Dokładnie w 149 rocznicę urodzin, 6 listopada 2009 roku Filharmonia Pomorska w Bydgoszczy przygotowała okolicznościowy koncert, na program którego złożyły się dwa utwory: Koncert fortepianowy (1997) Wojciecha Kilara oraz II Symfonia c-moll (1877) Antona Brucknera.
Przepiękny koncert Kilara jest rzadko wykonywany na polskich estradach, dlatego dyrekcji należą się słowa uznania za jego przypomnienie. Rosyjska pianistka Olga Rusina (od wielu lat mieszkająca we Wrocławiu) wykonała go z wielką precyzją i wyczuciem intencji kompozytora, który tak go scharakteryzował: Łączę się w nim trzy moje sympatie muzyczno-życiowe - tradycję muzyki kościelnej, miłość do gór, a także pewną sympatię do muzyki uważanej za niższego rzędu, do muzyki popularnej, ale w dobrym wydaniu, na przykład do muzyki Gershwina. Nieczęsto słyszy się również Symfonię c-moll Brucknera, chociaż jest to bardzo piękna kompozycja o bogatej fakturze dźwiękowej, którą muzykolodzy uważają za "utwór, w którym krystalizuje się styl kompozytora" wolny od pozamuzycznych skojarzeń i interpretacji. Orkiestrę Filharmonii Pomorskiej poprowadził bardzo sprawnie i z temperamentem Wojciech Rodek, który należy do grona wybitnych dyrygentów młodego pokolenia. Melomani docenili kunszt wykonawców nagradzając ich spontanicznymi brawami.
Nasuwają mi się jednak dwie refleksje. Pierwsza dotyczy jubileuszowego koncertu: dlaczego nie znalazł się w nim choćby niewielki utwór Paderewskiego? Druga ma charakter ogólniejszy, a mianowicie w programie na sezon 2009/10 znalazłem tylko trzy koncerty, podczas których wykonywane będą utwory polskich kompozytorów? Od wielu lat jest to dla mnie problem wielce zagadkowy. Jeśli w polskich filharmoniach polska muzyka spychana jest na margines, to trudno oczekiwać, aby była wykonywana w zagranicznych salach koncertowych! Zupełnie inaczej ma się sprawa choćby z muzyka rosyjską, czeską czy węgierską, o innych nie wspominając...
Andrzej Socha