Warszawska Opera Kameralna każdego roku, podczas kolejnych edycji Festiwalu Mozartowskiego, choćby tylko jeden raz, wystawia operę Apollo et Hyacinthus. Wielka to gratka dla zwolenników muzyki scenicznej genialnego Austriaka. Libretto dzieła nie jest za bardzo skomplikowane. W królestwie Sparty trwają przygotowania do złożenia ofiary dla Apolla. Zephyrus nie podziela czci, jaką bóg Apollo jest obdarzany przez króla Oebalusa oraz księżniczkę Melia i księcia Hyacintusa. Bóg pragnie ożenić się z księżniczką, a ona jego uczucia odwzajemnia. Zephyrus pragnie poślubić Melię i snuje intrygę, polegająca na wieści, iż brat księżniczki zginął trafiony dyskiem przez Apolla. Jednak on zna prawdę i nakazuje zamknięcie intryganta w jaskini. Po jeszcze kilku perypetiach Apollo przyjmie rękę Melii.

Orkiestra Warszawskiej Opery Kameralnej pod kierownictwem Dariusza Waszaka grała bajecznie, z należytym mozartowskim wdziękiem i czarem. Także z właściwą subtelnością swoje zadania wykonali: Violetta Łabanw i Lilianna Grobelny (klawesyn) oraz Maciej Skowroński (wiolonczela). Chór składający się z kilkunastu solistów WOK nie miał zbyt dużo do śpiewania, lecz pieśń Nuem o Latonium zaśpiewał z urzekająco przepięknymi współbrzmieniami.

Na czoło solistów wokalną profesjonalnością zdecydowanie wysunęła się Justyna Stępień, kreująca partię księżniczki Melia. Wprawdzie w arii Laetari, iocari urzekała kryształowo błyszczącym lirycznym sopranem, nastrój kształtowała grą twarzy, lecz nie dopracowała do niej ruchu scenicznego. Śpiewając w miarę sensownie pomagała sobie ruchami rąk, po czym z ujmującym czarem pobiegała po scenie i wracała na jej środek, żeby ponownie śpiewać. Wyrównaną linią wokalną, a przede wszystkim precyzyjnym wykonaniem piętrzących się koloratur w arii Ut navis in aequore luxuriante imponował tenor Zdzisław Kordyjalik. Gruntownie przemyślane budowanie scenicznej postaci króla Oebalusa, nadało jej w pełni wiarygodny wygląd. Podobnie, z dużą kulturą wokalną arię Iam pastor Apollo oraz duet z Melią Discede crudelis! zaśpiewał i aktorsko przedstawił kontratenor Piotr Olech, odtwórca tytułowej partii Apollo. Piotr Łykowski, kontratenor występował w partii niegodziwego Zephyrusa. Artysta posiada tak zwany nerw sceniczny i sprawnie się nim posługiwał, jednak sam jego głos jakby się już trochę zużył. Z tego względu aria En dous conspicis wywołała mniejsze wrażenie, niż mogła to uczynić. Zdecydowanie najgorsze wspomnienia pozostały po wokalnym i aktorskim występie Piotra Wojtasiewicza, w partii Hyacintusa. Zagrał zblazowaną postać i swego kontratenorowrgo głosu nie potrafił kontrolować. Szkoda, bo ta, mniej popularna, kameralna opera arcymistrza rodem z Salzburga warta jest nawet kilkukrotnego obejrzenia.