

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPamina na wybiegu
Strona 2 z 2 Czarodziejski flet Długołęckiej różni się zdecydowanie od inscenizacji Weiss'a. Jest w swej warstwie narracyjnej aż do bólu tradycyjny, a przez to statyczny i nudnawy. Reżyserki nie interesowały żadne uwspółcześnione czy psychologizujące interpretacje zawiłej i tajemniczej opowieści o zaczarowanym flecie, jak to zrobił uroczo Grzesiński. Ona pokazała baśń, tak jakby chciała ją opowiedzieć jakiemuś małemu dziecku, a przy okazji oszczędzić mu nadmiernych emocji, ukrywając np. przed jego oczami strasznego smoka, który już na samym początku atakuje głównego bohatera. Poszczególne postacie pojawiają się na scenie i schodzą z niej jak podczas pokazu mody, zwykle śpiewają stojąc bez ruchu na środku, a następnie wycofują się by ustąpić miejsca innym. Nawet tak podstawowe epizody w tej baśni, jak np. próby ognia i wody, którym poddawana jest para kochanków zostały zupełnie zbojkotowane przez panią reżyser. I tylko ich kostiumy, które są oryginalnym, i trzeba przyznać atrakcyjnym wizualnie pomysłem Anny Długołęckiej, możemy sobie obejrzeć z przodu i z tyłu. Inne zabiegi i techniki reżyserskie najwyraźniej są autorce przedstawienia zupełnie obce. Ważnym elementem scenografii stały się natomiast projekcje slajdów i obrazów wideo dosyć interesująco współgrające głównie z kostiumami i uzupełniające przebieg akcji. Jedynym elementem łączącym przedstawienie Weiss-Grzesińskiego z operą Długołeckiej, oczywiście poza genialną muzyką Mozarta, jest wykonawca roli Papagena - Jacek Jaskuła, nota bene najlepiej obsadzona i zagrana rola w tym spektaklu. To śpiewak o nie do końca jeszcze ujawnionych możliwościach, doskonały ruchowo, aktorsko i wokalnie, pełen naturalnej werwy i humoru, przykuwa uwagę w tym szalenie hieratycznym spektaklu. Dobrze mu partneruje pojawiająca się jednak tylko na krótką chwilę Papagena - Iryna Zhytynska. Pozostali wykonawcy dają najczęściej dobre świadectwo swej muzykalności i kwalifikacji wokalnych, co nie zmienia faktu, że są tylko modelami i modelkami do prezentacji kostiumów wymyślnie utkanych z grubej włóczki. Przedstawienie premierowe w dniu 3 stycznia 2010 roku miało w obsadzie młodego, uzdolnionego Tamina - Łukasza Gaja, który tę trudną partię tenorową zaśpiewał poprawnie, jednak nie było w jego wykonaniu swobody. Można też dobrze ocenić rolę Paminy w wykonaniu Aleksandry Szafir, choć jej głos brzmiał niekiedy w forte zbyt ostro. Pewne zastrzeżenia co do precyzji koloratur można wysuwać pod kierunkiem Królowej Nocy - Anny Terleckiej-Kierner - jednak popisowe flautety w obu karkołomnych ariach wykonała bez zarzutu, a poza tym miała na sobie dość ekstrawagancką suknię, która hojnie odsłaniała jej ładny biust. Monostatos w wykonaniu Rafała Majznera śpiewany był nieporządnie, właściwie wykrzykiwany, ale to być może wiązało się z charakterystycznością kreowanej postaci, zawód przyniósł też Sarastro - Damian Konieczek, bo choć dysponuje odpowiednią postawą i zdrowym niskim basem, to jednak miał w średnicy wyraźne kłopoty intonacyjne. Bardzo przyzwoicie wypadły natomiast Trzy Damy i Trzej Chłopcy - w wykonaniu żeńskim; w obu trójkach najsłabszym ogniwem był o dziwo głos najwyższy, prowadzony zbyt siłowo. Przedstawieniem w dniu 3 stycznia nie dyrygował Dariusz Michalski. Przy pulpicie zastępował go Tadeusz Zathey; prowadził orkiestrę, chór i solistów pewnie, czujnie i stylowo. Jednak jeśli ktoś chciałby się wybrać na baśń o zaczarowanym flecie z dziećmi powinien się przygotować na ziewanie i głośne protesty. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||