

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościUdany powrót "Zemsty nietoperza"
Strona 2 z 2 Przedstawienie wyreżyserowanie przez Janusza Józefowicza jest w swojej formie tradycyjne. Nikt tu niczego na siłę nie unowocześnia wszystko odbywa się zgodnie z duchem muzyki Starussa i lekko podrasowanym odniesieniami do dzisiejszych czasów tekstem libretta Juliana Tuwima, co zapewnia przedstawieniu lekkość i bezpretensjonalny wdzięk. Pozostaje w Wiedniu w czasach, gdy frak był męskim strojem obowiązkowym, a panie nosiły wachlarze, gorsety i piękne kolorowe suknie. Cyzelując teatralne szczegóły wykreowano świat wiedeńskich salonów i ponuro-śmieszny świat cesarsko - królewskiego więzienia. Na szczęście niczego nie realizuje się w tej inscenizacji dosłownie, ale traktuje wszystko z dużym dystansem i humorem, więc widz nie ma wrażenia, że przenosi się w zamierzchłą przeszłość. Udało się też reżyserowi uniknąć mocnych przerysowań tak częstych w wielu inscenizacjach Zemsty nietoperza. Całość urzeka wyraziście zarysowaną intrygą, która jest motorem napędowym akcji szalonej nocy, podczas której dochodzi do nieprawdopodobnych zdarzeń. Warto jeszcze choćby tylko wspomnieć o efektownej scenografii Andrzeja Worona i barwnych kostiumach Marii Balcerek.
Jednak krakowska Zemsta to przede wszystkim galeria barwnych i zabawnych typów wiedeńskiej arystokracji realizowanych z pełnym powodzeniem i lekkim dystansem przez odtwórców głównych ról, którzy świetnie się przy tym bawili perypetiami swoich bohaterów. Na scenie brylowała Anita Maszczyk ujmując srebrzyście brzmiącym sopranem i szczerą vis comica co pozwoliło jej być urokliwą, pełną wdzięku i temperamentu pokojówką Adelą. Janusz Ratajczyk dobrze odnalazł się w roli uwodzicielskiego Gabriela Eisensteina. Adam Zdunikowski wykreował postać Alfreda któremu w głowie tylko amory i śpiew. Szkoda tylko, że Edyta Piasecka-Drlak jako Rozalinda nie do końca potrafiła zejść z operowych wyżyn. Interesujące kreacje stworzyli Przemysław Rezner - doktor Falke, sprawca całej zabawnej intrygi, oraz Andrzej Biegun - Frank, dyrektor więzienia. Podobała się również Bożena Zawiślak-Dolny jako szalony i ekscentryczny książę Orlovsky. Trzeci akt to przede wszystkim wspaniały popis aktorstwa Stanisława Knapika, który z roli Froscha, zapijaczonego więziennego dozorcy, zrobił autentyczną perełkę. Jest śmieszny, a jednocześnie naturalny w każdym ruchu i geście. Jego walka o utrzymanie pionowej pozycji i sposób podawania tekstu wywoływały salwy szczerego śmiechu. Przedstawienie bardzo rzetelnie przygotował i w dobrych tempach prowadził Tomasz Tokarczyk. Uznanie budził sposób prowadzenia akompaniamentu i precyzja scen ansamblowych. Pod jego batutą piękna muzyka Straussa miała taneczną lekkość, wyraziste rubato. Adam Czopek |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||