Wyglądają jak top modelki. Kamila jest błękitnooką blondynką, a Carolina brunetką z brązowymi oczami. Pełne uroku młode kobiety, inteligentne, przyjaźnie uśmiechnięte i życzliwe. Ale przede wszystkim są niezwykle uzdolnione muzycznie. Kamila Malik i Carolina Kurkowski Perez grają w słynnej Gustav Mahler Jugendorchester.
Młodzieżowa Orkiestra im. Gustawa Mahlera (MOGM) została utworzona w Wiedniu w 1986 roku z inicjatywy Claudia Abbado, Thomasa Angyan i Hansa Landesmanna. Abbado piastuje stanowisko dyrektora muzycznego orkiestry. Powstaniu orkiestry towarzyszyła idea integracji młodych utalentowanych instrumentalistów austriackich z muzykami z Czechosłowacji i Węgier. W 1986 roku Europa była politycznie podzielona i współpraca taka nie była sprawą łatwą. MOGM była pierwszą młodzieżową orkiestrą międzynarodową, w której udało się przeprowadzać otwarte przesłuchania z udziałem muzyków z krajów bloku wschodniego, początkowo jedynie z Czechosłowacji, Węgier, NRD, a potem również z Polski. Od roku 1992 w przesłuchaniach może brać udział młodzież z wszystkich krajów europejskich. Patronat nad orkiestrą sprawuje Rada Europy. W roku 1994 przy orkiestrze powstała szkoła muzyczna oferująca stypendia, tak aby ułatwić młodym muzykom skupienie się wyłącznie na doskonaleniu kwalifikacji zawodowych.
Każdego roku 1500 osób bierze udział w przesłuchaniach - mniej niż 10 z nich zostaje wybranych przez jury. Bardzo wysokim wymaganiom mogą sprostać jedynie najlepsi. Takie mogłoby być motto tej orkiestry, cenionej na całym świecie. Każdego roku odbywa ona dwa tournee, do których przygotowują ją słynni dyrygenci.
MOGM występuje w Londynie na Promsach, w Wiedniu na Musikverrein, na festiwalu w Salzburgu, w Mediolanie, Paryżu, Lucernie, Bolzano, Sao Paolo i innych miastach. Ostatnio mogliśmy podziwiać tę orkiestrę na koncercie w Linzu, pod batutą Franza Welsera Moesta. W programie koncertu była Finlandia op. 26 Sibeliusa, Koncert skrzypcowy D-dur nr 1, op. 19 Sergiusza Prokofiewa oraz Symfonia e-moll nr 5 op. 64 Piotra Czajkowskiego. Był to koncert dedykowany największemu w Europie stalowemu koncernowi Voestalpine, który od lat hojnie wspiera kulturę. Ogromna hala stalowni pomieściła czterotysięczną widownię, gorąco przyjmującą występ młodych muzyków oraz solistkę Lisę Batiaszwili z Gruzji, która wirtuozowsko wykonała koncert skrzypcowy Prokofiewa. Artystka ta, obok Itzhaka Perlmana, jest idolką zarówno Kamili Malik, jak i Caroliny Kurkowskiej Perez.
Kamila Malik, pierwsze skrzypce. Urodziła się w Świętochłowicach koło Zabrza. Jej rodzice, choć nie grali na żadnych instrumentach, interesowali się muzyką. Na wiolonczeli gra wuj Kamili, a matki marzeniem było zawsze, aby dzieci zostały muzykami. Jestem bardzo wdzięczna mamie, że zachęcała nas do tego - mówi Kamila Malik. - Moja starsza siostra gra w Orkiestrze Filharmonii Narodowej w Warszawie, a młodszy brat uczy się gry na skrzypcach w Poznaniu. Kamila lubi taniec, jazdę na łyżwach, w dzieciństwie pragnęła nawet zostać tancerką, ale potem muzyka stała się w jej życiu ważniejsza. Jej motto: "Kochać i być kochanym".
Carolina Kurkowska Perez, koncertmistrz. Urodziła się w Bogocie, w Kolumbii, jej ojcem był Polak pochodzący z Katowic. Oboje rodzice graja na skrzypcach. W dzieciństwie Carolina mieszkała w Ameryce Południowej i w Norwegii, a dorastała w Kolonii. Obecnie mieszka w Berlinie. Niedoścignionym ideałem muzyka pozostaje dla niej Carlos Kleiber. Carolina kocha muzykę, nie tylko klasyczną; ceni sobie spotkania i rozmowy z przyjaciółmi i cieszy się życiem w rzadkich wolnych od pracy chwilach. Jej mottem jest: "Próbuj uczynić świat lepszym. Carpe diem. Bądź cierpliwy, ciesz się również czasem spędzonym na dochodzeniu do celu".
