XI Festiwal Pieśni Kompozytorów Polskich to okazja zaprezentowania także utworów mniej znanych, skomponowanych przez nieco zapomnianych twórców. Jak bardzo zapomniany okazał się Raoul Koczalski świadczyło przygotowanie wygłaszającego prelekcję prof. Roberta Cieślę, który stwierdził, że świetny pianista i kompozytor uczył się m.in. u Artura Rubinsteina, chociaż Artur był 3 lata młodszy od Raoula. W rzeczywistości pobierał lekcje u Rubinsteina, ale Antona – kompozytora, dyrygenta i pianisty rosyjskiego. W wydrukowanych na okoliczność koncertu programach podano zresztą dwie wersje dat urodzin i śmierci Koczalskiego, co dodatkowo wprowadzało pewne zamieszanie biograficzne.

Ale, co tam daty. Najważniejsza była muzyka, a zaprezentowane pieśni dowodziły, że mamy tu do czynienia z artystą znakomitym. Wszystkie utwory skomponowane w stylu późno romantycznym, pokrewne Karłowiczowi lub wczesnemu Szymanowskiemu, miały bardzo misternie i niebanalnie opracowaną partię fortepianową i finezyjnie rozwijającą się linię melodyczną. Do wykonania pieśni Raoula Koczalskiego zaproszono dwoje wybitnych artystów. Młoda sopranistka Dorota Szczepańska o pięknej barwie głosu i nienagannej technice przygotowała cykl utworów tego kompozytora na swój recital dyplomowy w Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie, można ją więc uznać za specjalistkę w tej muzyce. Na koncercie w Sali Białej Pałacu w Wilanowie wykonała 10 pieśni.
Doskonałym partnerem śpiewaczki – która występowała z towarzyszeniem pianisty Mirosława Feldgebla – był tenor Wojciech Maciejowski, doświadczony muzyk, który od kilku lat prowadzi klasę śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Poznaniu. Artysta ten zaprezentował najwyższą klasę wokalną, całkowitą swobodę i wyrównanie skali we wszystkich rejestrach, umiejętność kreowania wyrazu artystycznego, bezbłędną dykcję w pieśniach do poezji polskiej. Prof. Wojciech Maciejowski występował przy akompaniamencie Alicji Tarczykowskiej i wykonał 14 pieśni Koczalskiego.

Jedyną uwagę krytyczną jaką można zgłosić pod adresem wybranych kompozycji tego twórcy była pewna monotonność nastroju, generalnie nostalgicznego, odwołującego się do wspomnień, emocjonalnych przeżyć z przeszłości, żalu i rozpaczy. Niezależnie od tych odczuć wszystkie utwory Raoula Koczalskiego oddawały w bardzo pogłębiony sposób sens wykorzystane poezji, m.in. Goethego, Rilkego, Verlaine’a, a także poetów polskich, w tym Słowackiego, Krasińskiego, Tetmajera. Przykładem kompozytorskiego mistrzostwa była tu pieśń Etoiles filantes (Spające gwiazdy), w której krople deszczu są traktowane jako ciała niebieskie a powtarzającym się kilkakrotnie słowom – Pada deszcz – towarzyszą wspaniale sugerujące taki stan figuracje fortepianu. Koncert złożony z pieśni Raoula Koczalskiego zaliczyć trzeba do wieczorów bardzo udanych.
Joanna Tumiłowicz