Błąd
  • Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2010/LosAngeles oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Przegląd nowości

Haendel w Hollywood

Opublikowano: wtorek, 12, styczeń 2010 01:00

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2010/LosAngeles oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Premiera Tamerlana w Los Angeles odbyła się 21 listopada 2009 roku. Nie jest to nowa inscenizacja, ale przeniesienie spektaklu z 2008 roku z Washington National Opera. Oryginalna wersja Tamerlana powinna trwać 4,5 godz., ale z tego właśnie powodu rzadko gości na scenie. Również w Waszyngtonie i Los Angeles wystawiono skróconą, 3,5-godzinną wersję.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://maestro.net.pl/images/stories/2010/LosAngeles 

Projektant kostiumów David Zinn wiedział zapewne, że ubranie wszystkich wykonawców w ponure ciemne uniformy nie będzie niczym nowym we współczesnych realizacjach operowych. Na całym świecie widuje się przecież Kalafów, Alfredów, Don Carlosów, Siegmundów, Don Giovannich, Cavaradossich, Taminów i tuziny innych bohaterów operowych obleczonych w szarego koloru menedżerskie garnitury. W tej inscenizacji Tamerlana niemal wszyscy śpiewacy noszą takie właśnie ubrania, a gwardia Tamerlana - czarne mundury faszystowskie/komunistyczne/inne (reżim do wyboru). Tylko Bajazeta i jego córkę Asterię odziano w kolorowe kostiumy, z grubsza nawiązujące do bliżej nieokreślonych strojów historycznych. Na upartego można by uznać, że przeciwstawienie barwnych szat dwojga protagonistów nudzie biurowych garniturów pozostałych wykonawców wskazuje odmienność dwóch różnych światów, dwóch różnych kultur. Cóż jeszcze? Ascetyczna scenografia, szara albo czerwona ściana, czarna podłoga, stół, metalowa platforma z krzesłem symbolizująca tron. To tyle, jeśli chodzi o scenografię. Znacznie ciekawsze rzeczy działy się w muzyce. 



W tytułowej roli wystąpił Bejun Mehta. Jego ojciec, pianista, jest spokrewniony ze słynnym Zubinem Mehtą. Jako dziecko Bejun miał wspaniały sopran, a po mutacji próbował swych sił jako baryton - bez wielkich sukcesów. Dopiero po latach odnalazł swoją drogę jako kontratenor i doprawdy jego Tamerlano w LA był wydarzeniem. Mehta nigdy nie forsował głosu i śmigał w górę i w dół skali z taką łatwością, że można się było zasłuchać i podziwiać. Jego aktorstwo, pomimo, a może nawet na przekór reżyserskim wskazówkom, było znakomite. Za swój występ naprawdę zasłużył na wielkie brawa po skończonym spektaklu.

Odwiecznego wroga Tamerlana, nieszczęsnego cesarza tureckiego Bajazeta śpiewał Placido Domingo. Podobno był on lekko zaziębiony, ale w żaden sposób nie dało się tego wysłyszeć w jego głosie. Poruszająco zaśpiewał Forte e lieto a morte andrei w akcie I, wspaniale wyrażając rozdarcie pomiędzy pragnieniem śmierci a lękiem o losy Asterii, swojej córki. Szczególnie w III akcie partia Bajazeta daje śpiewakowi możliwości wykazania się pełną ekspresją wokalną i aktorską w takich fragmentach na przykład, jak  Su la sponda del pigro Lete, albo Empio, per farti guerra. Patrząc na Dominga i słuchając go w Oh sempre avversi Dei nie sposób nie przypomnieć sobie jego Otella. Oczywiście Domingo nie jest śpiewakiem barokowym sensu stricte, ale jego muzykalność i elastyczność głosu pozwalają mu śpiewać Haendla w sposób nie tylko akceptowalny dla purystów, ale i w pewnym sensie nowatorski. Domingo nadaje operze barokowej piętno swojej indywidualności i niezrównanego zmysłu dramatycznego.

