Przegląd nowości

Klasa Ryszarda Karczykowskiego

Opublikowano: środa, 25, czerwiec 2014 13:23

Na zakończenie Festiwalu Viva! Canaletto w Teatrze Narodowym w Warszawie wystąpili byli uczniowie prof. Ryszarda Karczykowskiego dla zaakcentowania 50-lecia pracy artystycznej naszego wspaniałego śpiewaka. Koncert był też okazją do pokazania kwalifikacji operowych orkiestry Sinfonia.Iuventus towarzyszącej solistom pod kierunkiem Tadeusza Wojciechowskiego. Zespół zagrał też kilka popularnych uwertur, m in. do Halki, Wesela Figara, Sroki złodziejki i Carmen. W tych utworach dawał się odczuć temperament dyrygenta i dobre przygotowanie poszczególnych grup instrumentów. Najbardziej pozytywne wrażenie zrobiły uwertury Mozarta i Rossiniego, które mogłyby konkurować z najlepszymi wykonaniami renomowanych zespołów orkiestrowych.

Edyta Piasecka 049-102

Śpiewacy też pokazali się z jak najlepszej strony, co dowodzi dobrej szkoły wokalnej i dobrej formy w dniu koncertu. Tenor Tomasz Kuk bez zarzutu zaśpiewał słynną Arię z kurantem ze Strasznego Dworu, udało mu się nawet powstrzymać oklaski przed repetycją głównej frazy, co jest niestety niemal regułą u mniej wyrobionej publiczności, natomiast muzyk grający na czeleście za wcześnie zainicjował melodię kuranta. W Arii Kalafa z opery Turandot śpiewakowi zabrakło nieco rozmachu, co próbował nadrobić podczas finałowego kwartetu z opery Rigoletto Verdiego. Dwie arie zaśpiewał bas Tomasz Raff. Spokojna opowieść Gremina i charakterystyczna Basilia od strony aktorskiej i muzycznej wypadły bez zarzutu, choć w jednej i drugiej w pięknym i z lekka „zawiesistym” głosie śpiewaka odzywał się lekki nieprzyjemny przydźwięk.


Bardzo wyrównany, nieduży i dobrze wyszkolony baryton zaprezentował Bang Sung-Taek, w barwie jasny, niemal tenorowy, co nie przeszkodziło mu z energią pokonać pełną skalę w popisowej Arii Toreadora z Carmen. Dwie panie uzupełniły operową galę. Sopran Edyta Piasecka zabłysnęła w popisowej Arii Eleny z Nieszporów sycylijskich, choć w Stretto Arii z Traviaty z trudem doganiała koloraturami pędzącą w dobrym tempie orkiestrę.

Tomasz Kuk 242-653

Jej głos, mocny, elastyczny stoi gdzieś na skrzyżowaniu sopranów lirycznych i koloraturowych. Alicja Węgorzewska z zapałem, przyklaskiem i przytupem wykonała słynną Habanerę z Carmen i rozlewną arię Dalili Saint-Saensa. Pokazała niewąski temperament i piękny w gatunku głos, może przydałoby się jeszcze podnieść techniczną swobodę w operowaniu głosem, a warto. Trzeba odnotować, że obie panie wystąpiły w koncercie aż w trzech różnych kreacjach, co z pewnością podniosło rangę tej miłej uroczystości.

                                                                          Joanna Tumiłowicz