Położone w północno-zachodniej części Masywu Centralnego we francuskim regionie Limousin miasto Limoges, liczące sobie niespełna sto pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców, jest przede wszystkim znane jako miejsce narodzin malarza Auguste’a Renoira. Warto wszakże przypomnieć, że 17 marca 1963 roku miała tutaj miejsce wielka gala, zorganizowana z okazji uroczystej inauguracji Grand Théâtre, pierwszego nowoczesnego teatru w tym mieście, dysponującego salą o mogącej podlegać transformacji powierzchni i w zależności od potrzeb zdolnej pomieścić 900 lub 1400 widzów.

Na otwarcie owej placówki wybrano wówczas czteroaktową opéra bouffe André Messagera zatytułowaną Fortunio, a jej wystawienie zapoczątkowało bogatą, a trwającą już od pięćdziesięciu lat historię Opery w Limoges. Podczas pierwszego sezonu na nowo otwartej scenie obok dzieł operowych wystawiano też sztuki dramatyczne oraz prezentowano spektakle o nieco lżejszym charakterze, poświęcone piosence czy muzyce jazzowej. Zresztą ta tradycja przetrwała do dzisiaj, o czym można się przekonać konsultując program bieżącego sezonu. Znajdujemy w nim bowiem inscenizacje operowe (Fortunio, Carmen Bizeta, Il Trovatore Verdiego, Don Pasquale Donizettiego), ale także koncerty symfoniczne, kameralne i jazzowe, spektakle baletowe oraz spotkania przeznaczone dla publiczności młodzieżowej i dziecięcej. Do tego należy dodać dotyczące rozmaitych tematów muzycznych konferencje, spotkania z reżyserami, dyrygentami i uczestniczącymi w kolejnych produkcjach solistami czy seanse zwiedzania gmachu teatru, jego kulis i poszczególnych ateliers.
Dość powiedzieć, że mamy tu dzisiaj do czynienia z prężną strukturą artystyczną, na którą składają się orkiestra symfoniczna, chór i grupa baletowa. Pomimo dość szczupłego budżetu Opéra-Théâtre de Limoges (bo tak brzmi oficjalna nazwa tej placówki), na której czele stoi obecnie energiczny, rzutki i pomysłowy dyrektor Alain Mercier, proponuje każdego sezonu sześćdziesiąt różnych manifestacji, w których bierze udział pięćdziesiąt tysięcy widzów. Oznacza to, iż ten teatr odgrywa decydującą rolę w życiu kulturalnym nie tylko samego miasta, ale także i całego regionu.

Zważywszy na opisaną powyżej historię teatru w Limoges łatwo zrozumieć, dlaczego Alain Mercier postanowił otworzyć bieżący sezon nową inscenizacją Fortunio Messagera, której przygotowanie powierzył dyrygentowi Claude'owi Schnitzlerowi i reżyserce Emmanuelle Cordoliani. W ekipie realizatorów znaleźli się ponadto dekoratorka Emilie Roy, autorka kostiumów Julie Scobeltzine i reżyser ustawień świetlnych Vincent Muster. Efektem ich owocnej współpracy jest czarujący, pełen uroku i poezji spektakl, któremu licznie zgromadzona publiczność zgotowała niezwykle gorące i serdeczne przyjęcie. Trzeba powiedzieć, iż już samo dzieło, ciągle jeszcze zbyt rzadko goszczące na scenach teatrów lirycznych, odznacza się wyjątkowymi walorami, zarówno jeśli chodzi o świetnie zredagowane libretto, jak i w zakresie warstwy muzycznej.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że działający w Paryżu - w okresie zwanym Belle Epoque - André Messager (1853-1929) był w tamtym czasie wyjątkowo wpływowym twórcą. W wieku trzydziestu lat zwrócił się on trochę przez przypadek w stronę operetki, kiedy to paryska sala music-hallowa Folies-Bergères, w celu poprawienia swej sytuacji materialnej, zleciła mu dokończenie pisanego przez Firmina Berenikę wodewilu François les bas bleus.
Stało się to dla Messagera impulsem do rozpoczęcia niezwykle aktywnej działalności twórczej, której rezultatem było powstanie wielu operetek, komedii muzycznych, pantomim i baletów. Ich wspólną cechą jest to, że za sprawą swego lekkiego i przystępnego charakteru zbliżają sie one bardziej do sentymentalnych komedii i sztuk bulwarowych niż do opery. Natomiast trzeba podkreślić, że w tych wszystkich kompozycjach Messager pozostał wierny francuskiej tradycji lirycznej, eleganckiej i pełnej polotu, służącej wartościowej rozrywce, a odwołującej się do takich popularnych motywów jak miłostki kwiaciarek, zdradzani mężowie czy scenki rodzajowe ukazujące zabawne towarzystwo spędzające niedzielne popołudnie nad wodą.

