Przegląd nowości

„Trubadur” Verdiego w Krakowie

Opublikowano: środa, 12, czerwiec 2013 07:53

Sezon operowy 2012/2013 Opera Krakowska zakończyła premierą opery Giuseppe Verdiego Il Trovatore (spektakl 8 czerwca 2013 roku był równocześnie inauguracją XVII Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej). Jest to, jak dotąd, pierwsza inscenizacja dzieła Verdiego w Krakowie. Dotychczas melomani krakowscy mogli je zobaczyć tylko jeden raz, w lipcu 2002 roku, jako gościnny występ Opery Śląskiej z Bytomia (wówczas jedną z głównych partii, Azucenę, wykonała krakowska artystka Bożena Zawiślak). Trubadur (styczeń, 1853) jest środkową częścią „trylogii tragicznej” (trilogia tragedia), którą stanowią Rigoletto (marzec 1851) i Traviata (marzec, 1853), może najbardziej „krwawą” spośród nich.

Trubadur 325-3

Autorem libretta Trubadura jest Salvatore Cammarano (pewnych retuszy, po śmierci Cammarano, dokonał Leone Bardare). Libretto to nie należy do najmocniejszych stron opery (słynny tenor, Leo Slezak, w swych pamiętnikach napisał, iż choć wiele razy śpiewał w tej operze, nigdy nie wiedział o co tam chodzi!). Do tego jednak libretta Verdi stworzył „olśniewającą partyturę” (J. Marczyński) i światowa premiera (Rzym, 19.01.1853) zakończyła się wielkim sukcesem i opera cieszy się trwającym do dzisiaj powodzeniem.

Trubadur 325-32

Reżyser krakowskiej inscenizacji Laco Adamik doskonale wniknął w treść fabuły i potraktował dzieło jako wielką tragedię wszystkich bohaterów, tragedię z miłości, zazdrości, chęci zemsty i nienawiści. Tak właśnie poprowadził aktorsko wszystkich bohaterów opery. Trubadur jest operą ponurą, o narastającym napięciu i widmie śmierci. Owe nastroje znakomicie wykorzystała autorka scenografii i kostiumów, Barbara Kędzierska.


Jej dekoracje są proste, geometryczne, w ciemnych, szarych kolorach i systematycznie, od pierwszej do ostatniej sceny, potęgujące nastrój grozy i śmierci. Postaci opery zostały zbudowane, jak już wspomniano, bardzo wyraziście aktorsko ale także i wokalnie. W omawianym spektaklu premierowym na czoło wykonawców wysunęła się niewątpliwie Małgorzata Walewska. Artystka jest w znakomitej formie wokalnej. Jej wspaniały, bogaty mezzosopran dramatyczny jest wyrównany na całej szerokości skali, a skrajne szczególnie rejestry głosu artystki brzmią niezwykle emocjonalnie.

Trubadur 325-19

I grą i śpiewem podkreślała targające nią obłędne wręcz namiętności: miłość córki do matki i miłość macierzyńską. Osobowość artystyczna Małgorzaty Walewskiej jest niepowtarzalna. Azucena to przecież bodaj najważniejsza postać w tej operze (warto pamiętać, iż sam kompozytor zamierzał nadać swojemu dziełu tytuł Azucena). Partię sopranową Leonory śpiewała Katarzyna Oleś-Blacha. Artystka ta imponuje pracowitością, bierze udział w każdej prawie premierze Opery Krakowskiej, podejmując bardzo różnorodny wokalnie i aktorsko repertuar. Nie żałuje też swego talentu, biorąc udział w licznych koncertach. Partia Leonory (pamiętajmy, że to dama dworu aragońskiej księżniczki!) obfituje w śpiew miłosny, elegijny, deklamatywny, bogaty w niuanse. To w ogóle jedna z trudniejszych ról sopranowych. Katarzyna Oleś-Blacha z powodzeniem wywiązała się z trudności wokalnych, a i aktorsko jej interpretacja była do przyjęcia. Partia Manrica słynna jest przede wszystkim z wysokiego, tenorowego „c” w stretcie arii z III aktu (Verdi wprowadził te nuty pod presją i tenorów i publiczności).


Wykonawca roli, Arnold Rutkowski, śpiewał elegancko i romantycznie. Dysponuje on głosem o pięknej barwie, znakomicie prowadzonym legato, a także swobodnym we frazowaniu. Wybitny włoski pedagog wokalistyki, Salvatore Marchese (1822-1908) powiedział kiedyś, „iż Manrico oscyluje między młodzieńczym liryzmem i energicznym męstwem, między synowską delikatnością, rycerską miłością i wojowniczymi podrywami”.

Trubadur 325-35

Tak właśnie partię tę zinterpretował Arnold Rutkowski. Partię Ferranda śpiewał Słowak, Jozef Benci (bas), a Hrabiego di Luny Leszek Skrla (baryton). Obie te partie wymagają głosów niemal wirtuozowskich. Lepiej radził z tym sobie Leszek Skrla. Jego głos ma ciepłe, aksamitne brzmienie. Przekonywała także interpretacja ujawniająca i dumę i okrucieństwo. Mógł się też podobać prezentujący dużą swobodę wokalną Jozef Benci. Szóstym „solistą” w tym spektaklu był (wzmocniony) chór przygotowany przez Zygmunta Magierę. Tak znakomicie śpiewającego chóru chciałoby się stale słuchać!

Trubadur 325-43

Orkiestrę prowadził Tomasz Tokarczyk, który zresztą muzycznie przygotował cały spektakl. Orkiestra Opery Krakowskiej dostosowała się do wysokiego poziomu (zapewne współtworzyła go również), grała znakomicie, wdzięcznie, bez płytkiej efektywności, wszystkie odcienia dynamiczne, wszelkie niuanse melodyczne zostały z partytury wydobyte.

Krakowska inscenizacja dzieła Verdiego, to wspaniała, i zapewne trwała pozycja w repertuarze miejscowej Opery.

                                                                 Jacek Chodorowski