Pomysłową inscenizację Córki pułku Donizettiego zaprezentowało niezawodne Multikino w swojej serii operowej. Było to nagranie z Opery Wiedeńskiej z 2007 roku , które wyreżyserował znakomity francuski twórca teatralny Laurent Pelly. Trochę uwspółcześnił akcję, dodał kilka komicznych gagów, ale przede wszystkim dobrał wykonawców, którzy czują teatr od podszewki, nie boją się też typowych mówionych scen aktorskich.

W tej konkurencji zdecydowanie zwyciężyła sopranistka Natalie Dessay jako tytułowa markietanka Maria. Śpiewaczka, której kariera objęła najsłynniejsze teatry operowe świata i najtrudniejsze koloraturowe role, z mozartowską Królową Nocy na czele, ponoć zapowiedziała wycofanie się ze sceny operowej i przejście do ról typowo aktorskich oraz chansons. Tutaj jednak mamy możliwość podziwiania jej talentu w największym rozkwicie. Rewelacyjna głosowo i porywająca aktorsko poddaje się wskazówkom reżysera i jest prawdziwie komiczna, choć potrafi też pokazać autentyczną troskę i miłosne uniesienia. Partneruje jej w arcytrudnej partii Tonia tenor Juan Diego Florez, z kocią łatwością wskakujący na najwyższe nuty, choć aktorsko wydaje się zaledwie poprawny. Charakterystyczną rolę sierżanta Sulpicjusza z powodzeniem realizuje bas Carlos Alvarez zaś Markizą de Berkenfeld jest mocny alt Janina Baechle, także nieźle radząca sobie w komicznej roli.
Miłą niespodziankę publiczności sprawia legendarna sopranistka Montserrat Caballé przypisana do roli mówionej Duchessy di Krakentorp, ale wykonująca nie bez trudu, choć z niegasnącym humorem szwajcarską piosenkę ludową, której wcale nie przewidział kompozytor. Przyznać trzeba, że obie operowe „arystokratki” ogarnia po tym występie spontaniczny, niepohamowany śmiech, co doskonale pasuje do tej bezpretensjonalnej inscenizacji.

Wysmakowana jest tutaj także strona wizualna. Scena rozgrywająca się w pułku grenadierów rozgrywa się jakby na ogromnej mapie wojskowej, zaś w finale do pałacu Duchessy wjeżdża „prawie” autentyczny czołg z czasów I wojny światowej. Zabawne są też pantomimiczno-choreograficzne popisy pokojówek, które są przebranymi mężczyznami, a także charakteryzacja i kostiumy pozostałych wykonawców ról drugoplanowych. Całe przedstawienie prowadzi zza pulpitu dyrygenta Yves Abel dobrze współpracujący z orkiestrą Filharmonii Wiedeńskiej i chórem Wiener Staatsoper. Choć nagranie przedstawienia trwa 2 godziny 20 minut, nie ma w nim dłużyzn i ogląda się je z ogromną przyjemnością.

Przy okazji warto dodać, że w tej samej inscenizacji ale w roku 2013 występowała w tytułowej roli nasza znakomita gwiazda Aleksandra Kurzak. W internecie są zdjęcia ze spektakli także z jej udziałem.
Joanna Tumiłowicz