Przegląd nowości

"Lunatyczka" sceniczna wersja w Szczecinie

Opublikowano: sobota, 19, grudzień 2009 01:00

Po wielkim sukcesie jakim było wystawienie plenerowej inscenizacji Lunatyczki Vincenzo Belliniego na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, Opera na Zamku przygotowuje 8 stycznia 2010 roku premierę tej rzadko grywanej u nas opery w wersji scenicznej. Tym razem kierownictwo muzyczne obejmie Warcisław Kunc, a reżyserem będzie Martin Otava. Scenografię przygotuje Jan Zavarskỳ a kostiumy Dana Svobodová. Za przygotowanie chóru odpowiedzialna będzie Małgorzata Bornowska a asystentam reżysera został Jakub Gwit. W obsadzie zobaczymy m.in., Aleksandrę Buczek (Amina, wieśniaczka), Kirlianita Cortes-Galveza (Elwin, ziemianin), Janusza Lewandowskiego (Hrabia Rudolf), Barbarę Żarnowiecką (Teresa, młynarka), Joannę Tylkowską (Lisa, szynkarka), Tomasza Łuczaka (Alessio, wieśniak).

 Image

 

Mistrz romantycznej melancholii

Był przystojnym mężczyzną o kręconych blond włosach, cieszył się powodzeniem u kobiet. I miał niezwykły talent, potwierdzony wieloma sukcesami. Historia Vincenzo Belliniego potwierdza jednak starą prawdę, iż wybrańcy bogów umierają młodo.

Muzykę miał w genach. Urodził się 3 listopada 1801 roku w Katanii na Sycylii, gdzie dziadek, Vincenzo Tobbia był organistą i kompozytorem, a ojciec, Rosario Bellini piastował stanowisko maestro di capella i także komponował. Nic więc dziwnego, że Vincenzo Bellini pierwsze lekcje gry na fortepianie pobierał w domu.

Zachował się też rękopis pierwszej kompozycji, którą napisał w wieku 6 lat. W 1819 roku rozpoczął studia w konserwatorium w Neapolu, gdzie szybko doceniono jego zdolności. A gdy na zakończenie nauki przedstawił w 1825 roku operę Adelsino e Salvina, wystawiono ją w uczelnianym Teatrino del Collegio San Sebastiano. Bellini odniósł pierwszy sukces, czego dowodem było zamówienie kolejnego utworu, który wystawił słynny Teatro San Carlo w Neapolu.

Niewiele jest w dziejach muzyki kompozytorów, których droga na szczyty sławy przebiegała tak szybko i łatwo. Po powodzeniu drugiego dzieła (Bianca e Germano) 25-letnim twórcą postanowił zająć się Domenico Barbaja. Ten książę impresariów, jak go nazywano, decydował o repertuarze nie tylko teatrów włoskich, ale i europejskich. Na początek zaproponował Belliniemu skomponowanie opery dla mediolańskiej La Scali, a jako współpracownika zarekomendował mu najlepszego librecistę, Felice Romaniego. Efektem ich pracy był Pirat, wystawiony w La Scali w 1827 roku. Vincenzo Bellini w pełni osiągnął artystyczną dojrzałość, co potwierdził dwoma kolejnymi operami do tekstów Romaniego: La Straniera (1829) oraz I Capuleti e I Montecchi (1830).


Bellini, obok Donizettiego i Rossiniego, uważany za najwybitniejszego przedstawiciela belcanta miał niesłychaną łatwość komponowania pięknych, pełnych uroku melodii. W bohaterów jego oper wcielali się najwybitniejsi śpiewacy epoki, mógł więc pozwolić sobie na to, by arie i duety zachwycały widzów arcytrudnymi ozdobnikami. Bellini wymaga maestrii wokalnej, ale nigdy nie jest ona celem samym w sobie, zawsze służy do przekazania bogactwa emocji, uczuć, namiętności i pragnień.

Image

To pierwsza tajemnica powodzenia oper Belliniego po prapremierach wystawianych natychmiast w całych Włoszech i w Europie. Stało się tak i dlatego, że doskonale wpisywały się w klimat epoki romantyzmu, podejmując typowe dla niej wątki: samotnego bohatera skłóconego ze światem (Pirat), miłości, która prowadzi do śmierci Romea i Julii (I Capuleti e I Montecchi) i jest niemożliwa do spełnienia z powodu splotu tragicznych okoliczności (La Straniera).

