Przegląd nowości

Wznowienie „Borysa Godunowa” na jubileusz Wiesława Ochmana

Opublikowano: piątek, 01, listopad 2013 04:19

Opera Śląska w Bytomiu zapisała się w artystycznym życiorysie Wiesława Ochmana w sposób wyjątkowy. Na tej scenie stawiał swoje pierwsze kroki jako śpiewak. Debiut 24 czerwca 1960 roku, partią Edgara w „Łucji z Lammermor” G. Donizettiego stał się początkiem jednej z największych karier polskich artystów w powojennej historii naszego teatru operowego. Również w tym teatrze wyreżyserował swój pierwszy spektakl operowy – Don Giovanni W. A. Mozarta, którego premiera 29 maja 1999 roku okazała się dobrym początkiem działania i na tym polu. Przedstawienia przez niego reżyserowane oglądano nie tylko w Bytomiu, ale też w Warszawie, Szczecinie i Łodzi.

Bytom 1

Nic, więc dziwnego w tym, że na miejsce jubileuszu 55. lecia swojej pracy artystycznej wybrał Operę Śląską w Bytomiu, którą darzy szczególnym uczuciem, do której przez całą karierę chętnie wracał, i gdzie wyreżyserował kilka znakomitych przedstawień. Jednym z niech jest Borys Godunow M. Musorgskiego, którego premiera 5 czerwca 2004 roku okazała się kolejnym sukcesem w jego bogatym życiorysie artystycznym. Premiera Borysa Godunowa była też ważnym wydarzeniem w historii Opery Śląskiej, gdzie ten monumentalny dramat Musorgskiego wystawiono po raz pierwszy. Zresztą z tym wspaniałym dziełem związany jest obszerny okres kariery Wiesława Ochmana. Przez wiele lat, uchodził za najlepszego wykonawcę partii Dymitra Samozwańca oraz kniazia Szujskiego i odnosił w nich sukcesy na największych światowych scenach. Jak wyznał, zaśpiewał blisko 150 przedstawień Borysa Godunowa. Myślę, ż to właśnie leżało u podstaw decyzji o wznowieniu tej inscenizacji z okazji jubileuszu artysty.


Dziwne były koleje losu tego dzieła, które w 1870 roku jako nietypowe zostało odrzucone przez dyrekcję Opery Carskiej w Petersburgu. Dwa kolejne lata zajęło Musorgskiemu dokonywanie zmian w partyturze i tekście. Właśnie wtedy dokomponował „akt polski” na zamku wojewody Mniszcha w Sandomierzu, podzielił całość na 4 akty z prologiem i zgodnie z sugestią Rimskiego – Korsakowa zmienił zakończenie dramatu, który kończy się nie śmiercią cara Borysa lecz sceną rewolucji pod Kromami.

Bytom 3

W tej wersji wystawiono Borysa Godunowa, z dużym sukcesem. w lutym 1874 roku w Teatrze Maryjskim w Petersburgu. Jako pierwszy basową partię Borysa Godunowa zaśpiewał Iwan Mielnikow. Warto pamiętać, że ogromne sukcesy, na światowych scenach, donosili w tej partii dwaj polscy śpiewacy: Adam Didur i Zygmunt Zaleski. Pierwszy z panów śpiewał amerykańską premierę Borysa w nowojorskiej MET, drugi przez kilkanaście lat odnosił sukcesy nie tylko w mediolańskiej La Scali, ale również na innych europejskich scenach. Na polskie sceny trafił Borys Godunow we Lwowie, premiera 12 października w 1911 roku, partię tytułowego cara śpiewał wówczas Adam Didur. Warszawa poznała dzieło 3 marca 1926 roku, partię Borysa Godunowa śpiewał Tadeusz Orda, dyrygował Adam Dołżycki.


Przygotowana w 2004 roku przez Wiesława Ochmana inscenizacja, a wznowiona 26 października 2013, mimo upływu lat pozostaje efektownym przedstawieniem ujmującym dramaturgiczną zwartością i świetną charakterystyką postaci dramatu. Ochman potraktował ją jak wielki osadzony w historycznych realiach fresk nastawiony na ukazanie kontrastu między prostym ludem, a tymi co rządzą. Poddani odziani w nędzne szare szaty są kontrapunktem dla bajecznie bogatych strojów cara i jego otoczenia. Ubierając Szujskiego (Feliks Widera) w elegancki garnitur, a jego pomocników we współczesne wojskowe mundury, reżyser na tę postać kładzie szczególny akcent i od samego początku jasno określa jego pokrętny i zbrodniczy charakter. Znajduje to potwierdzenie w scenie śmierci Borysa, której Szujski przygląda się cynicznie, a po niej zdziera ze zwłok płaszcz koronacyjny i rozkazuje zamordować następcę tronu. To już wyraźna zapowiedź sięgnięcia po władzę.

