Przegląd nowości

„Rigoletto” z Taorminy

Opublikowano: sobota, 13, lipiec 2013 18:47

W pochodzącym z 7 wieku p.n.e greckim amfiteatrze w Taorminie na Sycylii w ramach letniego festiwalu przeprowadzono na żywo transmisję satelitarną opery Giuseppe Verdiego "Rigoletto". W Polsce (i wielu innych krajach) można było oglądać to w sieci MULTIKINO. Mimo dosyć późnej pory - początek spektaklu 21.30 - znalazło się wielu chętnych, aby przenieść się choćby wirtualnie w pobliże wulkanu Etna i w tej magicznej atmosferze wysłuchać jednej z najpopularniejszych oper włoskiego bel-canta. Było to przedstawienie interesujące i na bardzo wysokim poziomie muzycznym.

Taormina 1

Wykonawcy, choć może ich nazwiska jeszcze nie przebiły się do światowej czołówki, wszyscy bez wyjątku mogliby być ozdobą każdego teatru operowego. Rolę tytułową powierzono meksykańskiemu barytonowi dramatycznemu Carlosowi Almaguer, który barwą, wolumenem i dynamizmem dominował nad głosami wszystkich partnerów, także wykonujących partie basowe. Od strony wizualnej nie sprawdził się tylko makijaż artysty, bo w letnią upalną noc w grubym kostiumie z wielkim garbem pocił się potwornie a pomalowana na biało twarz książęcego błazna po kilkunastu minutach spłynęła na ubranie. Można przyjąć, że było to wpisane w tę tragiczną rolę i potęgowało współczucie, bo jego widok był dosłownie i w przenośni opłakany.

Taormina 2

Chlebodawcę i przeciwnika Rigoletta, a więc Księcia Mantui kreował typowo włoski tenor Gianluca Terranova, który z brawurą i bez taryfy ulgowej atakował wszystkie przepisane przez kompozytora wysokie nuty, z czego wychodził zwycięsko. Świetnie też wypadł w trzech ariach i słynnym kwartecie Bella figlia dell'amore w III Akcie. Artysta urodzony w Rzymie znany jest m.in. z tego, że wystąpił w telewizyjnym filmie biograficznym grając legendę wszechczasów, samego Enrico Caruso, do którego jest zewnętrznie podobny. Główną rolę kobiecą Gildy powierzono młodej Hiszpance Rocio Ignacio, artystce o bardzo miłej powierzchowności, dobrze nadającej się do grania niedoświadczonej, zakochanej dziewczyny. Jej głos, dźwięczny i precyzyjny w koloraturach, znakomicie sprawdził się w arii Caro nome. Znakomicie brzmiały też głosy postaci drugiego planu - bandyty Sparafucile, basa Emanuele Cordaro (można tylko powiedzieć, że jak na płatnego mordercę miał zbyt dobroduszną i chłopięco pogodną twarz) oraz wykonującego partię Hrabiego Monterone (barytona z głosem basa) Gianfranco Montresor. Wreszcie niewielka ale ważna muzyczne rola żeńska Maddaleny w wykonaniu Chiary Fracasso dopełniała tej wysokiej stawki.


Oglądając napisy początkowe można było dostrzec wśród wykonawców także nazwisko Giuseppe di Stefano, nie był to jednak słynny tenor i partner Marii Callas, (który zmarł w 2008 roku), ale młody śpiewak grający rolę jednego z zauszników Księcia. Orkiestrę Symfoniczną "Bellini" z Konserwatorium w Palermo, kierował bez zarzutu Gianluca Martinenghi. Mimo sporej odległości między dyrygentem a wykonawcami realizacja partytury była bardzo precyzyjna a skomplikowane rytmicznie wejścia chóru niemal w ogóle nie mijały się z orkiestrą, co zdarza się na scenach dosyć często. Niestety w programach wydrukowanych dla widzów MULTIKINA podano inne nazwisko kapelmistrza.

Rigoletto,Taormina

Za stronę wizualną odpowiadał reżyser i scenograf spektaklu Enrico Castiglione, znany twórca teatralny i telewizyjny, w swoich poczynaniach raczej nowoczesny. Wykonawcy spektaklu grali dosyć oszczędnie i umownie, co zresztą z uwagi na ogromne przestrzenie Teatro Antico w Taorminie było jedynym rozwiązaniem. Umowne też były dekoracje układane z ogromnych prostopadłościanów i wysokich kratownic, które zmieniano po każdym akcie. Raz spełniały rolę pałacowych komnat, innym razem ulic miasteczka, wreszcie przekształciły się w dom Sparafucile na odludziu. Oczywiście naturalną scenografią były też uszkodzone przez czas kolumny Teatro Antico i prześwitujący widok na zatokę Morza Jońskiego i światła na wodzie. Bogate i wzorowane na strojach "z epoki" kostiumy zaprojektowane przez Sonię Cammarata nie stanowiły żadnego zgrzytu z nowoczesną i nieco minimalistyczną scenografią. Wszak opera zakłada wysoki stopień umowności, a jej główną atrakcją jest piękny śpiew, którego w tym przedstawieniu nie brakowało. Można, nieco wybrzydzając, powiedzieć, że poziom nagłośnienia śpiewaków był trochę za wysoki w stosunku do orkiestry, ale to już raczej kwestia reżyserii dźwięku we Włoszech. Czasem tylko wydawało się, że głos samego Rigoletta mógłby być nieco cichszy.

Taormina 3

MULTIKINO przedstawiło już program swych operowych i baletowych transmisji do końca roku. Niebawem melomani będą mogli na wielkich ekranach obejrzeć i wysłuchać inny hit Verdiego – Aidę, i to w 3D (8 sierpnia).

                                                                  Joanna Tumiłowicz