

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości"Halina Mickiewiczówna - ciepło głosu i serca"
Strona 2 z 7 Papiery. Kilkanaście kartonów wypełnionych dokumentami. Tylko tyle... Przeraziłam się, że to wszystko, co zostaje po człowieku. W tamtym momencie nie wiedziałam bowiem nic o Halinie Mickiewiczównie. Wodziłam wzrokiem po stertach papierów, które Justyna Trapkowska, wnuczka Haliny Mickiewiczówny, i Ola Kucharska-Szefler, jedna z jej ukochanych uczennic, pakowały do pudeł - zeszyty, książki, notatki, dyplomy i tysiące wycinków prasowych. Mój Boże, jakie to okrutne, myślałam, gdy człowiek odejdzie z tego świata, jego życie można spakować do pudeł... Na szczęście się myliłam! Już rozpalone oczy Oli, pieczołowitość, z jaką składała i układała afisze czy programy zapowiadające występy Mickiewiczówny, obudziły we mnie ciekawość. Patrzyłam bez emocji na dokumenty, które później cierpliwie odkrywały mi tajemnice życia śpiewaczki. Zadawałam sobie pytanie: kim była babcia Justyny - Halina Mickiewiczówna? Jakie wiodła życie? Czy była uznaną śpiewaczką? Czy zostawiła po sobie ślad? Jaką wiedzę przyniosą mi te pudła, a jaką rozmowy z jej bliskimi? Po pewnym czasie, kiedy słuchałam pieśni w wykonaniu wielu cudownych śpiewaków operowych, cały ten świat wolniutko otwierał przede mną podwoje. Czułam, jak Halina Mickiewiczówna wciąga mnie w przestrzeń swojego życia! Z czasem zastanawiało mnie, jakie to dziwne, że los chce, abym to ja, osoba spoza świata opery, pisała o tym wybitnym, ciepłym głosie koloraturowym. I jak to w życiu bywa, zdarzyła się historia, która ostatecznie przekonała mnie, że podjęłam właściwe wyzwanie. Był upalny dzień maja, wracałam z moją mamą z Krety. W samolocie był tłok i sprzedano nam miejsca, które przedzielał korytarz. Usiadłam obok starszego małżeństwa. Pan, bardzo elegancki i miły, zaczął zabawiać mnie opowieściami ze swoich wakacji. W trakcie rozmowy, bez większego związku z tematem, zapytałam, czy słyszał może nazwisko "Mickiewiczówna". Starszy pan popatrzył na mnie uważnie i odpowiedział: " Ja owszem, ale ty, dziecko, skąd?!". Okazało się, że doskonale zna Halinę Mickiewiczównę i jej mamę Kamilę, gdyż był ich osobistym lekarzem. I tak w samych chmurach, tysiące metrów nad ziemią rozmawiałam o Mickiewiczównie z doktorem Sutkowskim... Po powrocie już bez wątpliwości zaczęłam czytać, szukać i rozmawiać z ludźmi. Aż pewnego dnia Halina Mickiewiczówna przestała być dla mnie babcią Justyny. Stała się Maestrą. To był dzień, w którym zaczęłam pisać tę biografię.
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||