Jak rozwijały się Wasze kariery? Kiedy zaczęłyście grać na skrzypcach i jak nawiązałyście kontakt z MOGM?
Kamila: Gram od siódmego roku życia. Uczyłam się w Bytomiu, potem w Poznaniu w Szkole Talentów. Z MOGM zetknęłam się w Bolzano, wzięłam udział w przesłuchaniu i szczęśliwie zostałam wybrana. Teraz odbywam swoje drugie tournee z tym zespołem.
Carolina: Uczyłam się grać od czwartego roku życia. Moi rodzice bardzo mnie wspierali. Miałam wielu nauczycieli, ponieważ dużo podróżowaliśmy. W Niemczech, w Kolonii, uczęszczałam do Rheinische Musikschule. W wielu lat siedmiu wystąpiłam jako solistka, grając Adagio E-dur Mozarta. Największy wpływ miały na mnie dwie moje ukochane nauczycielki Rosa Fain, która była uczennicą Dawida Ojstracha, oraz Antje Weithaas. Kiedy studiowałam w Akademii Karajana w Berlinie, jeden z moich przyjaciół, koncertmistrz w MOGM, poradził mi, abym ubiegała się o przyjęcie do tego zespołu. Po przesłuchaniu zostałam przyjęta, opuściłam Akademię i od tej pory należę do orkiestry. To tournee jest siódmym z moim udziałem.

Jak wygląda praca w MOGM, jak często macie próby? Jak układają się stosunki w zespole?
Kamila: Bardzo się przyjaźnimy. Jest nas około 120 osób z 24 krajów. Mamy bardzo entuzjastycznie nastawienie i staramy się dawać z siebie wszystko. Od pierwszej chwili nowych członków otacza życzliwość. Szanujemy się nawzajem i często zawiązują się - jak w przypadku Caroliny i moim - serdeczne przyjaźnie. Wszyscy porozumiewamy się po angielsku.
Carolina: Przebywamy ze sobą dwa razy w roku, podczas wiosennego i letniego tournee. Letnie trwa siedem tygodni, próby mamy wtedy codziennie. Oczywiście nic nie przychodzi łatwo, bo jesteśmy zbiorowiskiem tak różnorodnych ludzi z wielu krajów, i musimy pracować wspólnie nad stworzeniem zgranego zespołu. Myślę jednak, że w tym wypadku nasza młodość działa na naszą korzyść - na pewno łatwiej jest się nam zbliżyć do siebie i porozumieć. I tak właśnie jest podczas obecnego tournee.
Współpracują z wami słynni dyrygenci. Jak wspominacie kontakty z nimi?
Kamila: Obecnie pracujemy pod kierunkiem Franza Welsera Moesta. I to jest wspaniałe. On jest bardzo wymagający, jak każdy wielki dyrygent, ale fascynujący jest sposób, w jaki się do nas zwraca. Nie mówi nigdy: "Musisz zrobić to czy tamto", lecz "Chciałbym podzielić się z tobą swoimi przemyśleniami". To jest naprawdę miłe i czyni pracę z nim czymś wyjątkowym. Polubiliśmy go od pierwszej chwili i osiągamy bardzo wiele podczas prób.
Carolina: Moim najpiękniejszym wspomnieniem jest nagranie na DVD Dziewiątej Symfonii Mahlera pod batutą Claudia Abbado. To była prawdziwa magia. Miałam wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Wszystkie nasze emocje stanowiły jedno z muzyką. Wspaniałe przeżycie, którego nigdy nie zapomnę.
Z kim chciałybyście wystąpić na scenie?
Kamila: Z Yo Yo Ma i Itzhakiem Perlmanem.
Carolina: Z Antje Weithaas, moją ukochaną nauczycielką. Naprawdę podziwiam jej grę.
Jakie były najbardziej egzotyczne miejsca, w jakich dawaliście koncerty?
Kamila: W Astanie, stolicy Kazachstanu, występowaliśmy w sali koncertowej mającej kształt piramidy.
Carolina: Dla mnie najdziwniejszym miejscem naszych występów był parking opodal ogromnej spalarni śmieci. Na drugim miejscu jest właśnie ta hala stalowni, w której graliśmy w Linzu.
Jakie są wasze plany i marzenia na przyszłość?
