Przegląd nowości

Wrocławski „Makbet” w Hali Stulecia

Opublikowano: środa, 25, czerwiec 2014 13:11

Opera Giuseppe Verdiego „Makbet” od dawna cieszy się szczególną opinią. Uważana jest bowiem za „twór północnego ducha, lecz odbity w zwierciadle śródziemnomorskiej kultury”.Znajduje się w nim uwielbienie dramatycznej twórczości Szekspira i konieczność umiejętności przekazu muzycznego i wokalnego na wysokim poziomie. Henryk Swolkień, polski biograf Verdiego zauważa, iż „decydując się na Makbeta wykazał Verdi sporo odwagi”.Jest to bowiem opera o tragedii niepohamowanej żądzy władzy, ponura i mroczna, a w dodatku pozbawiona intrygi miłosnej.

Makbet,Wroclaw 7

Libretto tego, dziesiątego z kolei utworu kompozytora, skonstruował Francesco Maria Piave, jeden z najznakomitszych librecistów owego czasu, dokładnie zresztą wykonujący i uznający intencje kompozytora. Na florenckiej premierze w 1847 roku operę życzliwie przyjęła publiczność (kompozytora wywoływano 20 razy!), Verdi natomiast był bardziej krytyczny. Nie dziwi więc fakt, iż dokonał w swym dziele daleko idących przeróbek i uzupełnień (m.in. dopisał scenę baletową, arię Lady Makbet z początku II aktu i duet z Makbetem przy końcu aktu III). Tak przepracowana opera została wystawiona w Paryżu, w 1865 roku. Przyjęto ją z aplauzem. I w tej wersji weszła do światowego repertuaru i zagościła też na scenie wrocławskiej.


Wrocławską premierę (13.06.2014) przygotowali: Ewa Michnik (kierownictwo muzyczne, dyrygent), Bruno Berger-Gorski (wybitny austriacki reżyser operowy, inscenizacja i reżyseria), Paweł Dobrzycki (scenografia i reżyseria świateł), Małgorzata Słoniowska (kostiumy), Bożena Klimczak (choreografia i ruch sceniczny), Anna Grabowska-Borys (przygotowanie chóru), a niniejsze omówienie dotyczy drugiego przedstawienia, 14 czerwca 2014 roku.

Makbet,Wroclaw 8

W tej realizacji Makbet stał się widowiskiem barwnym, odpowiadającym didaskaliom kompozytora, umieszczonym w miejscu, czasie i przestrzeni, wręcz w atmosferze, wynikającej z libretta. Scenografia podkreśla półmrok.

Makbet,Wroclaw 11

Nocny klimat, tworzy ponury nastrój, zapowiadający rychły dramat i tragedię. Realizatorzy zdecydowali się (chwała im za to!) na tradycyjny przekaz, kostiumy z epoki, brak bezmyślnych udziwnień, czy uwspółcześnień. Może tylko olbrzymie zjawy górujące na scenie przez cały czas, chwilami ożywające – tworzyły sugestywny klimat i grozę opowieści. Muzycznie spektakl dopracowany był precyzyjnie. Prowadzącej go Ewie Michnik udało się zachować szlachetność tematyki melodycznej, jedność stylu i starannie wypracować partie orkiestrową, co przy ogromie sceny i liczebności wykonawców zapewne nie było łatwe.


A soliści śpiewacy? Wnikając w tekst libretta dochodzi się do przekonania, iż spiritus movens w tej operze jest postać Lady Makbet, małżonki tytułowego bohatera. Ona jest inspiratorką zbrodni, osobą demoniczną wręcz, która w efekcie wyrzutów sumienia popada w obłęd doprowadzający do śmierci. Postać ta uważana jest za pierwszą bodaj, prawdziwie wielką postać Verdiego. W omawianym spektaklu śpiewała ją rzadko dotychczas występującą w Polsce (a pamiętana z Konkursu Moniuszkowskiego w 2010 roku), Eliza Kruszczyńska (podobno od roku jest już ona solistką Opery Wrocławskiej, będzie więc łatwiej śledzić karierę tej niewątpliwie utalentowanej śpiewaczki).

Makbet,Wroclaw 10

Znakomicie wykształcona wokalnie artystka dysponuje sopranem lirico-spinto, o dużej mocy i nośności. Śpiew legato jest jej doskonale znany i umiejętnie stosowany. Zmiany barwy głosu i emocji interpretacyjnych pozwalają artystce tworzyć postać sugestywną, wyzwalającą nieokiełznane namiętności prowokujące Makbeta do krwawych zbrodni, a ją samą do obłędu i śmierci. Znakomicie śpiewa arię Vieni! T'affretta! (Przybywaj, spiesz się) oraz duety z Makbetem (po dokonaniu zbrodni na królu) i w scenie obłędu Una macchia...e qui tuttora! (Plama ciągle tu jest). Partię tytułową odtwarzał słowacki baryton Vladimir Chmelo, znany na scenach europejskich (m.in. Hamburg, Salzburg, Aix-en-Provence, La Scala, a także w Metropolitan Opera (Rusałka, Jolanta, Butterfly, Tosca, Rigoletto). Wydaje się, że partie Verdiowskie są mu bliskie.


Śpiewa m.in. w operach Trubadur, Traviata, Simone Boccanegra, Otello, Bal maskowy, Don Carlos, Aida, Rigoletto, Falstaff. W omawianym spektaklu zaczął imponująco, szerokim, „Verdiowskim” barytonem zaśpiewał arioso Mi si affaccia un pugnal (Czy zwiduje mi się sztylet), ale w miarę upływu czasu głos jego stawał się jakby słabszy, a finałową arię Pieta, rispetto, amore (Miłosierdzie, szacunek, miłość) zaśpiewał głosem wyraźnie zmęczonym.

Makbet,Wroclaw 12

Być może był to skutek pewnego dyskomfortu Hali (około 5000 widzów, ciasne, zbyt gęsto ustawione niewygodne krzesełka, niedziałająca klimatyzacja – uwagi te nie dotyczą oczywiście Opery, tylko dysponenta Hali). W roli Makdufa wystąpił Włoch, Stefano La Colla. Pełną smutku arię – skargę Ah, la paterna mano (Ach, ojcowska ręka) zaśpiewał lirycznie, niepotrzebnie tylko forsując chwilami głos. Basową partię Banka wykonał bardzo ładnie Marek Paśko. Udane występy zaliczyli Łukasz Gaj (Malkolm) i Katarzyna Haras (Dama). Znakomicie brzmiał chór.

Makbet,Wroclaw 9

Przyznać trzeba, iż cała ta kolejna megaprodukcja Opery Wrocławskiej, stała się jej niekłamanym sukcesem.

                                                                 Jacek Chodorowski