Błąd
  • Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2010/Hrabina oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Przegląd nowości

Refleksyjna "Hrabina" w Operze na Zamku w Szczecinie

Opublikowano: poniedziałek, 15, marzec 2010 01:00

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2010/Hrabina oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Tak się jakoś porobiło w naszym życiu operowym, że bardzo trudno trafić na spektakl rodzimych twórców, szczególnie ten z repertuaru klasycznego. Halka, Straszny dwór, Król Roger, to w zasadzie wszystkie tytuły które od czasu do czasu oferują nam nasze teatry operowe. Bywają jednak wyjątki i to bardzo chlubne. Prawie dokładnie w 150. rocznicę od premiery Hrabiny Stanisława Moniuszki przypomniano tę operę w Szczecinie.

Hrabina to opera komiczna, przedstawiajaca dwa popularne w połowie XIX wieku wzorce stylu życia - salonowy kosmopolityzm arystokracji, wyrażający się w bezkrytycznym przyjmowaniu obcych mód i małym zainteresowaniu sprawami państwa oraz staroszlachecki tradycjonizm, broniący rodzimych obyczajów i tradycji. Sympatia autorów skierowana jest wyraźnie w stronę przedstawicieli szlachty; opera ma za zadanie ośmieszyć warszawską socjetę, zajętą głównie balami, plotkami, i strojami.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://maestro.net.pl/images/stories/2010/Hrabina 


 

Sama przez się nasuwa się tu analogia do czasów dzisiejszych. W operze ponad wszystko panuje nowoczesność, ważniejsza jest forma nad treścią, powierzchowność nad głębią, bełkot nad refleksją, wulgaryzm nad uczuciem. Jakże często takie sygnały docierają do nas ze scen operowych. Jest to zapewne oznaka naszych czasów, ale czy wszyscy twórcy muszą temu ulegać? Czy nie mamy prawa oczekiwać od nich czegoś więcej niż tylko populizmu? Wszechobecna tendencja zaspokajania masowych potrzeb jest dla sztuki śmiertelnym zagrożeniem. Jej głos powinien być elitarnym luksusem w świecie totalnej konsumpcji. Łączenie efektownych bredni na modłę powszechnych gustów razem z ponadczasową twórczością wielkich, bezkompromisowych artystów prowadzi do zubożenia nas - jej odbiorców, powoli zamienia nasz świat w dom wariatów.

Szczecińska Hrabina udowadnia, że nie zawsze tak musi być, że można zrobić spektakl tradycyjny, w sposób nowoczesny, skromnymi środkami, na niezłym poziomie artystycznym i ku uciesze melomanów. Tylko pogratulować realizatorom i wykonawcom.

Powróćmy jednak do czasów Stanisława Moniuszki, kiedy powstała Hrabina, a on sam piastował stanowisko dyrektora Opery Warszawskiej.

7 lutego 1860 roku wystawiono w Warszawie po raz pierwszy 3-aktową operę Moniuszki "Hrabina". Dzieło to, stanowiące wyraźną satyrę na sfrancuziałą, zblazowaną arystokrację, było zarazem apologią polskości i patriotyzmu. "Nad librettem Hrabiny zawsze Moniuszko się unosił - wspominał po latach Bonifacy Dziadulewicz (przyjaciel kompozytora) i ze wszystkich librett polskich Hrabinę najwyżej cenił [...]. Jednakże żadna z oper, żaden utwór muzyczny w wystawieniu go na widok publiczny, nie przyczynił Moniuszce tyle zgryzot i zmartwień, co wystawienie Hrabiny... Moniuszko martwiąc się, [...] tłumiąc wszystko w sobie, rozchorował się na żółtaczkę tak silnie, że omal życia nie postradał...".

Stanisław Moniuszko,oprac. Jan Prosnak, Kraków 1968

Muzyka "Hrabiny" idzie śladem [...] dwóch wątków: cudzoziemszczyzny i zdrowej tradycji polskiej. Publiczność zobaczyła więc w operze to wszystko, co autorzy chcieli pokazać, nawet jeśli to było zaowalowane i ukryte pod aluzjami. Aluzją jest chłopski mazur, otwierający uwerturę [...] i atmosfera buduaru, zamknięta w czułostkowych walcach [...]. A gdy nagle ozwał się w orkiestrze motyw bojowy, wszyscy rozpoznali w nim fanfary, które grano w wojsku Księstwa Warszawskiego. Największą jednak niespodziankę przeżyła publiczność przed początkiem ostatniego aktu. Przy zamkniętej kurtynie wiolonczele zaśpiewały rzewnego poloneza, który porwał wszystkich za serce.

Witold Rudziński, Moniuszko i jego muzyka, Warszawa 1988

                                                                            Juliusz Multarzyński