XXIII Festiwal Mozartowski w Warszawie, organizowany przez Warszawską Operę Kameralną, odbędzie się w dniach 20 czerwca - 21 lipca 2013 roku. Tegoroczną edycję otworzy premierowe wykonanie Così fan tutte w reżyserii Marka Weissa, kierownictwo muzyczne - Ruben Silva, scenografia i kostiumy - Hanna Szymczak. Finałowym spektaklem Festiwalu będzie Don Giovanni - widowisko plenerowe z zastosowaniem technik multimedialnych na dziedzińcu Pałacu w Wilanowie. Widowisko w oparciu o inscenizację opery Don Giovanni w Warszawskiej Operze Kameralnej wyreżyseruje Jerzy Lach. Kierownictwo muzyczne - Zbigniew Graca.

W ramach festiwalu odbędzie się blisko 40 spektakli i koncertów w najbardziej prestiżowych miejscach w Warszawie: na Zamku Królewskim, w Kościele Seminaryjnym, Kościele św. Krzyża, Teatrze Stanisławowskim w Łazienkach Królewskich, Pałacu w Wilanowie (Trakt Królewski) oraz w Teatrze Warszawskiej Opery Kameralnej.
Odbywający się już od ponad 20 lat Festiwal Mozartowski jest sztandarowym i najważniejszym przedsięwzięciem artystycznym Warszawskiej Opery Kameralnej. Zorganizowany został po raz pierwszy w 1991 roku dla uczczenia 200. rocznicy śmierci wiedeńskiego kompozytora. Pomysłodawcy tego unikalnego na skalę światową zamierzenia założyciel i wieloletni dyrektor WOK Stefan Sutkowski oraz reżyser Ryszard Peryt, sprawili, że co roku w Warszawie rozbrzmiewały wszystkie dzieła sceniczne Mozarta (w wykonaniu zespołu artystycznego Opery), a także jego msze, symfonie, koncerty instrumentalne i utwory kameralne.
O najnowszej premierze Così fan tutte mówi reżyser Marek Weiss: Dzieło uchodzi za komedyjkę o niewiarygodnej intrydze, w której dwaj młodzieńcy przebierają się za egzotycznych adoratorów i uwodzą nierozpoznani swoje narzeczone. Celem jest wypróbowanie ich wierności i wygranie zakładu z weteranem miłostek utrzymującym, że nie ma wiernych kobiet i wszystkie w końcu zdradzają swoich partnerów. Dla niektórych miłośników Mozarta jest to jednak najbardziej skomplikowane i gorzkie arcydzieło, w którym boska muzyka osłania piękną formą straszliwą prawdę o bezradności ludzkiej wobec sprzeczności pomiędzy pokusami seksu a ideą miłości. Podzielam ten punkt widzenia i w moim spektaklu pokazuję, jak głęboko sięgają Mozart z Da Ponte w swojej krytyce obłudy i podłości, jakiej dopuszcza się świat męski wobec kobiet. Perfidia ich pomysłu polega bowiem nie na przebierance, tylko na jednoczesnej zamianie partnerów. To znaczy, że każdy z panów świadomie i bezkarnie uwodzi narzeczoną kolegi. Założyłem, że nie ma żadnych szans, żeby nie zostali rozpoznani. A więc cała gra jest prowadzona świadomie. Początkowo kobiety bronią się przed zabawą. Jedna opiera się krócej, druga dłużej, zgodnie ze swoim temperamentem seksualnym. Gra doprowadza obie siostry do przekonania, że zamiana jest zgodna z ich prawdziwymi skłonnościami. A więc początkowe ustalenie „kto z kim” okazało się błędne. Teraz wyjaśniło się, kto z kim powinien spędzić życie. Ale nagle gra się kończy i mężczyźni chcą powrócić do wersji oficjalnej. Mają pretensje do kobiet, chociaż sami zainicjowali grę i brali w niej udział bez skrupułów. W mojej ocenie są podli i ich stwierdzenie tytułowe, że „tak czynią wszystkie” jest bezczelne. Żeby ten sens wydobyć z konwencji wesołej zabawy, poczyniliśmy w naszej inscenizacji pewne zabiegi interpretacyjne. Uważam, że nie naruszają intencji twórców opery, lecz przybliżają je widzom wychowanym w innej obyczajowości i obeznanym z wieloma gorzkimi prawdami o ludzkich skłonnościach, które w epoce Mozarta nie mogły być przedmiotem publicznych rozważań.
Mój spektakl jest przeciwko libertynom i rozpustnikom, którzy swoje zepsucie i pogardę dla kobiet ubierają w filozoficzne tezy i mądrości mające świadczyć o doświadczeniu, a tak naprawdę są efektem narastającej impotencji i poczucia odrzucenia. To oni psują młodych tęskniących za czystą miłością.

To oni manipulują wartościami w świecie sztuki i refleksji nad człowiekiem, odbierając nam nadzieję na pozytywny wymiar ludzkich uczuć. To oni z seksu czynią fałszywą religię i prawdę ostateczną, od której nie ma odwołania. Twierdzą, że zabawa jest w życiu dobrem najwyższym, a powaga miłości jest śmieszna i żałosna. Nasz prowokacyjny plakat przedstawia ich takimi jacy są naprawdę – świntuchy głoszące ich żałosną prawdę o kobietach, które traktują jak przedmioty pozbawione indywidualności i godności. Bywa niestety, że czuję się jednym z nich. Ten spektakl jest więc również moim wyznaniem skruchy i formą przeprosin za podłe myśli i uczynki. Ktoś może powiedzieć, że opera nie jest miejscem na osobiste porachunki. Ale opera jest teatrem, a to już jest miejsce, w którym osobiste wyznania są fundamentem.
(inf. własna)