Opera Poławiacze pereł to wczesne dzieło Bizeta, które nie osiągnęło takiej popularności jak jego wielki operowy hit – Carmen, ale od czasu do czasu pojawia się na afiszach teatrów muzycznych.
Najnowszą w Polsce inscenizację tej egzotycznej historii miłosnej dziejącej się w oryginale na Cejlonie proponuje widzom Opera Wrocławska, która już raz w swojej powojennej historii sięgnęła po ten utwór Bizeta. W 1955 roku kierownictwo muzyczne sprawował Jerzy Sillich, a reżyserował Jan Romejko. Inscenizacja utrzymała się na afiszu przez dziesięć lat, w ciągu których zagrano 97 przedstawień. Tym razem spektakli będzie sześć. Wpisują się one również w obchody jubileuszu 100. lecia Hali Stulecia, gdzie Opera Wrocławska wystawia swoje megawidowiska od 1997 roku.

Kierownictwo muzyczne premiery sprawuje Ewa Michnik, za reżyserię, inscenizację, scenografię i reżyserię świateł odpowiedzialny jest Waldemar Zawodziński, który jak zwykle współpracuje z Janiną Niesobską, przygotowującą choreografię i ruch sceniczny. Kostiumy projektuje Małgorzata Słoniowska, a chór pracuje pod kierunkiem Anny Grabowskiej-Borys.
Poławiacze pereł to w zasadzie kameralna opera, w której śpiewa tylko czworo solistów (jeden z nich pojawia się raczej epizodycznie). Jednak intymne arie, duety i tercety równoważone są przez duże sceny zbiorowe z udziałem chóru i baletu, które na potrzeby megawidowiska będą dodatkowo powiększone. Leilę zaśpiewają: Eliza Kruszczyńska, Anna Lichorowicz i Joanna Moskowicz, Nadira – Victor Campos Leal, Nikolay Dorozhkin i Zdzisław Madej, Zurgę – Mariusz Godlewski i Michał Kowalik, a Nurabada – Plamen Kumpikov i Marek Paśko.
Opera Wrocławska zaprasza na „Poławiaczy pereł” 8, 9, 10, 15, 16 i 17 listopada. Spektakle odbędą się w Hali Stulecia. Początek o godzinie 19.
Mateusz Wiśniewski