Bytom 4

Każda ze scen dramatu ma swoją wewnętrzną logikę, klimat i rytm, a dzięki błyskawicznym zmianom dekoracji ( na ciemnej scenie przy podniesionej kurtynie) akcja przenosi się z miejsca na miejsce wartko i płynnie. Wszystko to sprawia, że zrealizowaną z rozmachem (jak na niewielką bytomską scenę), podzieloną na dwie części, inscenizację odbiera się jako wyjątkowo spójną. Jej uzupełnieniem jest prosta, efektowna plastycznie i kolorystycznie, scenografia i utrzymane w stylu epoki kostiumy. Dobrym pomysłem okazała się decyzja o śpiewaniu” po polsku, a nie w oryginalnej wersji, interesująco opracowanego choreograficznie „aktu polskiego”.


Wartościowe kreacje wokalno-aktorskie stworzyli w tym wznowieniu przede wszystkim panowie Zbigniew Wunsch w roli tytułowego cara, Bogdan Kurowski w partii Warłaama, Romuald Tesarowicz w roli Pimena oraz Adam Woźniak, Rangoni. Borys w ujęciu Wunscha jest postacią głęboko tragiczną, jednak nie pozbawioną wewnętrznego ciepła. W pierwszej scenie dumny majestatyczny władca, w drugiej przez chwilę szczęśliwy kochający ojciec, którego po chwili dopadają przerażające wizje dokonanych zbrodni.

Bytom 5

Wreszcie w trzeciej jego przejmujące pożegnanie z synem i wstrząsająca swoją wymową scena śmierci. Zaprezentował przy tym dobrze brzmiący, w każdym rejestrze nośny, głos o bogatej barwie, któremu potrafił nadać właściwą ekspresję. Równie wiele dobrego należy napisać o kreacji Kurowskiego, który z charakterystycznej postaci Warłaama zrobił prawdziwy majstersztyk prezentując przy tym pysznie brzmiący głos o dużym wolumenie i świetną jego emisję. Z kolei Tesarowicz jako Pimen to przede wszystkim wysoka kultura wokalna. Z satysfakcją słuchało się też głosu Adama Woźniaka. Panom dzielnie dotrzymywała kroku Joanna Kściuczyk-Jędrusik w roli dumnej, opętanej rządzą władzy polskiej wojewodzianki Maryny Mniszchówny. Dla pełnego obrazu należy jeszcze dodać dobrze śpiewające chóry, przed którym reżyser postawił niemałe zadania aktorskie.


Zaprezentowano partyturę w wersji opracowanej w 1940 roku przez Dymitra Szostakowicza. Tadeusz Serafin bardzo solidnie przygotował orkiestrę i prowadził dzieło dynamicznie, z wyobraźnią i typową słowiańską rozlewnością frazy, wydobywając przy tym pełnię barw i całą skalę niuansów partytury. Nie brakuje w jego ujęciu właściwej ekspresji i dramaturgicznej dynamiki.

Bytom 2

Uroczystości jubileuszu Wiesława Ochmana odbyły się bezpośrednio po zakończeniu przedstawienia. Pierwszym ich akcentem było odczytanie listu gratulacyjnego od Bronisława Komorowskiego, Prezydenta RP. Później wśród składających gratulacje znaleźli się włodarze województwa, i kilku śląskich miast. Pojawił się też rektor Akademii Górniczo-Hutniczej, której Wiesław Ochman jest doktorem honoris causa. Oczywiście nie mogło zabraknąć w tym dniu specjalnego listu od Tadeusza Serafina, dyrektora Opery Śląskiej w Bytomiu i zespołu jej solistów, którzy uhonorowali jubilata bochnem chleba, solą i … słoikiem smalcu. Wśród wielu listów gratulacyjnych jakie otrzymał jubilat były też z Opery Narodowej i Związku Artystów Scen Polskich. Jubileuszowi towarzyszyły dwie wystawy: „Hiszpańskie impresje” oraz „Wiesław Ochman na scenach świata” ze zbioru autora tego tekstu. Pierwsza była prezentacją malarstwa Jubilata, druga, na którą składają się zdjęcia, afisze pokazywała jego wędrówkę i dokonania na najważniejszych scenach i estradach świata..

                                                                        Adam Czopek