Przegląd nowości

Opera z niczego

Opublikowano: środa, 19, marzec 2014 21:18

W ubiegłym roku muzycznym wydarzeniem w Kielcach była pierwsza operowa produkcja Filharmonii Świętokrzyskiej – „Cosi fan tutte”. W tym roku, w marcu, kielecka publiczność miała okazję obejrzeć drugą operę Wolfganga Amadeusza Mozarta – „Don Giovanniego”.

Kielce,opera 1

Miłosne perypetie szlachcica, libertyna, uwodziciela kobiet (libretto – Lorenzo da Ponte) zostały przeniesione z siedemnastowiecznej Hiszpanii w czasy współczesne, co sygnalizowały nie tylko elementy kostiumów i bardzo skromna, zmieniająca się na oczach widzów, scenografia Karoliny Fandrejewskiej. Na wskroś współcześni byli także bohaterowie dramatu: cyniczny, pyszałkowaty i bezczelny w przekraczaniu kolejnych barier, ale jednocześnie uroczy i czarujący nie tylko damy Don Giovanni, nieszczęśliwa Donna Elwira, dumna Donna Anna i zazdrosny o miłosne podboje swojego pana Leporello.

Kieleckie przedstawienie powstało przy współpracy z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Wyreżyserował je solista Teatru Wielkiego-Opery Narodowej, dziekan Wydziału Wokalnego UMFC Ryszard Cieśla, z pomocą asystentki Kamili Michalak. W rolach głównych wystąpili studenci: Hubert Zapiór (Don Giovanni), Karolina Ciwis (Donna Anna), Ae-Ran Kim (Donna Elwira), Julia Szproch (Zerlina), Paweł Konik (Leporello), Emil Ławecki (Don Ottawio), Jasin Rammal (Masetto) i Paweł Czekała (Komandor). – To bardzo utalentowana młodzież, z dużymi widokami na kariery i, jeśli się one zdarzą, będziemy pamiętać, że zaczynały się w Kielcach – mówił przed spektaklem reżyser.


Miał rację. W naszej pamięci na pewno zostaną wszystkie odtwórczynie ról kobiecych, znakomite zarówno wokalnie jak i aktorsko oraz bardzo ciekawie zapowiadający się, mimo drobnych potknięć, Hubert Zapiór, uczeń Włodzimierza Zalewskiego, którego wychowankiem jest znany na świecie polski śpiewak barytonowy Mariusz Kwiecień, gwiazda nowojorskiej Metropolitan Opera. Zapiór ma predyspozycje do światowej kariery: mocny, ładnej barwy głos i aktorski talent, co obecnie w świecie opery nie jest bez znaczenia.  

Kielce,opera 2

Kieleckie przedstawienie zapisze się w naszej pamięci także oryginalnym wykorzystaniem chóru Instytutu Edukacji Muzycznej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, który stał się integralną częścią spektaklu. Chórzyści nie tylko śpiewali ale także tańczyli i grali w przedstawieniu role mieszczan, którzy w finale zamienili się w pomocników szatana i porwali głównego bohatera w piekielne czeluści. Bo choć przez cały spektakl wydawało się, że z rozpustnikiem rozprawią się oszukiwane kobiety i mężczyźni, to w finałowej scenie pojawił się jednak duch Komandora, by stało się zadość oryginalnemu tytułowi opery „Rozpustnik ukarany czyli Don Giovanni”. Ruch sceniczny to dzieło Aleksandry Dziurosz, założycielki Warszawskiego Teatru Tańca, która z chórzystów amatorów wycisnęła ostatnie poty.

Dlaczego warto zwrócić uwagę na kieleckie przedstawienie? Dlatego, że choć wystawione niezwykle skromnymi środkami (na spektakl w teatrach operowych trzeba od miliona do kilku milionów złotych, ten w porównaniu z nimi kosztował grosze), zaskakiwało profesjonalizmem realizacji.


Spektakl operowy to przecież nie tylko muzyka, ale przede wszystkim wielkie przedsięwzięcie logistyczne, na które artyści i obsługa techniczna mieli w Kielcach tylko pięć dni. Wszyscy spisali się na medal. A przedstawienie, w wypełnionej do ostatniego miejsca sali widowiskowej, zostało przyjęte owacyjnie.

To było ważne wydarzenie także dla młodych artystów, z których nie wszyscy mogli wcześniej wystąpić na prawdziwej scenie i zmierzyć się z publicznością. Zdaniem Ryszarda Cieśli nie ma lepszej możliwości zweryfikowania umiejętności studentów. – Na scenie w Kielcach stali się artystami. Udało się nam stworzyć kompletną operę z niczego – powiedział mi po spektaklu.

Kielce,opera 3

Obserwujący pracę młodych artystów dyrygent Jacek Rogala był nimi zachwycony. – W każdym momencie widać było, że mają świadomość, że występ w Kielcach to dla nich wielka szansa – mówił.

Muzycy Filharmonii Świętokrzyskiej, którzy na co dzień zajmują miejsca na estradzie, tym razem zeszli do kanału orkiestrowego i pod batutą Jacka Rogali dołożyli swoją cegiełkę do sukcesu widowiska. Ryszard Cieśla planuje przygotowanie w UMFC w przyszłym roku „Wesela Figara” Mozarta i – jeśli wszystko pójdzie dobrze – kielecka publiczność będzie mogła poznać kolejne dzieło wielkiego Austriaka w interpretacji przyszłych – mamy nadzieję – gwiazd.

                                                                          Lidia Zawistowska