Przegląd nowości

Jednoaktówki Menottiego w Opéra de Tours

Opublikowano: środa, 10, luty 2010 01:00

Położone w środkowo-zachodniej Francji Tours przyciąga turystów z całego świata nie tylko zabytkową architekturą i urzekającą przyrodą rozłożonej nad Loarą okolicy, lecz także dynamiczną i przyjazną, charakterystyczną dla prężnych ośrodków akademickich, atmosferą. Najważniejszą instytucją kulturalną tego miasta jest działająca z dużym rozmachem i godną pozazdroszczenia skutecznością Opera de Tours, której liczne przedsięwzięcia artystyczne (spektakle liryczne, ale także koncerty symfoniczne, kameralne, recitale oraz spotkania, przesłuchania, konferencje, pokazy, akcje pedagogiczne itd.) wpływają na wciąż wykazującą tendencję wzrostu frekwencję i popularyzują muzykę w różnych grupach społecznych,  ze szczególnym uwzględnieniem środowisk młodzieżowych. Wszystkie te działania są inicjowane i organizowane - z pomocą entuzjastycznie nastawionej grupy współpracowników - przez kierującego tutejszą placówką Jean-Yves Ossonce'a, znakomitego dyrygenta, który nie ustaje w wysiłkach zmierzających do zapewnienia szeroko pojętej kulturze należnego jej w naszym życiu  miejsca.

Image 

O ambitnych, wszak siłą rzeczy dostosowanych do dość skromnego budżetu, planach repertuarowych Opéra de Tours świadczy między innymi pokazane na przełomie stycznia i lutego przedstawienie - przygotowane w koprodukcji z Operą w Lozannie i paryską Opéra Comique - na które składają się dwie jednoaktowe opery buffa Gian Carlo Menottiego: Telefon albo Miłość we troje (1947) oraz Amelia idzie na bal (1937), obie pozycje w inscenizacji Erica Vigié i pod kierownictwem muzycznym Dominique'a Trotteina. 

Te powstałe do zredagowanych przez samego kompozytora librett dzieła doskonale ilustrują tak charakterystyczny dlań styl muzyczny, za pomocą którego Menotti z niezwykłym zmysłem dramaturgicznym kreśli symboliczne portrety swoich współczesnych, osadzając ich w sytuacjach umożliwiających jak najpełniejsze i najbogatsze ukazanie tożsamości i osobowości każdej z postaci. To zainteresowanie przenoszeniem na scenę prawdziwych problemów z codziennego życia wynikało przede wszystkim z obawy, że zdecydowana większość odbiorców odwróci się od tradycyjnej opery, uważając, iż jest ona zarezerwowana wyłącznie dla ścisłej elity słuchaczy, a także miało na celu stawienie czoła konkurencji stwarzanej przez rozwijającą się w szybkim tempie sztukę filmową i broadwayowskie komedie muzyczne. Chęć zdobycia widza "z ulicy" i związana z nią troska o warunki finansowe i artystyczne wystawiania własnych oper przekonała ponadto Menottiego o konieczności tworzenia muzyki z przeznaczeniem dla kameralnych orkiestr oraz o korzyściach wynikających z samodzielnego pisania librett - o czym wspomniałem wyżej - i opracowywania koncepcji inscenizacyjnych.

 Image

Przyjmujący formę krótkiego intermezza i ujmujący typowo włoskim humorem Telefon przedstawia perypetie sprowokowane wynalazkiem cywilizacyjnym w postaci telefonu. Otóz Lucy jest młodą kobietą żyjącą w środowisku, w którym dzielenie się przez telefon banalnymi sprawami i plotkami ze swymi znajomymi staje się warunkiem i podstawą wszelkich relacji towarzyskich. W tej ukazanej w mikroskali społeczności posiadanie telefonu i możliwość jego wykorzystania do prowadzenia rozmaitych intryg wzbudza jeszcze powszechny zachwyt.


