Przegląd nowości

„Poławiacze pereł” w Operze Wrocławskiej

Opublikowano: wtorek, 12, listopad 2013 12:31

Z początkiem 1863 roku, bardzo młody, zaledwie 25 letni kompozytor, Georges Bizet podpisał z dyrektorem paryskiego Théatre Lyrique kontrakt na skomponowanie opery w terminie umożliwiającym jej premierę we wrześniu tego samego roku. Kompozytor warunków kontraktu dotrzymał, ale opera po 18 spektaklach zeszła ze sceny (niewykluczone, że z powodu popularności „Carmen”); wróciła dopiero w 1889 roku, w Paryżu ale po włosku.

Polawiacze perel 354-88

W 1959 roku wystawiona została m.in. na scenie Arena di Verona (to podważenie wątpliwości co do miejsca, Hala Stulecia, omawianej premiery wrocławskiej). Opera cieszy się też umiarkowanym wprawdzie, ale powodzeniem u firm nagraniowych (37 zapisów fonograficznych, pierwszy w 1940, ostatni w 2012 roku).

Polawiacze perel 354-153

Opera ta jest delikatną, liryczną tragedią, lokalizowaną na okres przejściowy, od romantyzmu do weryzmu. Bizeta nie na darmo nazywano pionierem weryzmu. Konstrukcja samego jednak dzieła może sugerować zaliczenie go też do francuskiej „grand opera” (rozbudowane sceny chóralne, balet, dramatyczna egzotyka ).


Muzyka opery, barwnie instrumentowana, pełna dramatycznych napięć, niuansów i kolorów znalazła doskonałą i kompetentną autorkę opracowania muzycznego i zarazem dyrygentkę. Ewa Michnik znakomicie prowadziła orkiestrę, doskonale panowała nad całością dużego przecież aparatu wykonawczego. Bardzo dobrze współpracowała też ze śpiewakami i chórem (przygotowanie Anna Grabowska-Borys), co przy tak szerokiej scenie i przestrzeni wnętrza sali nie jest bez znaczenia. Muzyka opery jest przecież niezwykle wyrazista, przejrzysta melodyjnie, mieni sie egzotycznymi kolorami. A poszczególne fragmenty pełne są melodyjnych kantylen i subtelnej estetyki. Premiera wrocławska jest drugą inscenizacją tej opery dla dyrektor Ewy Michnik, po Krakowie w 1981 roku, też chwalonej za interpretację „pełną polotu, wzniosłości i dynamizmu” (L. Polony, 1981 rok).

Polawiacze perel 354-1

Inscenizatorem, scenografem, reżyserem (także świateł) jest Waldemar Zawodziński. Akcję opery umieścił w zapełniającej olbrzymią scenę łodzi, zacumowanej u wybrzeża. Rozgrywa się więc ona na pokładach i nabrzeżu. Operowanie światłami doskonale rozwiązuje i potęguje nastrój (świetne sceny burzy i finałowego pożaru wioski). Dobrze rozwiązany jest ruch sceniczny (Janina Niesobska), trafne są kostiumy (Małgorzata Słoniowska).


Libretto opery (Michel Carrré i Eugene Cormon) nie jest szczególnym osiągnięciem artystycznym, ale trzy główne postaci potraktowane są sprawiedliwie, każda ma swoją popisową arię i występuje w różnych kombinacjach w duetach. Mocno zarysowana staje się postać kapłanki Leily w interpretacji Anny Lichorowicz. Pełne dramatyzmu uczucie jakie żywi wobec Nadira stara się stłumić pamiętając o swym posłannictwie religijnym (aria „Oh, Dieu Brahma”).

Polawiacze perel 354-34

Głos artystki jest wyrównany, o ładnym lirycznym brzmieniu i dużym ładunku emocji. Wysoka pozycja śpiewaczki w zespole solistów Opery Wrocławskiej wydaje się być w pełni uzasadniona, a jej kolejną kreację sceniczną można uznać za niewątpliwy sukces artystyczny. Jako Nadir partneruje jej tenor Nikolay Dorozhkin. Jego wykonanie słynnego romansu „Je crois entendre encore” („Wierzę, że znów usłyszę”), jednej z najpopularniejszych arii w repertuarze tenorów, mogło zadowolić, ale nie do końca przekonać. Głos artysty nie należy bowiem do tenorów typu „di grazia”, choć brzmi swobodnie i dźwięcznie, a artysta śpiewa z uczuciem, szczególnie w duecie z Lejlą w II akcie („Ton coeur n'a pacompris le mien” – „Twoje serce nie pojęło mojego”).


Zurga (wódz cejlońskiej wioski) przyjaciel i zarazem rywal Nadira, w wykonaniu Mariusza Godlewskiego zdominował pozostałych wykonawców. To istotnie piękny głos, nośny i mocny ale subtelny w brzmieniu. A przy tym barwa tego głosu jest ciepła, delikatna, oryginalna i rozpoznawalna. Słynny duet „Au fond di temple saint” („W głębi świętego przybytku”) wzrusza i porywa. Aktorstwo śpiewaka jest bez zarzutu. Mariusz Godlewski systematycznie doskonali swą sztukę wokalną i sceniczną, jest niewątpliwie czołowym obecnie barytonem lirycznym w kraju. W mniejszej partii kapłana Nurabada swój niewątpliwy talent ujawnił Marek Paśko, dysponujący szlachetnym w brzmieniu głosem basowym.

Polawiacze perel 354-26

Omawiana inscenizacja „Poławiaczy pereł” (oglądane przedstawienie 9 listopada 2013) stanowi dowód nie tylko piękna muzyki Bizeta, jest także kolejnym sukcesem artystycznym Opery Wrocławskiej.

                                                                                     Jacek Chodorowski