Przegląd nowości

Sinfonia Iuventus Feminum

Opublikowano: środa, 02, kwiecień 2014 21:37

Intensywnie wypełniony koncertami sezon orkiestry Sinfonia Iuventus przyniósł wieczór wypełniony muzyką rosyjską. Dyrygent Tadeusz Wojciechowski dobrze się czuje w tym repertuarze, co w obecnej dobie wzrastającego napięcia geopolitycznego wymaga tłumaczenia. Do tego doszło, że Glinka, Rachmaninow i Czajkowski mogą się kojarzyć źle. Jednak czy się nam to podoba, czy nie żaden kompozytor amerykański nie wyniósł muzyki na takie wyżyny jak ta trójka Rosjan.

Tadeusz Wojciechowski 336-494

Uwertura do opery Rusłan i Ludmiła to szalenie błyskotliwy i atrakcyjny przykład wykorzystania pełnego instrumentarium symfonicznego, połączenie szybkich pochodów smyczków z żywiołowymi wejściami sekcji dętych i wmontowaną w to wszystko melodyjną basową arię Rusłana. Tadeusz Wojciechowski narzucając dynamiczne tempo od pierwszych taktów postanowił dowieść, że orkiestra przez niego kierowana ma całkiem profesjonalny poziom i nie zostawia „ogonów” spóźnialskich. Dobrze też w tym utworze wypadła grupa solistów wśród dętych blaszanych. W II Koncercie fortepianowym Rachmaninowa zespół pod czujnym okiem dyrygenta muzykalnie towarzyszył znakomitej pod każdym względem pianistce Beacie Bilińskiej, która przed uderzeniem pierwszego akordu w trzeciej części Allegro scherzando niesiona ogromną pasją tupnęła z cały siły obcasami w podłogę Studia Radiowego im. Witolda Lutosławsiego.


Tutaj też sam Rachmaninow w wirtuozowskiej kodzie orkiestrowej zawarł dowody na pochodzenie własnego języka muzycznego, który wywodzi się od Glinki i Czajkowskiego. Przy okazji nasunęła się refleksja, że Sinfonia Iuventus jest radykalnie sfeminizowana. W grupie I skrzypiec gra tylko jeden mężczyzna, w grupie II skrzypiec i altówek w ogóle nie ma przedstawiciela płci przeciwnej, wśród wiolonczel kobieta świetnie prowadzi mieszany skład i tylko kontrabasy są w całości męskie. W grupie dętej jest lekka przewaga panów i piękny dialog klarnetu i fortepianu w II części Adagio sostenuto prowadził, jak należy mężczyzna z kobietą. Beata Bilińska usatysfakcjonowana gorącym przyjęciem zagrała jeszcze na bis nastrojowe Preludium g-moll Rachmaninowa.

Bilinska

IV Symfonia f-moll Piotra Czajkowskiego wykonana po przerwie potwierdziła opinię o dobrej kondycji całego zespołu. Hitem okazała się tu część III dzieła i fenomenalne Pizzicato ostinato zrealizowane przez grupę żeńskich skrzypiec ... i jednego pana. W pozostałych częściach dzieła gdzieś przepadły znane z poprzednich koncertów kiksowe zawodzenia waltornistów, którzy tutaj występowali we wzmocnionym 5-osobowym składzie. Także inne instrumenty dęte wykazywały się dobrą precyzją i pięknym brzmieniem. Klarnety, fagot, flety, trąbki, puzony i srebrna tuba, grzmiały głośno i soczyście, ale jak zwracali uwagę niektórzy słuchacze, ten pokaźny liczbowo zespół wykonawców potrafi już niemal natychmiast przejść z potrójnego forte do absolutnego piano. Rzeczywiście świetnie uwypukla to urodę muzyki, która nie powinna mieć żadnych granic, ani historycznych, ani politycznych, ani praktycznych. I najwidoczniej młodej orkiestrze nie przeszkadza fakt, iż regularne próby odbywa w auli Technikum Kolejowego w Warszawie, bo miejsce to kilka lat wcześniej dobrze potrafiła wykorzystać wówczas najlepsza polska orkiestra Sinfonia Varsovia. Być może tytuł „najlepszej” z czasem przejmie sfeminizowana Sinfonia Iuventus.

                                                                           Joanna Tumiłowicz