Kamila: Mam wiele marzeń, ale będzie co Bóg da. Na pewno chciałabym być coraz lepszym muzykiem i jak każdy artysta marzę o karierze solowej. Chciałabym także grać w orkiestrze wykonującej muzykę filmową... W przyszłości postaram się uzyskać miejsce w orkiestrze w Monachium, w Berlinie albo w Londynie.
Carolina: Chciałabym mieć poczucie, że osiągnęłam tak wiele, jak mogłam, że zdołałam wydobyć ze siebie wszystko, czym zostałam obdarowana. Innym moim marzeniem jest aktorstwo. Nie wiem, czy kiedykolwiek odważę się spróbować aktorstwa, ale zawsze wyobrażałam sobie siebie jako sławną aktorkę, której zdjęcia zdobią frontony kin, a publiczność szturmuje kasy w nadziei ujrzenia mnie na ekranie... (serdeczny śmiech).
Gdybyście mogły urodzić się po raz drugi, co zmieniłybyście w swoim życiu? Czy wybrałybyście ponownie muzykę?
Kamila: Na pewno robiłabym coś związanego z muzyką, ale zgodnie z moją obecną wiedzą, prawdopodobnie poszłabym nieco inną drogą. Teraz wiem, gdzie są najlepsi nauczyciele i gdzie można najlepiej doskonalić swoje umiejętności. Chciałabym urodzić się w Poznaniu, który jest po prostu najlepszym miejscem dla skrzypka do stawiania pierwszych kroków w Szkole Talentów.
Carolina: Moje plany wiążą się oczywiście z muzyką. Muzyka jest moim życiem. Natomiast pragnęłabym móc więcej czytać, wiedzieć o literaturze więcej niż do tej pory. To chciałabym móc zmienić w moim "nowym życiu".
Czy muzyka klasyczna jest w Polsce nadal sztuką żywą czy obumierającą?
Kamila: Muszę przyznać, że wiele rzeczy mnie niepokoi. Odkąd nauczanie muzyki w polskich szkołach nie jest obowiązkowe, mam odczucie, że coraz więcej młodych ludzi nie ma żadnego kontaktu z muzyką klasyczną. Kiedy rozmawiam z nimi, orientuję się, że nie mają na przykład pojęcia, kto to jest Chopin! Nigdy nie słyszeli tego nazwiska.
Carolina: Trudno jest mi ocenić zainteresowanie muzyką klasyczną w Polsce, ponieważ mieszkam w Berlinie. Muzyka jest tutaj wszędzie. Mamy tak wiele teatrów, oper, sal koncertowych, tak wielu sławnych muzyków. Filharmonicy Berlińscy to nadzwyczajna orkiestra, dla mnie najlepsza na świecie. Myślę więc, że młodzi Niemcy są obeznani z muzyką klasyczną i bardzo nią zainteresowani.
Kogo wymieniłybyście jako szczególnie utalentowanych młodych polskich muzyków?
Kamila: O, jest ich wielu! Stanisław Drzewiecki, Agata Szymczewska, Anna Maria Staśkiewicz, Jarosław Nadrzycki oraz Rafał Blechacz. Oni wszyscy zdobyli już nagrody w ważnych konkursach i rozpoczynają światowe kariery.
Jakiej rady udzieliłybyście młodym muzykom u progu ich kariery?
Kamila: Radziłabym im, aby słuchali jak najwięcej nagrań w wykonaniu najlepszych artystów. Ale nie zawsze ta metoda się sprawdza. Czasami lepiej jest nie sugerować się nawet mistrzowskim wykonaniem, ale znaleźć własną drogę interpretacji muzyki. Trzeba rozwijać swoją wrażliwość muzyczną pod okiem doskonałych nauczycieli. W Polsce jest ich wielu. Dla skrzypków takim nauczycielem jest Jadwiga Kaliszewska. Marcin Baranowski, który kształcił się u pani profesor, jest dzisiaj najlepszym pedagogiem w Polsce.
Carolina: Poradziłabym im, aby nie starali się być zbyt perfekcyjni. Niekiedy może to prowadzić do braku satysfakcji i załamania, do zbyt wczesnej rezygnacji. Poradziłabym też, aby wybierali nauczycieli, przy których czują się komfortowo. Jeśli nie lubi się nauczyciela, choćby i najwspanialszego, to rezultaty nauki nie mogą być zadowalające. Ważne jest, by kochać to, co się robi. Miłość do muzyki poparta talentem jest najlepszym sposobem rozwoju.
Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.
Gabi Eder (Austria), tłum. E. W.
Posłuchajcie Państwo życzeń przekazanych przez artyski