Prawdziwymi arcydziełami są dwa kolejne dzieła Belliniego: Norma i Lunatyczka, skomponowana w 1831 roku niejako w zastępstwie na zamówienie Teatro Carcano w Mediolanie. Bellini zaczął bowiem pisać Ernaniego, opartego na dramacie historycznym Victora Hugo. Kiedy jednak na tej scenie widzów zachwyciła Anna Bolena, opera Donizettiego o żonie angielskiego króla Henryka VIII, Bellini wystraszył się konkurencji i poprosił Romaniego o nowy tekst. I w ekspresowym tempie stworzył skromniejszą Lunatyczkę.


Jej akcja toczy na na wsi w XVIII-wiecznej Szwajcarii. Rozpoczyna się radosnymi przygotowaniami do wesela Aminy i Elvina. Tylko oberżystka Lisa nie potrafi ukryć złego humoru, że to nie ona zawładnęła sercem Elvina. Niespodziewanie pojawia się wytworny młodzieniec, który zmierza do pobliskiego zamku. Jego właściciel umarł cztery lata temu, zaś syn - jak twierdzą miejscowi - nie wiadomo, gdzie się podziewa. Wieśniacy postanawiają się rozejść, gdyż zbliża się noc, a wtedy we wsi pojawia się białe widmo. Przybysz nie wierzy, ale chce przenocować w oberży. Elvino jest zazdrosny z powodu życzliwości, jaką narzeczona okazywała nieznajomemu. Amina zapewnia, że jego podejrzenia są bezpodstawne.

Lisa rozpoznała w przybyszu hrabiego Rodolfa, dziedzica okolicznych włości. Postanawia odwiedzić go w pokoju, ale słysząc jakiś hałas ucieka. Gubi przy tym chustkę, a odchodząc dostrzega Aminę, która idzie pogrążona w lunatycznym śnie. Hrabia rozumie teraz, kim jest widmo. Dziewczyna marzy o weselu, potem kładzie się w pokoju hrabiego i zasypia. Tak znajdują ją wieśniacy, ona nic nie pamięta. Elvino zapowiada, że ślubu nie będzie.

Image

W akcie II wieśniacy chcą prosić hrabiego, by wziął w obronę Aminę, jednak Elvino odbiera jej pierścionek. Lisa triumfuje, dzięki temu została narzeczoną Elvina. Hrabia pragnie wytłumaczyć zdarzenia wczorajszej nocy, ale wieśniacy nie są w stanie zrozumieć, na czym polega lunatyzm. Na dodatek młynarka Teresa pokazuje chustkę, którą znalazła w pokoju hrabiego, więc Elvino utwierdza się w przekonaniu, że Amina go zdradziła. Nagle widać ją, jak wychodzi z okna pogrążona we śnie. Wspomina narzeczonego, szuka zaręczynowego pierścionka. Kiedy budzi się, nie wie, co się wydarzyło. Elvino przeprasza Aminę i zapewnia o swej miłości. Ślub może się wreszcie odbyć.

Lunatyczka należy do popularnego niegdyś gatunku oper semi-seria, łączących wątki poważne z komediowymi. Pozornie różni się od Normy, podejmującej typowy dla romantyzmu temat: tragicznego rozdarcia między porywami serca a powinnościami wobec narodu. Ale i Lunatyczka jest dzieckiem epoki, zderza bowiem świat realny z czymś tajemniczym, czego prosty lud nie jest w stanie pojąć. Błądzącej zaś w lunatycznym śnie Aminie blisko jest do wielu romantycznych bohaterek z powodu zawodu miłosnego popadających w obłęd. Przede wszystkim jest w tej operze charakterystyczny dla belcanta melancholijny nastrój oraz zwiewność melodii znakomicie współbrzmiących z akcją.

Kolejna opera Belliniego, Beatrice di Tenda, poniosła jednak klęskę w 1833 roku, a rozgoryczony kompozytor zakończył po niej współpracę z Felice Romanim. Za to dwa lata później podbił Paryż Purytanami. Opera, w której kanony belcanta połączył z wielkim widowiskiem historycznym, zapowiadała nowy etap w jego twórczości, ale 23 września 1835 r. Bellini zmarł po krótkiej chorobie. Podobno zaraził się cholerą, tajemnica jego śmierci nie została jednak nigdy do końca wyjaśniona.

                                                                     Jacek Marczyński