Te dwa piękne, słowicze głosy łączy lekkość artykulacji i przejrzystość prowadzenia frazy, a dzieli przepaść szczegółów. Dorothee Mields – głos kryształ, i Julia Leżniewa – głos aksamit, zachwycają na najnowszych płytach wytwórni Deutsche Harmonia Mundi i Decca.
Dorothee Mields i muzyka Telemanna
Wydany przez Deutsche Harmonia Mundi pod numerem katalogowym 88697901822, najnowszy album niemieckiej sopranistki odsłania przed słuchaczem kilka wokalnych i instrumentalnych perełek, które wyszły spod pióra Georga Philippa Telemanna. Oprócz pojedynczych arii czy części koncertów, usłyszymy uroczą kantatę TVWV 20:70, zatytułowaną Die Hoffnung des Wiedersehens, czyli Nadzieja ponownego spotkania1. Poza tym trzy arie z opery Omphale oraz dwa koncerty – D-dur na skrzypce, smyczki i basso continuo TVWV 22:6 i e-moll na obój miłosny, smyczki i basso continuo TWV 51:e2.

Wykonanie Mields cechuje się naturalnością ekspresji i słodyczą brzmienia. Artystka dba o wierność literze śpiewanego tekstu i przekonuje dojrzałym aktorstwem, co jest szczególnie istotne w przypadku wykonania kantaty; jeśli chodzi o wybrane arie oraz fragment opery, trudno to orzec, bo nie są one zaprezentowane w całości. Jej nieskrępowany głos wydaje się jednak idealnie dopasowany do tego repertuaru – przeznaczony do niewielkich wnętrz, ujmuje prostotą, ciepłem (zwłaszcza w wysokich rejestrach), delikatnością i jest wyważony dramaturgicznie.
Miłą niespodzianką okazuje się towarzyszący solistce L’Orfeo Barockorchester prowadzony przez Michiego Gaigga. Grę zespołu wyróżnia rytmiczna elegancja, precyzja kształtowania nastrojów i detali w zakresie ekspresji oraz prześliczne brzmienie instrumentów z epoki – sterylne i wyposażone w arsenał niuansów kolorystycznych, które nadają tym interpretacjom autentyzmu i stylowości.
Sesje nagraniowe odbyły się w marcu 2011 r. w stuttgarckim studio rozgłośni SWR. Książeczka dołączona do płyty zawiera teksty śpiewanych utworów z tłumaczeniami na język angielski. Polecam!
Julia Leżniewa, „Alleluia”
Warty poznania jest także najnowszy album Julii Leżniewej – jej debiut w barwach wytwórni Decca (numer katalogowy 478 5242). Na krążku znalazły się cztery motety skomponowane przez czterech różnych kompozytorów: In furore iustissimae irae RV 626 (W szale najsłuszniejszego gniewu) Antonia Vivaldiego, Saeviat tellus inter rigores HWV 240 (Niech ziemia wrze pośród swych utrapień) Georga Friedricha Händela, In caelo stelle clare (Na niebie świecą gwiazdy) Nicoli Porpory oraz Exsultate, jubilate KV 165 (Cieszcie się, okazujcie swą radość) Wolfganga Amadeusa Mozarta. Program jest o tyle fascynujący, o ile ukazuje ewolucję motetu na przełomie dojrzałego baroku i klasycyzmu.

Gdybym miał scharakteryzować głos Leżniewej, z jednej strony pomyślałbym o śpiewie słowika, z drugiej zaś o potężnej armacie. Sopran ten charakteryzuje się rozległą tessyturą i nieograniczonymi możliwościami technicznymi, poraża elastycznością frazowania, energicznością i wyrazistą ekspresją porównywalną do… fletu piccolo. Jest niezwykle mocny, nośny i dobrze osadzony, dzięki czemu doskonale sprawdza się w wielkich salach koncertowych. Co warte podkreślenia, solistka wibruje z dużym umiarem, ale kiedy już to robi, zniewala zwiewnością. Trzeba przyznać, że repertuar na pierwszą płytę wybrała celująco.
W wybornej formie jest również Il Giardino Armonico – pod batutą Giovanniego Antoniniego epatujący wirtuozerią (efektowne kontrasty dynamiczne) i pełen werwy, ale też skłaniający do refleksji.
Nagrania zrealizowano w październiku 2012 r. w Barcelonie. Do płyty dołączona jest pokaźna książeczka z komentarzem i śpiewanymi tekstami. Polecam!
Maciej Chiżyński (Res Musica)
1Polskie tłumaczenia tytułów są propozycją autora tekstu.