Przegląd nowości

„Cyrulik” w Łodzi, czyli śmiech z opery

Opublikowano: środa, 15, styczeń 2014 01:09

Już filmowy początek przedstawienia, w którym widoczny na ekranie Rossini puszcza do publiczności oko, jasno wskazuje na niebanalne ujęcie całej inscenizacji utrzymanej w estetyce filmu rysunkowego. Na szczęście to pierwsze wrażenie nie zawodzi! Natalia Babińska, autorka reżyserii z podziwu godną konsekwencją prowadzi całe przedstawienie w wymyślonej przez siebie konwencji współczesnego teatru.

Cyrulik Lodz 5

I tak stary poczciwy Cyrulik sewilski Gioacchino Rossiniego nabrał nowych kolorów i atrakcyjnego wymiaru stając się przy okazji okazją do śmiechu z Rossiniego, ale też całego operowego gatunku i jego koturnowości. Przyznać też należy, że reżyserka kreśli kolejne sceny z humorem i lekkim dystansem do operowej rzeczywistości.

Cyrulik Lodz 6

Przedstawienie ma wartkie tempo i dobrą dynamikę scen zbiorowych. Cieszy też przy tym oko wyrazistymi pastelowymi kolorami i fantazyjnymi kostiumami i perukami autorstwa Julii Skrzyneckiej, które jasno określają charakterystykę każdej postaci.


Wszystko to uzupełnia pomysłowa scenografia Diany Marszałek oraz opracowany z przymrużeniem oka ruch sceniczny i wprowadzony przez Babińską, a działający na zasadzie alter ego, teatr cieni. Właśnie to zapewnia widzowi relaks i dobrą zabawę, a oto przede wszystkim w Cyruliku sewilskim idzie.

Cyrulik Lodz 4

Bawiła się nie tylko publiczność, ale również wykonawcy, którzy świetnie odnaleźli się w wymyślonej przez reżyserkę konwencji i potraktowali swoje role z dużym dystansem. Dzięki czemu przez scenę kroczy wspaniała galeria kolorowych i pełnych życia postaci. W dobrze skonstruowanej obsadzie brylował niepodzielnie obdarzony dobrze brzmiącym barytonem Tomasz Rak jako tytułowy bohater. Jego Figaro ma błysk w oku i szelmowską postawę, a że przy tym dobrze i z dużą kulturą śpiewał to mieliśmy okazję obcowania z interesującą kreacją. Dzielnie mu sekundowała Bernadetta Grabias dysponująca szlachetnie brzmiącym mezzosopranem o interesującej barwie i naturalnie swobodnej emisji. Była Rozyną o dziewczęcym wdzięku i niemałym temperamencie scenicznym.


W partii hrabiego Almavivy zobaczyliśmy usłyszeliśmy urugwajskiego tenora Leonardo Ferrando dysponującego interesującym w barwie i brzmieniu tenorem lirycznym i posiadającego dużą umiejętność wyśpiewywania koloraturowych ozdobników.

Cyrulik Lodz 7

Grzegorz Szostak w partii Doktora Bartolo był zabawnie śmieszny, ale jego głosowi chwilami brakowało nośności i właściwego wolumenu przez co dawał się „przykryć” orkiestrze. Całości obsady dopełniali: Patrycja Krzeszowska jako służąca - ale nie stara - Berta (pięknie zaśpiewana aria Il vecchiotto cersa mogile) i Aleksander Teliga jako bardziej dziwaczny niż diaboliczny, ale szczerze śmieszny Don Basilio kochający plotki i pieniądze, intrygant. Szczególne uznanie za pięknie zaśpiewaną arię o plotce La calunnia é un venticello.

Cyrulik Lodz 8

Pod względami muzycznym premierę przygotował i sprawnie prowadził Eraldo Salmieri. A jednak w moim odczuciu w kilku miejscach przydałaby się większa finezja brzmienia i muzyczna lekkość a przede wszystkim żywsze tempo. Mimo tych uwag należy podkreślić rzetelny poziom muzyczny premierowego przedstawienia.

                                                                               Adam Czopek