

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Don Giovanni” w Opéra de Dijon
Strona 2 z 3
Zacznijmy jednak od bardzo wymownej warstwy plastycznej tego spektaklu. Otóż cała powierzchnia sceniczna została tutaj wypełniona wymyśloną przez Laure Pichat, a przywołującą naturę scenografią, która przedstawia porośnięte trawą i poprzecinane ścieżkami wzniesienie: miejsce przypadkowych spotkań i zachodzących pomiędzy kolejno pojawiającymi się osobami interakcji. Ich nieustające przemieszczanie się w dół i w górę wzmiankowanej powierzchni symbolizuje rosnące lub opadające napięcia wewnętrzne, grę emocji i uczuć, niestałość uczuć. Dość szybko uświadamiamy sobie, że wszystkie występujące w operze postaci ukazują nam zupełnie inne oblicza niż te, do których przyzwyczaiły nas powielane aż do znudzenia schematy inscenizacyjne. W szczególnie fascynujący sposób reżyser przedstawia tytułowego protagonistę, wyraźnie odżegnując się od moralizującego tonu treści libretta, sugerującego, że śmierć Don Giovanniego staje się sprawiedliwie wymierzoną karą za niecne uczynki.
W wizji Rufa staje się on bowiem tułającą się, pozbawioną swego miejsca, rodziny i środowiska postacią - rodzajem stale poszukującego nowych zdobyczy myśliwego. Najważniejszą sprawą jest dla niego wolność i zapewne dlatego tak naprawdę nie chodzi mu o pozbawianie kobiet cnoty, tylko o pokonywanie ich moralnego oporu. I to właśnie ta chęć podważania moralnych fundamentów czyni z Don Giovanniego śmiertelnego wroga społeczeństwa, które bezskutecznie usiłuje powstrzymać jego niebezpieczne działania. I tak oto ten, który występował w roli zdobywcy, staje się celem ataków ze strony przedstawicieli najróżniejszych grup społecznych. W pierwszym akcie Don Giovanni - kreowany przez doskonałego wokalnie i aktorsko francuskiego barytona Edwina Crossley-Mercera - sprawia wrażenie jakby poruszał się w rzeczywistości złego snu, podczas którego musi się zmierzyć z przywołującymi jego przeszłość postaciami. Próbuje on zmieniać tożsamość, przebierać się, udawać kogoś innego, czyli stale przed kimś czy czymś uciekać. Natomiast w akcie drugim obserwujemy Don Giovanniego krążącego po cmentarzu, odosobnionym miejscu, w którym ów bohater chroni się już nie tyle przed rozjuszonym tłumem, co przed samym sobą. To właśnie tutaj prowokuje własne przeznaczenie, wyrusza w nieznany i obcy mu świat, zmierzając tym samym nieuchronnie do śmierci. Wie, że umrze, ale nie chce lub już nie może odwrócić biegu wydarzeń. Jego postawa nabiera znaczenia symbolicznego, gdyż nawiązuje do tajemnicy wspólnego nam wszystkim, nieprzywidywalnego i ślepego losu. Z kolei występujące w operze - i ewolujące w jej trakcie - postacie kobiece stają się dla Rufa okazją do zaprezentowania szerokiego wachlarza ludzkich uczuć. I tak Donna Elwira - ucieleśnia ją rumuńska mezzosopranistka Ruxandra Donose - ukazana jest początkowo jako niedojrzała i podążająca za marzeniami małej dziewczynki kobieta, która w ostatniej scenie nie przybywa już jako przepełniona nienawiścią, obłudnie porzucona przez fałszywego narzeczonego niedoszła małżonka, lecz zdolna do współczucia i pragnąca uratować wciąż jeszcze kochanego mężczyznę kobieta. Interesująco jest też pokazana relacja zachodząca pomiędzy Donną Anną (Diana Higbee) i Don Ottavio (australijski tenor Michael Smallwood): ten ostatni będzie mógł zająć miejsce mężczyzny tylko wówczas, kiedy pomści śmierć ojca swej ukochanej, co oznacza, iż tragicznie zmarły ojciec jest w pewien sposób przez cały czas w tym miłosnym związku obecny. Takich przykładów intrygującego łamania przyzwyczajeń, dotyczących odbioru rzeczonej opery Mozarta, jest oczywiście w omawianej inscenizacji dużo więcej, a sprawiają one, iż nasza uwaga jest utrzymywana cały czas w napięciu i że często odnosimy wrażenie odkrywania tego dzieła na nowo. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||