Przegląd nowości

„Po nocnej rosie” w Łazienkach

Opublikowano: wtorek, 10, wrzesień 2013 06:39

Ważny koncert XI Festiwalu Pieśni Kompozytorów Polskich z uporem godnym jak najlepszej sprawy zorganizowała Filharmonia im. Traugutta i chyba dostaje zadyszki. Do Teatru Stanisławowskiego w warszawskich Łazienkach nie przyszło nawet tylu słuchaczy, aby zapełnić 1/3 miejsc. A wstęp był wolny, wieczór pogodny i ciepły, zaś na estradzie wystąpiło dwoje wybitnych artystów, którzy przedstawili wiązankę najpopularniejszych pieśni, które kiedyś znało każde polskie dziecko. Organizatorzy nie zadbali jednak o informację, że wejście do teatru zostało przeniesione do bocznej części Starej Pomarańczarni, nie przygotowali jakiegoś oświetlenia ciemnych dróżek Parku Łazienkowskiego na zakończenie koncertu i w sumie nie było nawet wiadomo, którą bramą można po omacku wydostać się do miasta.

Zdunik

Pochwalić trzeba jednak Filharmonię za pomysł Festiwalu, który przypomina słuchaczom, że Polacy nie gęsi, swoje pieśni mają i są wśród nich prawdziwe perełki. Anna Lubańska na zmianę z Adamem Zdunikowskim wykonali 22 z ponad 300, które skomponował niezawodny Stanisław Moniuszko.


Szkoda, że jego testament zostaje powoli unieważniany, bo zeszyty Śpiewnika domowego, który stanowił kiedyś podstawę edukacji muzycznej w polskich domach, należy dziś do rzadko wykorzystywanych materiałów nutowych. Widać to było i podczas koncertu, choć Anna Lubańska kilka utworów wykonywała z pamięci i wtedy ukazywała w pełni swoje możliwości artystyczne. Pieśni, a czasami piosenki Moniuszki są przecież zgrabnymi obrazkami, które można słowami, gestem i mimiką zaprezentować słuchaczom, a jak interpretować te utwory, gdy trzeba czytać w nutach?

Z ogromną przyjemnością słuchało się więc Dziada i baby, Złotej rybki czy Po nocnej rosie w kreacji naszej wspaniałej mezzosopranistki. A słynna Prząśniczka w jej wykonaniu też zasługiwała na pewno na uwiecznienie w nagraniu DVD. Przy okazji koncertu artystka zaprezentowała również kilka mało znanych utworów, np. śpiewanej po francusku i po polsku Chanson do słów Victora Hugo czy Sen ze słowami Marceline Desbordes-Valmore. Dobrą formę wokalną i talent muzyczny wykazał też tenor Adam Zdunikowski. Każdy zaprezentowany przez niego utwór miał przemyślaną konstrukcję i nie był tylko wykonaniem kilku powtarzających się zwrotek. Swoje umiejętności zaprezentował znakomicie w pieśni do słów Goethego/Mickiewicza Znasz-li ten kraj, gdzie udowodnił, że Moniuszko wykorzystując ten sam tekst co Liszt czy Wolf opracował go muzycznie z o wiele większym znawstwem i wdziękiem. Adam Zdunikowski wybrał do swego recitalu także kilka utworów przeznaczonych przez kompozytora na głos niski. Po przetransponowaniu ich na głos tenorowy pieśni takie jak Kozak i O matko moja nie tylko zyskały nowy wyraz artystyczny, ale także stały się trudniejsze wokalnie. I tutaj nasz tenor mógł zabłysnąć swoją techniką. Choć większość pieśni wykonywał z pomocą nut, nie były one pozbawione elementów interpretacji. Zabawną scenką rodzajową stała się więc muzyczna perełka Panicz i dziewczyna zaś w pieśni Krakowiaczek w oryginale przeznaczonej na tenor Adam Zdunikowski pozwolił sobie nawet na dodanie nadprogramowej wysokiej nuty na zakończenie.

Oboje artyści zaśpiewali w „duecie” wzruszającą Dobrą noc. I tym bisem pożegnali się ze słuchaczami. Był to bardzo przyjemny wieczór z pieśniami Stanisława Moniuszki.

                                                                         Joanna Tumiłowicz