W ciągu dwóch kolejnych dni XI Festiwalu „Misteria-Paschalia” (17 i 18 kwietnia) można było posłuchać muzyki sakralnej, związanej zarówno z tradycją anglikańską, jak i katolicką, dotyczącą bezpośrednio kalendarza uroczystości Wielkiego Tygodnia.

Les Arts Florissants pod kierunkiem Paula Agnew zaprezentowali typowo angielski gatunek hymnów, zwanych anthems, które wyszły spod pióra Henry Purcella. W zależności od potrzeb, czyli charakteru utworu i jego wymagań wykonawczych, chór stanowił jednolity organizm (np. w łacińskim Misere mei, w opracowanym przez Franklina Bershira Zimmermana katalogu dzieł kompozytora oznaczone numerem 109), kiedy indziej rozpadał się na grupy i przewodzących im solistów (w „O God, thou hast cast us out” Z. 36).

Wyjątkową urodą i szlachetnością brzmieniową odznaczała się interpretacja wspomnianego Misere mei, które wybrano także na bis. Program ich występu uzupełniły trzy instrumentalne sonaty triowe Purcella. Wykonawstwo tego zespołu nosi znamiona bardzo sterylnego, a więc niepozwalającego sobie na większą dozę ekspresji, a także unikającego bardziej zróżnicowanej kolorystyki brzmieniowej, a co za tym idzie ograniczającego się do rygorystycznego odczytania zapisu nutowego.
Pod tym względem na przeciwległym biegunie stylistycznym sytuuje się Le Poème Harmonique, prowadzone przez Vincenta Dumestre’a.

Różnicę pomiędzy nimi można było najlepiej uchwycić na przykładzie wspomnianego Miserere, skromnego rozmiarami, albowiem poprzestające na pierwszym wersie psalmu u Purcella, a rozbudowanego u Marc-Antoine’a Charpentiera, którego kompozycje prawie w całości wypełniły program drugiego wieczoru. W przypadku tej formacji barokowej mieliśmy do czynienia wręcz z rozrzutnością i nadmiarem środków wyrazowych i retorycznych, właściwych dla tej epoki.
Szeroki diapazon dynamiczny uzyskany został między innymi za sprawą wyszukanej artykulacji, operującej zarówno zduszonym szeptem, jak i dobitnym forte, graniczącym miejscami z krzykiem, kiedy wymagała tego wymowa słownego tekstu. Pod tym względem wybijał się tenor Reinoud Van Mechelen. Szczególnie utkwiła w mojej pamięci siódma medytacja wielkopostna „Tenebræ factæ sunt” (przez Hugh Wileya Hitchcocka skatalogowana pod numerem 386, traktująca o samym momencie śmierci Jezusa i tym, co nastąpiło w przyrodzie bezpośrednio po tym, a w której dodatkowo doszedł do głosu szeroko wygrywany czynnik barwowy.
Nie obawiano się też zastosowania wyrazistych kontrastów, sprawiających, iż ta z natury religijna muzyka zabrzmiała zgoła teatralnie. Razić mogła jedynie francuska wymowa łacińskiego tekstu, utrudniająca jego zrozumienie, a która udzieliła się również polskim wokalistom z Capellae Cracoviensis, wspierających trzech solistów.

Poza pięcioma medytacjami, przywołującymi historię pasyjną, zaprezentowano dwie tzw. les Leçons de Ténèbres, związane z Triduum Paschalnym, a w charakterze tekstu wykorzystujące starotestamentowe Treny Jeremiasza.

Na przykładzie tych dwóch koncertów mogliśmy uchwycić różnice pomiędzy pobożnością protestancką i katolicką oraz ich reprezentacjami artystycznymi, a także odmiennymi manifestacjami temperamentu muzycznego w tradycji angielskiej oraz francuskiej, a więc z jednej strony skłonnością do umiaru i powściągliwości w okazywaniu uczuć, a z drugiej z zamiłowaniem do przesadnie teatralnych gestów, także retorycznych.
Lesław Czapliński