Przegląd nowości

Bregencja: "Aida" poddana dekonstrukcji

Opublikowano: wtorek, 25, sierpień 2009 02:00

W tym roku nad Jeziorem Bodeńskim stanęła zdekonstruktowana ultramarynowa Statua Wolności. Przez sześć dni w ciągu pięciu tygodni każdorazowo siedmiotysięczna publiczność miała okazję podziwiać Aidę Giuseppe Verdiego na tej najbardziej spektakularnej scenie operowej na świecie. Składającą się z kilku gigantycznych elementów monumentalną dekorację sceny na wodzie Festiwalu w Bregencji zaprojektował tym razem walijski scenograf Paul Brown.

Image

Ta powszechnie znana na świecie ikona wolności i swobody posłużyła brytyjskiemu reżyserowi Grahamowi Vickowi jako współczesny punkt odniesienia dla Aidy. Co nie znaczy, że zabrakło w tej inscenizacji egzotycznych elementów jak kolosalny (wysoki na 8 i pół metra) ażurowy słoń-barka czy egipskie maski. Współczesność i historia mieszają się tworząc zaskakujący melanż, ale zdaje on tutaj egzamin. Bez wątpienia odnośniki do Abu Ghraib jak niewolnicy w czarnych workach na głowach czy niewolnicy w rolach psów są niesłychanie mocne, choć nie bardzo już szokujące. Opera Verdiego stała się dla Vicka wehikułem do zademonstrowania systemu politycznego, w którym terror króluje na każdym kroku, a równocześnie do pokazania człowieczeństwa drugiego człowieka.

Image

Tegoroczna spektakularna scenografia to nie tylko 15-metrowe niebieskie stopy w złote gwiazdy kroczącej kolosalnej Wolności, która w wydaniu Browna miałaby prawie 100 metrów wysokości, czyli byłaby dwa razy większa niż pomnik w Nowym Jorku, ale przede wszystkim kinetyczność pozostałych elementów. I tak zanurzona w wodzie 22-metrowa pochodnia, którą trzyma Wolności, zostaje podniesiona, by z jego balkonu mógł przemawiać Faraon (amerykański bas-baryton Kevin Short).


 

Natomiast podczas drugiego aktu w ruch idą dźwigi i martwy pomnik ożywa. Podczas drugiej sceny, kiedy zwycięski Radames (włoski tenor Rubens Pelizzari) przywozi ze sobą etiopskich więźniów, a wśród nich Amonasro - ojca Aidy (szkocki bas-baryton Iain Paterson), nad sceną króluje twarz Wolności, składająca się z dwóch elementów znajdujących się w różnych miejscach: 12-tonowa i większa część jest z tyłu sceny po lewej stronie, a mniejsza ażurowa część po prawej stronie przed główną sceną.

Image

Również i podczas ostatniej sceny do akcji przystępują kierowcy dźwigów i unoszą do góry łódź umarłych, w której swej śmierci oczekują Radames i Aida (świetna w tej roli rosyjska sopranistka Tatiana Serjan). Oddalające się w niezmierzony nieboskłon i stopniowo zamierające głosy dwojga kochanków emocjonalnie puentują tę spektakularną produkcji.

Image

Oczywiście fakt, że jest to scena na wodzie, został wkomponowany zarówno w akcję sceniczną jak i choreografię. Już na samym początku dźwig wyciąga z wody martwego niewolnika,  którego ciało szybko zostaje odwiezione motorówką. Do wody ze schodów spychani są nieposłuszni niewolnicy i Amonasro podsłuchuje rozmowę Aidy z Radamesem pływając. Również zanużeni po pas w wodę zmuszeni są przejść do głównej sceny rozjuszeni zdradą Radamesa kapłani, podczas gdy Amneris (fantastyczna jako odtrącona kobieta urodzona w Gruzji mezzosopranistka Iano Tamar) po kostki w wodzie zmaga się ze sprzecznymi emocjami. Również i najbardziej popisowy element choreografii, przygotowanej przez Brytyjczyka Rona Howella, taniec oprawców i niewolników ma miejsce w wodzie, co umożliwia ruchoma platforma, która nie tylko zanuża się do 1 metra, ale także obraca wokół własnej osi.


Całość jednej z trzech obsad obstawiających cały festiwal uzupełniali: rosyjski bas Tigran Martirossian jako Ramfis, urodzona w Jerozolimie sopranistka Talia Or jako Arcykapłanka oraz Ronald Samm jako Posłaniec. Natomiast w pozostałych rolach wystąpili aktorzy, kaskaderzy (a ci, byli wyjątkowo konieczni, by wykonać wręcz szalone, ale zapierające nieraz dech w piersiach pomysły inscenizatorskie) oraz chórzyści z Chóru Festiwalu w Bregencji, polski zespół wokalistów "Camerata Silesia" pod kierunkiem Anny Szostak i Chór Polskiego Radia w Krakowie pod kierunkiem Włodzimierza Siedlika. Wiedeńskimi filharmonikami dyrygował włoski maestro Carlo Rizzi, wieloletni dyrektor Walijskiej Opery Narodowej. Zarówno inscenizacja jak i wykonanie są rewelacyjnie dopracowane, ale technika nie zastąpi akustyki dobrego domu operowego.

 Image

A Festiwal w Bregencji za sprawą ubiegłorocznego Bonda (Quantum of Solace) wszedł na stałe do popularnej kultury. Ogromnych rozmiarów oko - poprzednia scenografia do Toski. Aida grana raptem tylko przez dwie godziny, kończy się przed północą.

By zakończyć tak spektakularny wieczór pozostaje jedynie na drugą stronę jeziora wrócić statkiem... Giacomo Pucciniego - i publiczność w wieczorowych ubraniach stały się znane ponad 75 milionom kinomanów. Oczywiście tylko w górnych lożach można wytrzymać bez wierzchnich nakryć: kurtek czy koców, bo jednak nocą nad ogromnym Jeziorem Bodeńskim jest zimno.

                                                                                    Ewa Kara