Język muzyczny Messagera wypływa więc ze szlachetnego źródła i znajduje swą skuteczność w ekonomii używanych środków, a jego pozorna prostota nie wyklucza niewyczerpanej gamy ujmujących subtelności. Nie należy bowiem zapominać, że podstawową cechą francuskiego kompozytora była jego nienasycona ciekawość i otwartość na wszystkie gatunki muzyczne. Wszak nie bez przyczyny ten wymykający się wszelkim konwencjom organista, kompozytor, dyrygent i dyrektor teatrów operowych (Opéra Comique, Coven Garden, Opéra de Paris) miał tak duży wpływ na współczesnych sobie twórców i bronił muzyki przyszłości. To właśnie on jako pierwszy poprowadził w Paryżu Wagnerowską Tetralogię, Toskę Pucciniego, kreację Pelleasa i Melizandy Debussy'ego, stał też na czele sezonu 1924 Baletów Rosyjskich, podczas którego zaprezentowano Salade Milhaud, Les Biches Poulenca i Les Fâcheux Aurica.
Autorami libretta wykreowanego w 1907 roku Fortunio są dwaj uznani mistrzowie wodewilu Robert de Flers i Gaston Arman de Caillavet, którzy wykorzystali w swojej pracy sztukę Alfreda de Musset: „Świecznik”. Prosta, ale skuteczna teatralnie intryga eksponuje cztery główne postacie: Jacqueline, młodą i śliczną małżonkę naiwnego i dobrodusznego Mistrza Andrzeja, która ucieka od nudnego życia flirtując z pretensjonalnym kapitanem - dowódcą pułku Clavarochem, oraz młodziutkiego Fortunio, wrażliwego i szczerego w swych uczuciach do Jacqueline klerka owego notariusza Andrzeja. Zaangażowany przez Clavaroche'a jako „świecznik” Fortunio ma za zadanie odciągnąć uwagę zazdrosnego Andrzeja od przygody miłosnej jego żony.

Wszakże ten cierpiący z powodu zranionych uczuć chłopiec odwraca całą sytuację na swoją korzyść i ostatecznie zdobywa serce Jacqueline pod nosem kochanka i nie zdającego sobie z niczego sprawy małżonka. Nakreślona przez librecistów historia, może i powierzchownej, ale przecież cudownie zabarwionej melancholią, poczuciem humoru i ironią miłości wyraźnie zainspirowała Messagera. Dzięki temu partytura Fortunio urzeka żwawą i bogatą inwencją melodyczną oraz pikantnym charakterem struktur rytmicznych. Przykuwa też uwagę zaskakującą szczegółami harmonią oraz lekką, błyskotliwą i wymyślną orkiestracją. Te wszystkie zalety znajdują swoje pełne odzwierciedlenie w energicznej, precyzyjnej i we wszystkich detalach dopracowanej, ale przecież pełnej polotu i mieniącej się szeroką paletą kolorów interpretacji stojącego na czele Orchestre de Limoges et du Limousin Claude'a Schnitzlera, znawcy i smakosza francuskiej opery komicznej.
Pod jego batutą odnajdujemy przejrzystość i zwięzłość stylu Messagera, nasyconą poezją intymność tej muzyki, jej wyrafinowanie i zróżnicowanie wykorzystywanych środków. Wartym podkreślenia jest także fakt, iż zamiast rażącej w innych tego typu pozycjach pustej frywolności i szalonych absurdów, mamy tutaj do czynienia z orzeźwiającą świeżością wysokiej próby pomysłów.

Do powodzenia omawianej realizacji w dużej mierze przyczynia się celnie skompletowana i idealnie się w tym repertuarze sprawdzająca ekipa solistów, która wzbudza uznanie wysokim poziomem wokalnym i nieprzeciętnym, tak bardzo przecież tutaj koniecznym talentem aktorskim. Abel Brahim-Djelloul w roli kokietki Jacqueline pieści ucho swym pełnym niuansów i subtelności sopranem, podobnie jak partnerujący jej Christophe Berry, poruszający w roli Fortunio lekkością frazowania i nieprzęcietną muzykalnością. A warto tutaj przypomnieć, że ich z pozoru łatwe partie wymagają w rzeczywistości szerokiej skali i nie lada sprawności głosowej. Słowa uznania należą się też barytonowi Alexandre’owi Duhamelowi, wcielającemu się w postać kapitana Clavaroch’a, drugiemu barytonowi - Christophe’owi Gayowi za świetne portretowanie klerka Landry oraz obdarzonemu vis comica barytonowi-basowi Franckowi Leguérinelowi za porywające popisy wokalno-aktorskie w roli Mistrza Andrzeja. Wszyscy oni tworzą doskonale zgrany i rozumiejący się zespół wykonawczy.
Dużo dobrego da się również powiedzieć o inscenizacji Emmanuelle Cordoliani, która przeniosła akcję tej opéra bouffe do roku 1963, co z jednej strony jest ukłonem w stronę wspomnianych urodzin Opery w Limoges, zaś z drugiej przywołuje panującą w tamtych latach na prowincji francuskiej atmosferę, zwiastującą nadchodzące wydarzenia 68 roku. W swojej pozostającej w pełnej zgodzie z treścią libretta wizji uwydatnia ona zatem bardzo aktualne jeszcze wówczas tematy: ostry konflikt pokoleń, pławiąca się w dobrobycie i beznadziejnej nudzie burżuazja, naznaczone hipokryzją normy postępowania narzucających swój styl życia notabli czy banalność cudzołóstwa.
To punktowanie społecznych problemów nie przeszkadza jednak reżyserce w budowaniu spektaklu tryskającego humorem, wciągającego szybkim rytmem, nasyconego czułą poezją. Z przyjemnością oglądamy finezyjne ukazywanie zachodzących pomiędzy poszczególnymi postaciami relacji, chłoniemy niesłychanie wiarygodny i wzbudzający wzruszenie klimat scen intymnych, ulegamy bez reszty magii plastycznego piękna kolejnych odsłon. Na przykład o sile miłosnych uczuć przekonuje nas posiadający symboliczny wydźwięk widok rozgwieżdżonego nieba i jakby zapadającego się miasta, wraz z jego niecnymi występkami i niemoralnymi intrygami. To bawiące, ale i rozgrzewające serca widzów i utrzymane na świetnym poziomie przedstawienie pokazuje raz jeszcze, iż tak zwane prowincjonalne teatry również mają artystyczne ambicje i potrafią je z powodzeniem wcielać w życie. I dlatego warto się ich działalnością interesować, niezależnie od tego, że mają mniejszą siłę medialnego „przebicia”.
Leszek Bernat