Traviata, dziś jedna z najpopularniejszych oper, nie od razu odniosła sukces. Giuseppe Verdi pokazał XIX-wiecznej publiczności to, co w teatrze było wówczas tematem tabu: świat luksusowych domów publicznych i ich zamożnych, wysoko postawionych bywalców. Co więcej, twórcy nie ubrali historii Damy Kameliowej w kostium z epoki, czym wywołali skandal. Współcześnie, gdy teatr - także operowy - jest miejscem, w którym poza teatralna rzeczywistość jest przedstawiana wprost i nierzadko dosadnie, temat podjęty w Traviacie nikogo nie oburza, nabiera jednak szczególnej mocy. Jest to bowiem nie tylko historia tragicznej miłości niemożliwej, lecz także opowieść o śmiertelnej chorobie, z którą mierzy się tytułowa bohaterka. Jej życie staje się serią rozpaczliwych prób ucieczki przed czymś, od czego uciec nie sposób.
Opera opowiada o zakochanej prostytutce, która ze swej profesji uczyniła sztukę. Porzuca dotychczasowy tryb życia i rzuca się w ramiona ukochanego. Jednak to, co w tej historii interesuje mnie najbardziej, to postać artystki, która stworzyła swój własny, niepowtarzalny świat, a uprawianie sztuki było największą namiętnością jej życia - mówi Mariusz Treliński. - Głównym tematem mojej inscenizacji uczyniłem chorobę, która nadaje całemu życiu sens. To właśnie śmiertelna choroba uświadamia Violetcie, że ułudą jest przemienianie życia w sztukę. Kiedy bohaterka uzmysławia sobie absurd wykreowanego przez nią samą świata, wówczas oddaje się uczuciu. Wielka miłość okazuje się jednak równie iluzoryczna, a jej spełnienie - niemożliwe.
Spektakl Trelińskiego sięga do samego rdzenia istoty teatru, budując opowieść wokół archetypu umierającego na scenie aktora. Gdzie jest granica między prawdziwym życiem a teatrem? Czy sztuka jest lekarstwem na ból istnienia? Jaki sens mają nasze namiętności i dążenia? Genialnie żonglując operową konwencją, Treliński przenosi Damę Kameliową w stylizowany, rozbuchany w formie, olśniewający pięknem operowych wizji świat.
Oto współczesna Violetta Valéry, w której lustrze przeglądają się dzisiejsi "celebryci". Oto historia w swej wymowie na wskroś współczesna - tak, jak chciał tego Verdi.
(materiały TW-ON)