z właściwą sobie skromnością mówi Wojciech Drabowicz
25 stycznia 2007 roku premierę nowej produkcji "Eugeniusza Oniegina" w Lyonie uwieńczyłeś kolejnym, pełnym sukcesem. Gratulujemy
Jeśli brać pod uwagę reakcje publiczności, to mogę śmiało powiedzieć, że premiera Eugeniusza Oniegina w Opera National de Lyon była wspaniałym sukcesem. Przedstawienie odbyło się zgodnie z tym, co przygotowaliśmy na próbach, a publiczność gorącymi brawami nagrodziła naszą pracę.
Przygotowania i pierwszy spektakl przebiegły bez niespodzianek?
Realizatorzy na próby przewidzieli bardzo dużo czasu. Pracowaliśmy od 4 grudnia 2006, oczywiście z przerwą na święta i Nowy Rok. Niestety na dwa tygodnie przed premierą rozchorował się sie nasz Leński, świetny litewski tenor Edgaras Montvidas. Problemy z jego głosem okazały sie tak poważne, że nie zdołał wystąpić na premierze. Wg mojej wiedzy zrezygnował on z udziału również w pozostałych spektaklach, chcąc podreperować niedysponowany aparat głosowy.... W ostatniej chwili zastąpił go rumuński tenor Marius Brinciu. Ten doświadczony artysta wspaniale poradził sobie z postacią Leńskiego i został sowicie nagrodzony przez publiczność. Widzowie Teatru Wielkiego Opery Narodowej będą mieli okazję już niebawem podziwiać tego artystę na scenie. W marcu, bowiem wystąpi on jako Alfredo Germont w "Traviacie" G. Verdiego, tym razem nie jako mój przyjaciel, lecz jako mój syn. Będę, bowiem u jego boku kreował partię Giorgio Germonta, ojca Alfreda...
Jest to już dziesiąta produkcja dzieła Czajkowskiego, w której kreowałeś partię tytułową. Chociaż Oniegin posiada negatywny charakter, to przedstawiasz go w taki sposób, że kocha się w Tobie nie tylko Tatiana, lecz również cała piękniejsza część publiczności, ale i u mężczyzn wzbudzasz podziw. Zdradzisz nam, jakich ku temu używasz środków wyrazu?
Nigdy nie pogodzę się z opinią, iż Oniegin jest postacią negatywną... To lapidaryzując młody, zarozumiały bufon, ale w głębi duszy człowiek samotny, wrażliwy, zdolny do uczuć, namiętności. Tworząc tę postać staram się zawsze, aby mój Eugeniusz był takim właśnie człowiekiem. Za każdym razem w zależności od inscenizacji i koncepcji reżysera wychodzi to nieco inaczej, jednak zawsze próbuję, aby przemiana między Onieginem z pierwszego i drugiego aktu opery, a tym, którego widzimy i słyszymy w trzecim była ogromna. Te osobowości oddziela przepaść...
W produkcji jako Łarina występuje również znakomita Polka, Stefania Toczyska. Jak przebiegała współpraca tak wielkich znakomitości?
Spotkanie się na jednej scenie z tak wybitną postacią światowych scen operowych jak Pani Stefania Toczyska jest dla mnie ogromnym przeżyciem i zaszczytem. To wspaniała artystka, która stworzyła przepięknie ciepłą i słowiańską postać Łariny. Aż żal, że ta rola nie pozwala w pełni ukazać piękna głosu i możliwości scenicznych Pani Stefanii...
Twoje angaże do Opery w Lyonie sięgają 1998 roku, jak przedstawiają się kontakty polskiego artysty z francuską publicznością?
Po kilku latach mojej współpracy z operą w Lyonie, przyjeżdżam tutaj jak do jednego ze "swoich" teatrów. Mam tu wielu przyjaciół i kolegów w chórze, balecie i orkiestrze. Dla miejscowej publiczności jestem już dobrze znanym artystą i bardzo dobrze mnie przyjmują... Mogę śmiało powiedzieć, że mam tu swoich fanów i fanki, a to zawsze jest sympatyczne.... Z radością czekam, więc na moje kolejne tutaj występy, bowiem moje plany artystyczne dotyczące tej wspaniałej sceny sięgają jak na razie 2010 roku...
Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów
Wilfried Górny