Przegląd nowości

Czarno - białe Rigoletto w Operze Bałtyckiej.

Opublikowano: wtorek, 29, maj 2007 02:00

Opera Bałtycka w Gdańsku 19 maja 2007 roku, po raz kolejny na swojej scenie wystawiła arcydzieło Giuseppe Verdiego – Rigoletto. Tym samym do szerokiej palety prezentowanych, często mniej popularnych dzieł dołożyła pozycję powszechnie znaną.

Najnowszą produkcję przygotował doborowy zestaw realizatorów, na polskich scenach posiadających wysoką renomę.

Kierownictwo muzyczne przygotował i spektakl premierowy znakomicie poprowadził świetny dyrygent Janusz Przybylski. Fachowo i skrupulatnie odczytał partyturę włoskiego kompozytora. Subtelne zastosowanie pulsującej dynamiki wewnętrznej poszczególnych grup instrumentów kształtowało brzmienie całej orkiestry, a ona pozytywnie wpływała na przebieg dramatu rozgrywającego się na scenie. Eksponowanie dźwiękami pogłębionych środków dramatycznego wyrazu było imponujące. Burza oraz kwartet Bella figlia dellamore z IV aktu pozostaną w przemiłej pamięci. To, co na scenie się działo inscenizował Marek Weiss – Grzesiński, także zaliczany do mistrzów w dziedzinie operowej reżyserii. Akt pierwszy, ma miejsce na balu w pałacu księcia Mantui. W sytuacyjnym ujęciu Grzesińskiego niewiele pozostaje odniesień do naszej wyobraźni o XVI wieku w Italii. Reżyser przenosi widzów raczej do współczesności sugerując, że to, co miało miejsce w fabule opery istnieje również we współczesnej nam rzeczywistości. W I akcie do współczesności także nawiązują z lekka orgiastyczne układy tańca Izadory Weiss. Jedynie kostiumy (pięknie zaprojektowała je Jagna Janicka) z dominującymi kolorami czarnym i białym nawiązują do historii.




Co się zaś tyczy ubrania tytułowego bohatera w płomienną perukę i kostium będący połączeniem kobiecego ubioru z ogonem koguta, to też można przyjąć za sposób błazeńskiego zachowania na książęcych salonach. Wraz z dekoracjami, które przygotował Marcel Sławiński, zastosowano szereg niezbędnych rekwizytów, typu drabina w II akcie, bowiem odnoszą się do akcji, ale i jednocześnie podkreślają "operową umowność". W omawianej reżyserii akcja następujących po sobie scen i wydarzeń przebiega sprawnie, ale kilka sytuacji jest ważnych podkreślenia. Bodajże najlepszym rozwiązaniem jest finał IV aktu, w którym to Rigoletto śpiewa duet "z workiem", w którym jest zamordowana przecież Gilda. Tę niedorzeczność Marek Weiss-Grzesiński rozwiązał kapitalnie. Przed klęczącym Rigolettem w białej sukience ukazuje się kilkuletnia statystka. To do niej, jakby do swoich wspomnień o córeczce, tej jeszcze sprzed lat, ojciec śpiewa zszokowany odkryciem prawdy. Natomiast sceniczna Gilda pojawia się z tyłu i w taki sposób bierze udział w duecie Lassu in cielo, lecz Rigoletto jej nie widzi.

Image

Partię księcia Mantui wykonał Paweł Skałuba. Z pełnym temperamentem zaśpiewał balladę Questa o quella, z właściwym wyrazem arię Parmi veder le lagrome oraz popularną pieśń La donna e mobile jednak problematyczny wysoki rejestr głosu nie był zachwycający. W partii tytułowej zarówno pod aktorskim jak i wokalnym względem wielkie triumfy świecił Mikołaj Zalasiński. Nie tylko stałe elementy, takie jak monolog Pari siamo, błaha piosenka La ra, la ra bądź dramatyczna aria Cortigiani robiły wrażenie, ale i każdy udział w duetach i scenach zespołowych. Jego sceniczna córka, Gilda – Julia Iwaszkiewicz rozporządza przyjemnej barwy głosem, lecz nie włada nim jeszcze wystarczająco precyzyjnie. Raczej jest nadzieją na dobrą wokalnie przyszłość. Do coraz bogatszej kolekcji swoich wokalnych sukcesów następne dopisali: Łukasz Goliński (świetny Sparafucile), Magdalena Lewandowska (Magdalena), Joanna Wesołowska (Giovanna), Ryszard Morka (znakomity Monterone), Jacek Szymański (Borsa), Grzegorz Piotr Kołodziej (Marullo), Jacek Jasman (hrabia Ceprano) oraz Monika Kulecka (hrabina Ceprano).

Wilfried Górny