Ukochaną córkę Bajazeta, Asterię zaśpiewała Sarah Coburn. Asteria to wymarzona rola dla tej młodej wokalistki o delikatnej urodzie i obdarzonej ogromnym kobiecym wdziękiem, nerwem aktorskim i przede wszystkim głosem, pełnym słodyczy, klarownie czystym i technicznie perfekcyjnym. Non è più tempo w jej wykonaniu było wyjątkowo piękne.

W partii Andronica zadebiutowała w Los Angeles Opera Irlandka, Patricia Bardon, uznawana za jedną z najlepszych w Europie interpretatorek muzyki Haendla. Ale nie tylko - Bardon śpiewa również w operach Wagnera, Verdiego, Bizeta, Monteverdiego, Glucka. Dysponuje imponującym mezzosopranem, ale przydałoby się jej więcej umiejętności aktorskich.


Jako Irena pojawiła się mezzosopran Jennifer Holloway, która ma już doświadczenie w śpiewaniu tej roli. Jej wysokie mezzosopranowe dźwięki są godne podziwu,  klarowne i silne.

Brytyjski dyrygent William Lacey, który przygotował muzycznie Tamerlana w Los Angeles Opera, dzieli swoje zainteresowania pomiędzy operę, jazz, muzykę barokową i współczesną. Często dyryguje przedstawieniami operowymi znad klawikordu, fortepianu, kameralnych organów. W ten sam sposób prowadził orkiestrę w Los Angeles. Swoją pracę nad TamerlanemTamerlana. opisuje Lacey w poświęconej jemu części drukowanego programu. Wspomina o trudnościach ze skróceniem opery do akceptowalnej długości tak, aby nie opuścić żadnej ważnej części partytury. Interesująco pisze o kłopotach z wykonywaniem prawidłowo muzyki Haendla, który nie pozostawił szczegółowego opisu orkiestracji i wskazówek wykonawczych. Lacey nie ukrywa, jak bardzo jego doświadczenie jazzowe pomogło mu w pracy nad partyturą

Na zakończenie warto kilka słów poświęcić pewnym sprawom trudnym do zaakceptowania przez ludzi przyzwyczajonych do tego, z czym spotykają się w europejskich teatrach operowych. Przede wszystkim nie wiadomo dlaczego absolutnie zakazane jest robienie zdjęć po przedstawieniu, podczas oklasków. Po drugie obyczaje publiczności są doprawdy niecodzienne. Spóźnialscy hałaśliwie wchodzą już po rozpoczęciu przedstawienia, słychać dzwoniące komórki, ten i ów zaczyna coś podgryzać albo popijać. Ludzie rozmawiają dość głośno, tłumacząc sobie rozwój intrygi, albo robią uwagi na temat śpiewaków - wszystko w trakcie spektaklu! Może to wpływ pobliskich hollywoodzkich wielkich kin, że opera przypomina trochę entertainment-cinema... Do tego wszystkiego publiczność klaszcze po każdej arii, recytatywie itd., a nawet zanim muzyka przebrzmi. Zupełny brak szacunku dla orkiestry i śpiewaków.

Wszystko to jest tym bardziej niezrozumiałe, że Los Angeles Opera stwarza tak wiele możliwości poznania opery i przygotowania się do jej odbioru. Są tutaj specjalne darmowe wykłady na temat spektakli, bogate w treści programy z wszystkimi szczegółami na temat treści opery, tła historycznego i wykonawców, wszystko za darmo! Znaczne sumy przeznacza się na nieustanną edukację kulturalną przeróżnych grup, dla ludności hiszpańskojęzycznej, mniejszości narodowych, dla dzieci i studentów, dla ubogich, prawie dla wszystkich. Szkoda, że ta bogata oferta najwidoczniej nie znajduje takiego odbioru, na jaki zasługuje.

                                                      Gabi Eder (Austria), tłum. J. J.