Przegląd nowości

Wielkanocny wokalno-instrumentalny

Opublikowano: piątek, 05, kwiecień 2013 06:15

17. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena miał w swym programie kilka bardzo interesujących koncertów wokalno-instrumentalnych, co wiązało się z obchodzonymi w roku 2013 rocznicami urodzin Wagnera i Verdiego. Po inauguracji Festiwalu, podczas której publiczność zaznajomiono z dwoma dziełami Beethovena, Fantazją c-moll na fortepian, chór i orkiestrę oraz IX Symfonią, wykorzystującymi ten sam motyw Ody do Radości ­ dzisiejszego hymnu Unii Europejskiej nastąpił poniedziałkowy wieczór 18 marca z muzyką Ryszarda Wagnera w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Wypełniło go koncertowe wykonanie II aktu Tristana i Izoldy.

Borowicz  ukasz 662-142

Pod względem muzycznym wykonanie było poprawne, choć występujący soliści nie zachwycili bezwarunkowo. Kreujący rolę Tristana tenor Stefan Vinke nie należał do typowych głosów wagnerowskich, choć kondycyjnie podołał wyjątkowo trudnej i forsownej partii. Intonowane przez niego tematy przewodnie pozwalały się zagłębić w piękno wagnerowskiej melodyki, jednak nie potrafił on w chwilach najbardziej dramatycznych przebić się przez orkiestrowe tutti. Miał też szereg nieczystości intonacyjnych. Lepszą połową w duecie kochanków była Izolda, której wykonanie powierzono sopranowi Evelyn Herlitzius. Ta znakomita i w pełni panująca nad swym głosem śpiewaczka próbowała też oddać dramatyczny sens akcji stosując proste środki aktorskie. Na przyzwoitym poziomie zaprezentowali się pozostali wykonawcy występujący w II akcie, Michelle Breedt jako Brangena i Franz Hawlata – król Marek. Miłą niespodziankę sprawił polski tenor Rafał Bartmiński, który jednak zaśpiewał zaledwie kilkanaście nut występując w peryferyjnej roli Melota. Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia z Katowic poprowadził austriacki dyrygent Leopold Hager, solidnie, precyzyjnie, choć bez wielkiego żaru, jaki bije z partytury Tristana.


Sporą dawkę decybeli dostarczyło wykonanie Te Deum Antona Brucknera z solistami Rebeccą Evans – sopran, Heleną Zubanovich – mezzosopran, Charlesem Kim – tenor, Krzysztofem Szumańskim – bas-baryton, Chórem Opery i Filharmonii Podlaskiej przygotowanym przez Violettę Bielecką oraz orkiestrą Sinfonia Varsovia pod dyrekcją Huberta Soudant. Wydaje się, że właśnie orkiestra była najsłabszym ogniwem tego dzieła, zwłaszcza jej skład instrumentów dętych blaszanych kompromitujący się regularnymi kiksami waltorni. Choć w zupełnie bezrefleksyjnym hałasie niesionym przez ten utwór nieczystości orkiestrowe ginęły w natłoku dźwięków forte, tak samo jak niedostatki głosowe solistów, to jednak wrażenie braku precyzji pozostało także podczas wykonania po przerwie IV Symfonii tego kompozytora.

Aleksandra Kubas 033-63

Znakomity Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej można było podziwiać także w sobotę 23 marca podczas wykonania II Symfonii Kopernikowskiej Henryka Mikołaja Góreckiego. Tu również słuchacze mogli się zetknąć z talentem wokalnym Aleksandry Kubas-Kruk – sopran.

Kolejnym operowym wieczorem było koncertowe wykonanie Simon Boccanegra Giuseppe Verdiego. Tutaj solistom towarzyszył: Chór Filharmonii Narodowej i Polska Orkiestra Radiowa (oba zespoły bardzo dobrze przygotowane) pod dyrekcją Łukasza Borowicza. Opera muzycznie typowa dla twórcy Rigoletta i Aidy została poprowadzona z wdziękiem i dynamizmem charakteryzującym sztukę dyrygencką szefa POR stanowiła jak zwykle pewien kompromis między ambicjami a możliwościami wokalnymi zaproszonych wykonawców. Dodatkowo elementem ciążącym na wykonaniu koncertowym okazało się zmęczenie śpiewaków, którzy przed poniedziałkowym koncertem 25 marca sporo sił poświęcili na studyjne nagranie tego rzadko wykonywanego dzieła. Można tylko mieć nadzieję, że płyta CD z Simonem Boccanegra okaże się równie zachwycająca jak wcześniejszy „Verdiowski wyczyn” Łukasza Borowicza – Falstaff. W każdym razie do wykonania estradowego opery można mieć szereg zastrzeżeń. Próby nagraniowe najsilniej dały się we znaki tenorowi Ericowi Barry, który z trudem dotrzymał do końca, a w zasadzie przez cały czas markował piękny śpiew, którego wymaga opera Verdiego.


Filarami wykonania byli rewelacyjny Stephen Powell – baryton jako Simon Boccanegra i Amanda Hall – sopran jako jego córka Maria Boccanegra, oboje obdarzeni głosami świetnie brzmiącymi w całej skali i doskonale przechodzącymi z sekwencji lirycznych do dramatycznych. Na tym tle bas Nikolaya Didenko jako Fiesca pozostawiał więcej do życzenia. bo mimo dużego wolumenu był nieco brzęczący w górze, zwłaszcza na forte. Podobnie operował głosem baryton Andrew Craig Brown, natomiast bas Alexander Hahn był dużo lepszy. Partie wykonywane przez młodych śpiewaków (przez Browna i Hahna) nie były specjalnie obszerne. Kilkudźwiękową rolę służącej wykonała artystka z chóru Joanna Gontarz.

Penderecki Krzysztof 655-713

Finał 17. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena również był Verdiowski i przynosił jego Requiem na czworo solistów, chór i orkiestrę. Oba zespoły Filharmonii Narodowej poprowadził Krzysztof Penderecki, spokojnie, pewnie, choć bez specjalnej ingerencji w ostateczny obraz brzmieniowy dzieła. Soliści niestety nie wynieśli się ponad przeciętność. Najlepsze parametry brzmieniowe zaprezentowała Maria Luigia Borsi – sopran, czysto i pewnie operująca dobrze postawionym głosem. Tea Demurishvili – mezzosopran o ładnej barwie, miała denerwującą manierę atakowania dzięków z podjazdem nie zawsze dochodząc do żądanej wysokości. Bas Nikolay Didenko pokazał te same zalety jak i słabości, co w operze Simone Boccanegra. Najsłabiej wypadł tenor Gianluca Zampieri, który wystąpił w zastępstwie chorego Francesco Demuro. Śpiewał głosem pozbawionym blasku z wyraźnym wysiłkiem. Sądząc z wydrukowanej na koncert biografii miał on na swoim koncie także o wiele bardziej odpowiedzialne partie i role, więc jego udział w Wielkopiątkowym wieczorze może również dowodzić nie najlepszej kondycji wokalnej. Trzeba zaznaczyć, że aura panująca podczas Festiwalu Wielkanocnego ustaliła się w tym roku wyraźnie bardzo niekorzystnie dla ludzkich głosów.

                                                                                      Joanna Tumiłowicz