Pierwsza z płyt zawiera kompozycje dziewiętnastowiecznej kompozytorki, Fanny Hensel, siostry Feliksa Mendelssohna. Podczas gdy brat występował w rodzinnych Niemczech i za granicą, poznał sławnych muzyków i rozwijał swój talent, Fanny – jak większość dziewcząt w tamtych czasach – mogła komponować jedynie w tajemnicy przed ojcem, występować w prywatnych, organizowanych przez rodzinę koncertach. Nie wpłynęło to jednak na poziom jej pianistyki i kompozycji.

Prezentowany na płycie cykl to wspaniałe utwory, których nie powstydzili by się najwięksi kompozytorzy tamtych czasów – Schumann, Schubert czy sam Mendelssohn. Powstały one po rocznej podróży Fanny z mężem do Włoch, stały się ofiarowanym mu w podzięce za wspaniałe przeżycia muzycznym pamiętnikiem. Płyta jest pierwszą w Polsce prezentacją fonograficzną cyklu „Das Jahr”. Przybliża go słuchaczom Joanna Strzelecka-Orłowska, dysponująca niezwykłą wrażliwością na barwę dźwięku i harmonię, naturalnym talentem wirtuozowskim i narracyjnym, umiejętnością budowania formy, tak w każdym z epizodów cyklu, jak i całości.
„Polska muzyka wiolonczelowa” to płyta dla miłośników brzmienia wiolonczeli. Daje okazję delektować się nim od pojedynczego głosu po kolejno dwu-, trzyosobowy zespół, aż do ośmiu. Kompozycje są zróżnicowane – od skomplikowanej Wariacji Sacherowskiej Lutosławskiego, którą w ćwierćtonach potrafi zanucić każdy polski wiolonczelista, przez kojące, łagodne brzmienia kompozycji Bujarskiego, czy Pendereckiego – po ostre dysonanse u Macieja Jabłońskiego i Krzysztofa Meyera.

Wszystkie utwory są natomiast wirtuozerskie, wymagają ogromnej swobody warsztatowej, aby móc czerpać radość ze wspólnego muzykowania. Może dlatego nie słyszymy ich zbyt często. Istotną cechą płyty jest bardzo wysoki poziom wykonawców. Grupa muzyków w większości związana z Krakowem, z Janem Kalinowskim na czele – na co dzień muzyków orkiestrowych, kameralistów i solistów – serwuje słuchaczom prawdziwą ucztę pięknego brzmienia. Są też doskonale zgrani ze sobą intonacyjnie, barwowo – co wcale nie jest proste, szczególnie, że nie są to muzycy z jednej orkiestry, jak to ma miejsce np. w słynnym zespole wiolonczel z Filharmonii Berlińskiej.
Najnowsze dzieło młodego, dynamicznie rozwijającego się kompozytora, Dariusza Przybylskiego, zostało przeznaczone na 12 partii wokalnych bez instrumentalnego towarzyszenia. Oryginalna warstwa słowna Pasji stanowi redakcję autorską kompozytora. Tekst jest wielojęzyczny, polski, łaciński, niemiecki, zawiera w sobie przesłanie wielu religii – judaizmu, protestantyzmu i katolicyzmu.

Muzyka odzwierciedla uniwersalny charakter tekstu, jest surowa, ale i dramatyczna, archaizująca, ale i nowoczesna, dramatyczna i jednocześnie skupiona. Solistenensemble Phønix to wręcz wymarzeni jej wykonawcy, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki współczesnej, którzy za swoją misję artystyczną uznali jednocześnie podkreślanie solistycznego jak i zespołowego charakteru każdego z głosów.
Kolejna płyta zawiera dwie Sonaty oraz Wanderer Fantasie F. Schuberta. W mistrzowskiej interpretacji jednego z najlepszych pianistów swojego pokolenia – Garricka Ohlssona – uwypuklone są wszystkie cechy muzyki instrumentalnej tego kompozytora. Kontrasty pomiędzy rozpaczą i nadzieją, smutkiem krótkiego naznaczonego chorobą życia i radością wiedeńskich, roztańczonych salonów. Zawieszenie między starą klasyczną szkołą i nowym romantycznym nurtem.

Przede wszystkim jednak naznaczająca każdą nutę śpiewność, liryzm wszak ulubionym gatunkiem muzycznym Schuberta była pieśń. Motyw jednej z nich, „Wędrowca”, jest kanwą Fantazji. Jak i w całej twórczości wiedeńskiego kompozytora, tak i na tej płycie nie znajdzie słuchacz wielkich kontrastów, perlistej a taniej wirtuozerii – muzyczne obrazy swą miękkością niekiedy sugerują już raczej późniejsze nadejście impresjonizmu. Popularny i lubiany w Polsce triumfator Konkursu Chopinowskiego w 1970 roku swoją dojrzałością i wrażliwością sprawia, że w pełni można docenić walory kompozycji tak bardzo niespełnionego twórcy, który nie doczekał wydania większości z nich.
Zestaw zamyka płyta Narodowego Chóru Korei. To spotkanie z muzyką wielu krajów. Naturalne są w tym zestawieniu kompozycje koreańskie, w tym ciekawe i zaskakująco przywodzące na myśl polskie kolędy i pastorałki w ujęciu podhalańskim narodowe pieśni. Są też utwory ze Skandynawii, Wenezueli, Wielkiej Brytanii, głównie napisane współcześnie, ale jest i stary, poczciwy Schumann.

Część utworów znakomici koreańscy śpiewacy wykonują a capella, pozostałe z towarzyszeniem pianistów. Zwraca uwagę ich marginalne potraktowanie w opisie płyty, podczas gdy ich gra zasługuje na szczere uznanie. Cała płyta jest przystępna w odbiorze, utwory ciekawe, szkoła śpiewu niczym nie różniąca się od europejskiej. Jedynie lekki uśmiech może wywołać wymowa niektórych słów. O dziwo chór radzi sobie z trudnym niemieckim, a poległ na słowie…gloria. Ale darujmy to koreańskim śpiewakom. Ich starania o pełnoprawne postrzeganie na światowej scenie muzycznej są naprawdę imponujące i sądząc po liczbie koreańskich instrumentalistów i śpiewaków na wszystkich uczelniach świata, na wielu scenach operowych, jest to naród obdarzony naturalną muzykalnością i miłością do muzyki.
Polecamy uwadze najnowsze nagrania wydawnictwa DUX.
(inf. własna)