Jak wygląda w praktyce zawód fotografa operowego? Czy jest to ciężka praca? Jakie są największe mankamenty techniczne?
To tylko niektóre pytania zadane podczas warsztatów z fotografii operowej i teatralnej poprowadzonych przez Juliusza Multarzyńskiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W ramach czwartej edycji "Oblicz Fotografii" organizowanej przez działającą przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Agencję Fotograficzną "Terra", odbył się szereg imprez kulturalnych. Warsztaty, spotkania, wystawy czy wywoływanie zdjęć w ciemni fotograficznej, to tylko niektóre atrakcje tej imprezy, skierowanej do lubelskich studentów - fotografów, którzy chcą rozwijać swoją pasję.
Niewątpliwie na szczególną uwagę zasługuje spotkanie z Juliuszem Multarzyńskim, które odbyło się 18 maja 2010 roku, podczas którego mieliśmy szansę dowiedzieć się o szczegółach pracy fotografa operowego. Jak sam stwierdził przed spotkaniem pan Juliusz Multarzyński, chciał on po prostu porozmawiać z grupą osób zainteresowanych fotografią. Nie liczył się dla niego poziom wiedzy warsztatowej uczestników, bo to nie jest rzeczą najważniejszą w fotografii. Dowiedzieliśmy się jak od kuchni wygląda zawód - fotograf. Jednak fotograf o tyle niezwykły, gdyż wybrał nadzwyczaj trudny, bardzo ezoteryczny i mało popularny rodzaj fotografii.

Jak mieliśmy szansę się dowiedzieć, aby zrobić dobre zdjęcie podczas spektaklu operowego, potrzeba dużej ilości zaangażowania i pracy, która liczona jest w tygodniach, jeśli nie w miesiącach. Pan Multarzyński starał się nam uzmysłowić, że w jego pracy nie ma miejsca na "pójście na łatwiznę". Zrobienie setek zdjęć, z których potem dzięki programom komputerowym do obróbki zdjęć wybiera się jedno ujęcie jest mijaniem się z celem. Aby dobrze wykonać zdjęcie, które ma być przecież refleksem głębokiej pasji, nasz gość często przymierzał się przez tygodnie. Uchwycenie jednego momentu wymaga niebywałej cierpliwości.
Nauczyliśmy się, że ta praca wymaga przede wszystkim także głębokiej analizy całości treści przedstawienia - jego fabuły. Specyfika tej pracy różni się bowiem od fotografii reporterskiej, która często polega na sfotografowaniu pewnej postaci lub wydarzenia w okolicznościach od fotografa niezależnych. I dlatego w tej dziedzinie nie ma takiego znaczenia ilość zdjęć, co ich jakość. Najważniejsze jest odniesienie fabuły sztuki teatralnej czy operowej do tego jednego momentu jaki zostanie ukazany na fotografii. Ma on uzmysłowić osobie oglądającej zdjęcie, że ten wybrany przez fotografa moment, jest w stanie ująć jeden z najważniejszych momentów w sztuce. Został on oczywiście wybrany przez autora w sposób subiektywny - nie pod publikę, co wydaje mi się jedną z największych różnic tej specjalizacji fotograficznej.
Oczywiście nie obeszło się również bez pytań dotyczących doboru sprzętu czy też szczegółowych ustawień technicznych aparatu, a także autorytetów fotograficznych Pana Juliusza. Byliśmy również ciekawi, w jaki sposób i w jakich okolicznościach można dostać się na próbę generalną czy samo przedstawienie, aby wykonać zdjęcia. Niestety, nie mamy złudzeń, że jeszcze dla nas za wcześnie na tego typu pracę. Fotograf operowy musi najpierw zdobyć niezbędny warsztat techniczny, a następnie wyrobić sobie markę, po której będzie rozpoznawany i szanowany, by w końcu walczyć o dostęp do najlepszych scen w Polsce. Ponadto, myślę że wszyscy uczestnicy spotkania zgodnie stwierdzili, że w dzisiejszych czasach bardzo łatwego dostępu do sprzętu fotograficznego, zbyt często jakość jest zastępowana przez ilość. Co, rzecz jasna, nie zmienia faktu, iż aby w życiu codziennym wykonać dobre zdjęcie, wcale nie jest potrzebny sprzęt najwyższej klasy.
Mieliśmy również okazję zobaczyć dotychczasowe wydawnictwa albumowe ze zdjęciami Pana Multarzyńskiego, w tym także najnowsze z fotografiami wybitnych pianistów (z dużą ilością zdjęć zrobionych w Pałacu Myśliwskim w Antoninie).

Na koniec, nasz gość otworzył oficjalnie wystawę swoich zdjęć na piętrze Collegium Iuridicum KUL zatytułowaną Viva Opera. Przedstawiała ona zdjęcia z przedstawień operowych z całej Polski. Trzeba przyznać, że pomimo niecodziennej specyfiki zaprezentowanych zdjęć, zainteresowanie wystawą studentów uczelni było bardzo wysokie.
Jestem pewien, że spotkanie to wniosło wiele ciekawych wątków w nasz sposób o myślenia o fotografii. Przede wszystkim mam tutaj na myśli fotografię wydarzeń kulturalnych z najwyższej półki. Mam nadzieję, że refleksje jakie zrodziły się podczas warsztatów pomogą nam w pielęgnowaniu naszej małej pasji...
Jakub Leraczyk