 

Nieszczęśliwy i szczerze zakochany Ben pragnie prosić Lucy o rękę, jednak za każdym razem, kiedy próbuje złożyć życiową deklarację, jego miłosny poryw zostaje przerwany kolejną rozmową telefoniczną. Paradoksalnie to dopiero po odejściu zdesperowanego narzeczonego Lucy zauważa jego...obecność, jednak w międzyczasie sprawa ich uczucia o mało nie kończy się katastrofą, albowiem w przypływie rozpaczy Ben usiłuje się pozbyć "rywala" przy pomocy nożyczek. Ta zabawna historyjka rozgrywana jest przez Erica Vigié w przestrzeni scenicznej zdominowanej przez wielką tarczę telefonu i wypełnionej w głębi widokiem Nowego Yorku. Celnym pomysłem okazuje się też wykorzystanie monitorów telewizyjnych, na których wyświetlane są fragmenty filmów - utrzymane w konwencji amerykańskiego kina z lat czterdziestych - ukazujące przebywające w mieszczańskich apartamentach i oczywiście "uwieszone" na słuchawkach telefonicznych damy.

Image 

Trudną rolę Lucy wykonuje błyskotliwie Sophie Haudebourg, która wszelkie zawarte w tej partii wyzwania wokalne i aktorskie podejmuje z niebywałą energią i zaangażowaniem. Szczery podziw wzbudzają takie epizody jak rozbudowana, naszpikowana gamami i trylami oraz nieustannie dialogująca z fortepianem i przywołująca styl bel canto rozmowa telefoniczna, relacja składana Pameli na temat kłótni z Georges'em, sprowokowany pomyłką telefoniczną napad złości czy scena wywołanego zamachem na ukochany przedmiot gniewu. Każda z tych sytuacji wymaga odmiennych kompetencji wokalnych, umiejętności szybkiego przestawiania aparatu głosowego i zmiennej artykulacji. Również partnerujący Haudebourg Ronan Nedelec staje na wysokości zadania i z powodzeniem wciela się w postać zazdrosnego o aparat telefoniczny Bena. Zaś stojący na czele Orchestre Symphonique Centre -Tours Dominique Trottein pokazuje, że muzyka Menottiego jest niewyczerpanym źródłem wyrafinowanych melodii, z których się wydziela uwodzicielska wesołość i życzliwa ludziom, pozbawiona złośliwości ironia.

 

Podobnie jak Lucy, tak i Amelia - z drugiej pokazanej w trakcie tego wieczoru jednoaktówki: Amelia idzie na bal - nie może się uwolnić od dręczącej jej obsesji. Niezależnie bowiem od tego, że zazdrosny mąż odkrywa istnienie jej kochanka, że obaj panowie po ostrym konflikcie nawiązują spokojny dialog i że, w finale, uderzony butelką przez swoją połowicę «rogacz» traci przytomność, a niesprawiedliwie oskarżony o ten czyn kochanek zostaje aresztowany, Amelia uparcie dąży do jednego celu tzn. udaje się na wymarzony bal i to w dodatku w towarzystwie wezwanego na pomoc komisarza policji.

 Image

W tej pierwszej partyturze Menottiego widać wyraźnie, iż młody jeszcze wówczas kompozytor potrafił już wyrazić swe teatralne intencje za pomocą bardzo klasycznych form muzycznych i zręcznego wykorzystywania sprawdzonych recept operowych (duety, tercety, romance, triumfalny chór na zakończenie). Tym bardziej zatem cieszy fakt, że dzięki pulsującej odpowiednim rytmem, klarownej i wyrazistej interpretacji Trotteina możemy się delektować przednim komizmem tej bezpretensjonalnej opery, rodzącym się ze zderzenia należącej do innej epoki muzyki ze współczesnymi realiami odgrywanej akcji. Obok wzorcowej realizacji warstwy instrumentalnej wiele satysfakcji dostarcza też żywiołowa i pełna młodzieńczego wdzięku gra aktorska sprawnych wokalnie solistów (Brigitte Holl - Amelia, Marc Mazuir - Mąż, Christophe Berry - Kochanek i Marie-Thérèse Keller - Przyjaciółka), a także występ idealnie trafiającego w klimat lekkiego humoru chóru. Dzięki po mistrzowsku ustawionym przez Vigiégo działaniom scenicznym potrafią oni budować bawiący subtelną karykaturą i utrzymany w wodewilowym nastroju spektakl, który w żadnym momencie nie wykorzystuje banalnych gagów, ani nie osiada na mieliźnie nudy. Żywiołowe reakcje licznie wypełniającej widownię  publiczności potwierdzają wartość twórczości Menottiego, który wprawdzie nie zrewolucjonizował języka muzycznego, ale potrafił stworzyć swój niepowtarzalny styl, który sprawia, że dzieła tego cenionego przez odbiorców kompozytora coraz częściej pojawiają się w repertuarze francuskich - i nie tylko - teatrów operowych.

                                                                                   Leszek Bernat