Powszechnie istniejącej opinii, że życie muzyczne stolicy w okresie letnim zamiera przeczy XVII już edycja Festiwalu Mozartowskiego. Od 15 czerwca do 26 lipca, każdego wieczora w gmachu Warszawskiej Opery Kameralnej można zobaczyć jedno z wszystkich dzieł scenicznych Mozarta. Podobnie jak w latach poprzednich, tak i w roku bieżącym Łaskawość Tytusa zostanie wystawiona dwukrotnie: 26 czerwca i 11 lipca. Ta wielce interesująca, dwuaktowa opera nie cieszy się uznaniem pozostałych polskich teatrów operowych. Wielka to strata. 
Treść przedstawienia, podobnie jak większość tego typu sztuk, traktuje o perypetiach miłosnych, a właściwie planach matrymonialnych rzymskich elit. Vitellia pragnie zostać poślubioną przez cesarza Tytusa, lecz on ma zamiar ożenić się z Servillią. Wobec tego Vitellia dwukrotnie namawia patrycjusza Sesta żeby zgładził swego przyjaciela, Tytusa. I Sesto taką próbę podejmie. Jednak Servillia kocha Annio, wobec czego cesarz zmienia plany i skłania się za małżonkę pojąć Vitellię. Ona zaś już nie może zapobiec zamachowi, w którym jak się później okaże Tytus nie zginie. W efekcie, mimo skazującego wyroku senatu Sesto zostanie ułaskawiony przez Tytusa. Wina zawistnej Vitelli także zostanie jej wybaczona i ona zostanie małżonką Tytusa, a Serwila połączy się z ukochanym Annio. 
W tak mrocznej atmosferze dyrygent, Kai Buman barwami Warszawskiej Sinfonietty budował nastrój przedstawienia. W ten, zmieniający się klimat wspaniałym współbrzmieniem wpisał się chór, składający się z zespołu solistów WOK. Bohaterzy głównych ról z powierzonego im zadania spisali się znakomicie. Leszek Świdziński w partii popisał się podziwu godnym warsztatem aktorskim idealnie połączonym z wokalną treścią budowanej postaci scenicznej. W szlachetnym tonie zaśpiewał arię Ah, se fosse intorno al trono. Z piękną wyrazistością przedstawił powinność wobec ludu w ariach: Del piu sublime soglio oraz godną siebie łaskawość Se all'impero amici Dei. Anna Wierzbicka grająca Vitelię, córkę poprzedniego cesarza, arią Deh se piacer mi voui z dużym powodzeniem namówiła patrycjusza do niegodziwego postępku, w zamian za małżeństwo z nią. Zebrała duże owacje wykonaniem ronda Non piu di fiori. Wielką klasą wokalną popisała się Agnieszka Lipska, kreująca męską partię Sesto. Imponowała brawurowym rondem Deh per questo istante solo. Z należytą ekspresją wzięła udział w duetach z Vitellią Parto, ma tu ben mio, a także Ah perdona al primo affetto z Servilią, którą to odtwarzała Marzanna Rudnicka. W jej oblubieńca o imieniu Annio z wrażliwym wyczuciem mozartowskiego stylu świetnie wkomponowała się Elżbieta Wróblewska. Wielce interesująca postać Publio, przede wszystkim w arii Tradi s'avvede stworzył Sławomir Jurczak. Niemal wszystkie spektakle Warszawskiej Opery Kameralnej zawsze mają takie samo zakończenie. Opada kurtyna, a publiczność nie chce wstać z foteli, tylko długotrwałymi brawami nagradza wykonawców. Oni na scenie, choć słaniają się ze zmęczenia, jeszcze przez wiele minut uśmiechają się i kłaniają.
Wilfried Górny