Przegląd nowości

„Łucja z Lammermoor” w Operze Wrocławskiej

Opublikowano: środa, 26, marzec 2014 19:56

Domeną twórczą Gaetana Donizettiego (1797-1848) była opera. W ciągu swej aktywności kompozytorskiej (trwała ona tylko 27 lat i obfitowała w dzieła instrumentalne, sakralne, kantaty, utwory fortepianowe, kameralne, pieśni) stworzył przecież aż 85 oper! (w liczbie tej mieszczą się przerabiane, prezentowane publicznie pod innym tytułem). Nie wszystkie opery mistrza przetrwały na scenie czy nawet w nagraniach fonograficznych. Naturalnie pośród tych 85 jest zaledwie kilka arcydzieł zaliczanych do pełnych napięcia dramatów tragicznych. Zdecydowanie jednak przeważają komedie.

Lucja 46-172Jeden z publicystów muzycznych, L. Erhardt, zauważył, iż „cała operowa twórczość Donizettiego wydaje się nierówna: utwory uważane za arcydzieła sąsiadują z barachłem, wzloty natchnienia z operową sztampą”. Niewątpliwym arcydziełem wśród dramatów muzycznych jest „Łucja z Lammermoor” Donizettiego. Jej libretto (autorstwa Salvatore Cammarano) oparte jest na powieści Waltera Scotta „Narzeczona z Lammermoor”.

Muzyka „Łucji” jest bogata, pełna dramatyzmu i napięcia rosnącego stopniowo od pierwszej sceny i osiągającego kulminację we wstrząsającej scenie ostatniej. Wielką zaletą tej opery Donizettiego jest, iż wykonujący ją śpiewacy mogą (i powinni!) błyszczeć we wspaniałych ariach, duetach i scenach zbiorowych.


„Zawsze też piękny śpiew i płynna kantylena były dla Donizettiego ważniejsze od prawdy dramatycznej wynikającej z tekstu i sytuacji” (cytowany już L. Erhardt). Po arcydzieło kompozytora sięgają wszystkie sceny operowe, włączając tę pozycję do swego stałego repertuaru. I tak zrobiła też Opera Wrocławska (premiera 8 i 9 marzec 2014 roku).

Lucja 46-163

Omówienie wrocławskiej premiery zacznijmy od oceny inscenizacji. Jej autorką (również reżyserką) jest Niemka Anette Leistenschneider współpracująca nie tylko z teatrami operowymi Niemiec, ale całej Europy (m.in. w 2006 roku przygotowała „Cyrulika Sewilskiego” dla Teatru Muzycznego w Lublinie). Projektantem inscenizacji, kostiumów i reżyserii światła jest Paweł Dobrzycki, wybitny i popularny scenograf teatralny i pedagog. Akcja umieszczona została na dziedzińcu, ogrodzie i w komnatach szkockiego zamku. Wydaje się, iż scena chóralna otwierająca akt I, w której wracający z polowania rycerze „bawią się” kłując szpadami wisielca, nie należy do trafnych pomysłów, choć jest zgodna z konwencją czasu i miejsca akcji (przełom XVII/XVIII wieków).


Drugim, powiedziałbym nietrafnym pomysłem, jest zakończenie opery, podczas którego „trup kładzie się warstwowo”. Oto zabity (w powieści przeżyje) świeżo poślubiony małżonek leży na scenie, Lucia podcina sobie żyły i pada na zwłoki zabitego, po czym jej ukochany Edgardo uświadomiwszy sobie tragedię, przebija się i sztyletem pada z kolei na martwą Łucję.

Lucja 46-343

Dyskusyjny jest także rodzaj kostiumów gości w scenie weselnej (kojarzą się z mundurami służb specjalnych), lord Ashton paraduje w rozpiętym szlafroku, zaś lord Artur ubrany jest jak macho. No i śpiewacy. Zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się odtwórczyni roli bohaterki tytułowej, Aleksandra Kubas-Kruk. W literaturze muzycznej można znaleźć informację, iż partia Łucji napisana została przez kompozytora dla sopranu lirycznego, a podwyższenie jej (i konsekwentnie, pozostałych) nastąpiło gdy stała się popisem sopranów koloraturowych. Taką właśnie jest interpretacja tej partii przez Aleksandrę Kubas. Ta wrocławska śpiewaczka ma już za sobą wiele sukcesów scenicznych (m.in. Gilda, Królowa Nocy, Lakme).


Dysponuje głosem koloraturowym, bezbłędnym, technicznie precyzyjnym i bardzo pewnym. Jej głos jest emisyjnie swobodny i elastyczny. Gdyby jeszcze było w nim trochę więcej ciepła. Partia Łucji wymaga również zaangażowania emocjonalnego, bardzo lirycznego w I akcie i wyjątkowo ekspresyjnego w scenie obłędu. Można jednak być pewnym, słuchając tej artystki, iż z czasem pogłębi także aktorstwo. Z jej partnerów scenicznych mógł się podobać Mariusz Godlewski (lord Ashton).

Lucja 46-38

To niewątpliwy filar Opery Wrocławskiej wśród głosów barytonowych. Wokalnie przekonujący, piękny głos o ciepłej barwie. On doskonale wie co to znaczy śpiewać bel canto. Aktorsko stylowo odtwarzał okrutnego i podstępnego arystokratę. Z pozostałych wykonawców: Nikolay Dorozhkin (Edgardo), Łukasz Gaj (Arturo), Tomasz Raff (Raimondo), Aleksander Zuchowicz (Normanno), Jadwiga Postrożna (Alisa), tylko ta ostatnia przekonała głosowo w swej niewielkiej partii.

Muzycznie inscenizacja została przygotowana przez Tomasza Szredera. Orkiestra pod jego kierownictwem tworzyła nastrój narastającego dramatu, grała dokładnie i konsekwentnie wspomagała śpiewaków.                                        

                                                                 Jacek Chodorowski