Błąd
  • Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2009/sierpien/Lunatyczka/g1 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Przegląd nowości

Bel canto w "Lunatyczce" na murach zamkowych

Opublikowano: niedziela, 30, sierpień 2009 02:00

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów stories/2009/sierpien/Lunatyczka/g1 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Najczęściej w Polsce wystawianymi w plenerze spektaklami operowymi są: Halka, Nabucco, Toska. Czasem jednorazowo sięga się do takich tytułów jak Gioconda, Napój miłosny, Otello (Opera Wrocławska), Trubadur (Opera na Zamku). W lipcu po raz pierwszy w wersji plenerowej zobaczyliśmy Lunatyczkę Vincenza Belliniego na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://maestro.net.pl/images/stories/2009/sierpien/Lunatyczka/g1 

Lunatyczkę na scenie można spotkać rzadko, bowiem trudno zebrać troje śpiewaków, którzy z pełnym powodzeniem mogą zmierzyć się z bardzo wysokimi wymaganiami pod względem wokalnym partiami Aminy, Elvina i hrabiego Rudolfa. Należy tym bardziej podziwiać odwagę Warcisława Kunca za podjęcie decyzji o plenerowym wystawieniu tej jednej z najpiękniejszych i prawie u nas nie znanej opery.  


 

Prapremiera Lunatyczki miała miejsce w mediolańskim Teatro Carcano w 1831 roku i była ogromnym sukcesem kompozytora. Od tego momentu przez ponad 170 lat opera nie schodzi ze sceny, ale niestety nie wystawia się ją zbyt często. Sukcesy odnosiły w niej m.in.: Maria Malibran, Adelina Patti, Marcella Sembrich-Kochańska, Todi dal Momte, Lily Pons. Z powodzeniem partię Aminy śpiewały: Joan Sutherland, Renata Scotto, Maria Callas i to właśnie dzięki ich kreacjom Lunatyczka zyskała dużą popularność.

Polska premiera Lunatyczki miała miejsce w warszawskim Teatrze Wielkim w 1840 roku a wznowiono ją w 1874 i 1897 roku. Po wojnie premiera Lunatyczki odbyła się jedynie w Operze Śląskiej w Bytomiu 2 maja 1982 roku. Główne partie śpiewali wówczas Antonina Kowtunow (Amina), Henryk Grychnik (Elvin), Romuald Tesarowicz (hrabia Rudolf). Można było jeszcze zobaczyć Lunatyczkę podczas gościnnych występów Opery z Genui w 1968 roku na scenie poznańskiego Teatru Wielkiego oraz w 1996 roku w inscenizacji weneckiej opery La Fenice w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Sukces szczecińskiej Lunatyczce zapewnili w równym stopniu młodzi wykonawcy jak i sprawna reżyseria. Debiutujący w roli reżysera Warcisław Kunc dramaturgię przedstawienia poprowadził bardzo czytelnie opierając ją wyraźnie na muzyce, nie wprowadził żadnych uwspółcześniających operę udziwnień czy nowatorskich interpretacji.

Do przeprowadzenia akcji opery doskonale wykorzystał cały dziedziniec i zamkowe arkady ogniskując ją na wybudowanej scenie. Kulminacyjny moment opery, kiedy będąca w śnie Amina przechodziła po zamkowej balustradzie otaczającej drugie piętro, budził prawdziwe napięcie i grozę. Dodatkowo został on wzmocniony przejściem bohaterki po niebezpiecznej kładce nad potokiem. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że spektakl został jakby specjalnie stworzony do takiej interpretacji i scenerii.

Wielkie brawa należą się wszystkim wykonawcom, a w szczególności Aleksandrze Buczek, która z wdziękiem i odwagą kreowała postać tytułowej bohaterki. Jej przejście po zamkowym balkonie w zwiewnej nocnej koszuli, podczas którego popisała się gracją i lekkością baletnicy,  wyostrzyło naszą wyobraźnię. Śpiew artystki pełen dramatyzmu i ekspresji, urozmaicony mnogością ozdobników koloraturowych, na pewno pozostanie wszystkim długo w pamięci. 

W roli Elwina wystąpił zwycięzca XI Wielkiego Turnieju Tenorów - Kirlianit Cortes z Kolumbii, który wniósł do spektaklu nie tylko bardzo emocjonalny śpiew, ale również południowy temperament co bardzo korzystnie podkreślało dramaturgię spektaklu. Joanna Tylkowska (szynkarka Liza) zachwycała widzów kunsztem wokalnym swojego sopranu, a Katarzyna Hołysz (Teresa) umiejętnie połączyła wzruszający śpiew z kreacją aktorską zatroskanej matki o przyszłość córki. Janusz Lewandowski przekonywująco zaśpiewał swoim głębokim nasyconym basem partię hrabiego Rudolfa. Również korzystnie zaprezentował się Tomasz Łuczak w roli wieśniaka Alessio.

Orkiestra, mimo padającego rzęsistego deszczu podczas części spektaklu, ani na chwilę się nie pogubiła, co jest zasługą prowadzącego ją Piotra Deptucha, który zadbał jednocześnie o to, aby śpiewacy podczas całego spektaklu, mieli jak najwięcej swobody w kreowaniu postaci scenicznych w wymiarze wokalnym i aktorskim.



Wszystko to razem uczyniło z tego spektaklu wdzięczne, romantyczne, pełne emocji przedstawienie, które słuchało się i oglądało z prawdziwą przyjemnością. Długo nie milkły brawa wzruszonej i zadowolonej publiczności pomimo jego zakończenia grubo po północy.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://maestro.net.pl/images/stories/2009/sierpien/Lunatyczka/g2

Nie wiem na ile to było to zamierzone, a na ile przypadkowe, ale swoim przedstawieniem Warcisław Kunc stworzył świetną ofertę kulturalną dla wielu zamków w Polsce, które chciałyby w okresie wakacyjnym jednocześnie promować swój obiekt zamkowy, jak i sztukę operową. Już widzę w wyobraźni, jak lunatyczka przemieszcza się po murach zamkowych Brzegu, Czochy, Fromborka, Golubia-Dobrzynia, Gniewu, Kliczkowa, Książa, Kurozwęk, Niepołomic, Reszla, Tucznia .....

Na listopad zapowiedziano premierę Lunatyczki na scenie Opery na Zamku, a wyreżyseruje ją Martin Otava, dyrektor Opery w Libercu.

                                                                       Juliusz Multarzyński