścicielkę.

Le Comte Ory 3

Trzeba przyznać, że wycieczka Hrabiego Ory do współczesności autorstwa Laurenta Pelly’ego okazała się sukcesem. Spójna akcja, mnóstwo intryg, żarty, spora dawka pikanterii, ironia znakomicie i żywiołowo przyjęte zostały przez publiczność. Były oklaski przy otwartej kurtynie i spontaniczny śmiech widowni, a na deser finałowa scena łóżkowa brawurowo, a właściwie koncertowo odegrana i zaśpiewana przez trio: Aleksandra Kurzak (Hrabina), Jose Maria lo Monaco (Isolier), Juan Diego Florez (Hrabia Ory).


Premierowa publiczność w La Scali najbardziej oklaskiwała Juana Diego Floreza, a po spektaklu zgotowała temu 41-letniemu tenorowi owację na stojąco. Peruwiańczyk jest od lat ulubieńcem melomanów, a widownia w pełni doceniła jego interpretację postaci: dowcipną, pełną uroku i przekonywającą kreację, zarówno w przebraniu fakira z dredami jak i zakonnicy. Florez (tenor liryczny) jest wokalną osobowością i trudną partię Hrabiego Ory wykonał brawurowo.

Le Comte Ory 4

Aleksandra Kurzak (absolwentka wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, która podczas studiów debiutowała na scenie Opery Wrocławskiej) po raz pierwszy na scenie La Scali wystąpiła w 2010 roku w partii Gildy (Rigoletto Giuseppe Verdiego). Hrabina w interpretacji artystki jest osobą uroczą, pełną energii, ale również powabu i seksapilu. Jej subtelny sopran oddawał charakter postaci.

Le Comte Ory 5

Na słowa uznania zasłużył chór pracujący pod dyrekcją Bruno Casoniego, który nie tylko znakomicie brzmiał, ale miał do zrealizowania istotne zadania reżyserskie (między innymi w II akcie w scenie zabawy i uczty mocno zakrapianej winem). Orkiestra Teatro alla Scala pod batutą Donato Renzettiego w pełni zaprezentowała cały urok i piękno muzyki Gioachino Rossiniego. Premiera w La Scali to spektakl skrzący się humorem i radością.

                                                                            Elżbieta Szczucka