Przegląd nowości

"Spełnione marzenia" Barbary Hesse-Bukowskiej

Opublikowano: wtorek, 24, sierpień 2010 02:00

Przed paroma dniami ukazały się niezwykle interesujące wspomnienia Barbary Hesse-Bukowskiej spisane piórem znanego i cieszącego się dużym uznaniem krytyka muzycznego i publicysty radiowego-telewizyjnego Adama Rozlacha. Zachęcając do przeczytania tej publikacji przytaczamy wstęp autora:

Image

Porusza nie tylko grą...

Ogromnie żałuję, że tę wielką damę polskiej pianistyki poznałem tak późno. W Busku Zdroju, tuż przed Marconim, dokładnie dwa lata temu. Wcześniej zrobiłem pierwszą godzinną audycję radiową Jej poświęconą. Pamiętam, jak zachwycałem się Jej interpretacjami, nie tylko chopinowskimi. Może słuchała, bo powitaliśmy się tak serdecznie, jakbyśmy znali się sto lat, co najmniej. Potem upłynęło 7 miesięcy i na nieco spóźnione urodziny Pani Barbary, a dokładnie w dniu urodzin Chopina, zawiozłem ją do studia Koncertu Chopinowskiego w Programie 1 Polskiego Radia, kiedy jeszcze emitowany był o 10 rano. Nigdy nie zapomnę, jak przed wyjściem z domu poprosiła o zmierzenie ciśnienia, prawie zabrakło skali. Jeszcze bardziej się przestraszyłem, kiedy po przywiezieniu jej z powrotem ciśnienie było jeszcze wyższe. No, myślę, będę miał Maestrę na sumieniu, zachciało mi się wieźć ją do radia. Dzwoniłem potem dyskretnie do znajomych lekarzy, co robić. Nikt mi nie pomógł, dzwoniłem w tym dniu do niej jeszcze kilka razy... Dziś już wiem, że tak właśnie radio działa na wrażliwą artystkę. Dziś też wiem, że jest to kolejny urok Barbary Hesse-Bukowskiej, z którym ona żyje i każe żyć innym, wskazując drogę i życiową pogodę, mimo wszystko. Potem było jedno jeszcze spotkanie, następnie drugie, trzecie, w końcu padła propozycja nie do odrzucenia: tylko ty możesz to zrobić... Nie miałem czasu, robiłem sto innych rzeczy ale nie podjąć takiego wyzwania, nie zapytać o to czy o owo, nie posłuchać arcyciekawych i pełnych dowcipu, swady, humoru wspomnień Barbary Hesse-Bukowskiej, i nie spisać ich w końcu dla Państwa - byłoby wielką stratą. Dla nas wszystkich.


Jestem pierwszym czytelnikiem tych niezwykłych wspomnień i czuję się o ileż bogatszy nie tylko poznając miejsca, w których dotąd nie byłem, ale przede wszystkim podziwiając postawę Maestry wobec innych ludzi, bliższych i dalszych, najbliższych i obcych, także wobec otaczających ją i nas codziennych i niecodziennych problemów. Dziś, jak mi się zdaje, po bliższym jej poznaniu, będę wiedział lepiej, jak postąpić w trudnym momencie życia. Słuchając Jej imponowało mi to, że mówi o wszystkim w zasadzie bez ogródek, choć tam gdzie trzeba z właściwym zawoalowaniem. Wiem doskonale, że nie stała za tym i nie stoi jakakolwiek gra. Jeśli coś jej się nie podoba - reaguje bez względu na konsekwencje, i mimo to, a może właśnie dlatego, ma tylu przyjaciół. Kogokolwiek zapytać o Barbarę Hesse-Bukowską każdy mówi o niej tylko z szacunkiem i podziwem. Z szacunkiem wobec postawy, z podziwem wobec dokonań. W jej wspomnieniach wiele jest takich momentów, kiedy zastanawiałem się co ktoś powie, czy się nie pogniewa. Czym bliżej poznawałem Panią Profesor, tym bardziej nabierałem przekonania, że nie można mieć takich wątpliwości, że nie można postępować inaczej, tylko tak - prosto, szczerze i otwarcie. O poczuciu humoru już nawet nie wspomnę, i tego doświadczą Państwo, w wielu momentach. Nawet teraz głośno się śmieję, przypominając sobie niektóre jej opowieści...

Image

Jesteśmy znów w Busku, tuż przy Marconim, jak przed dwoma laty, i cieszymy się, że Maestra się cieszy, że dziś kolejne wielkie święto w jej wspaniałym życiu. Do tej pory dzieliła się z nami muzyką - teraz dzieli się wspomnieniami ze swojego arcyciekawego i arcybogatego życia, o którym dotąd mówiła tylko najbliższym. Dziś my stajemy się więc, w jakimś sensie, jej najbliższymi przyjaciółmi, za co Jej ogromnie dziękujemy. Wiemy też lepiej, że za wszystkimi piramidami, słoniami i wielbłądami, za Niagarą, Chińskim Murem i plażą Varadero, stoi cała moc wielkich wyrzeczeń, lat pracy, nerwów, emocji, tremy. Nade wszystko jednak stoi genialny wręcz pianistyczny talent, niespotykanej miary artystyczna intuicja, w końcu wrażliwość, poczucie smaku i jakże bogata dusza.


Najpełniej te cechy objawiły się w jej interpretacjach chopinowskich arcydzieł, zwłaszcza mazurków. To komplet numer 1 spośród wszystkich nagranych, w najszerszej, światowej skali. To wzór dla wszystkich pianistów naszego globu, także dla wszystkich Polaków, nie tylko grających! Imponujące wyczucie stylu, idealne zrozumienie mazurkowej istoty, a wszystko to przedstawione jest w najczystszych i najbardziej polskich ramach, zgodnie z wielką narodową tradycją chopinowską. Styl, charakter, zamaszystość, właściwe akcenty, idealne tempa i coś, co najważniejsze, także u Chopina - prostota, naturalność, szczerość, otwartość. Nie ma tu niczego napuszonego, udawanego; nie ma tu, jak często dzieje się w życiu, żadnego fałszu.

Image

Zawsze wzruszała swoich słuchaczy na całym świecie. W wigilię swoich 80-tych urodzin sama była mocno wzruszona, kiedy to zaprosiłem ją po raz drugi do studia Koncertu Chopinowskiego na Warszawie Pierwszej, jak mówi o Programie 1 Polskiego Radia. Tym razem tuż przed północą, pewnie z mocno podwyższonym ciśnieniem, wraz ze Zbigniewem Wodeckim nuciła do mikrofonu ukochaną "Izoldę", zapraszając wszystkich słuchających, kto tylko żyw, do siebie, na poniedziałkowe, urodzinowe przyjęcie...

Ekscytująca artystka, wielka chopinistka, piękny człowiek o niezmiennych zasadach, kochająca życie i ludzi kobieta, zawsze pogodna, spełniona i szczęśliwa! Tak myślę.