

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościPubliczność u stóp
Strona 2 z 2 Maestro Kohn i Veronica Villarroel pracowali z orkiestrą łódzkiej opery w niedzielę 7 lipca, a wieczorem dołączył do nich Domingo. Drugą próbę - której fragmenty dzięki przygotowanemu na koncert nagłośnieniu słychać było przed teatrem - przeprowadzono krótko przed koncertem. W tym czasie przy kasach teatru rozegrała się ostra batalia o niewielką ilość wejściówek (działał nawet komitet kolejkowy), a szczęśliwi posiadacze biletów gromadzili się już w holu. Publiczność powitała Artystę bardzo gorąco, stojącą owacją. W programie koncertu znalazły się arie i duety operowe (Masseneta, Cilei, Mascagniego, Wagnera), wspomniane wyżej trzy pieśni do poezji Karola Wojtyły, hiszpańskie zarzuele, fragmenty z operetek, a na koniec nawet piosenki (w tym brawurowo wykonane, nieśmiertelne Besame mucho). Entuzjazm widowni rósł z każdym utworem, owacje na stojąco powtarzały się raz za razem, rozlegały się głośne okrzyki Brawo! i pełne zachwytu popiskiwania co młodszej żeńskiej części widowni. (Ciekawe, dlaczego wszystkie te sympatyczne reakcje i objawy uwielbienia zostały starannie wycięte w transmisji telewizyjnej?) Dziękowano nie tylko brawami i okrzykami. Scena wprost obrosła koszami kwiatów, a wiele bukietów podawano bezpośrednio z widowni. Pamiętano też o dyrygencie i solistce - Veronica Villarroel podbiła serca słuchaczy zwłaszcza pełnym wdzięku i temperamentu wykonaniem zarzueli. Domingo oczarował wszystkich. TEN głos, znakomicie znany z setek nagrań, brzmi ciągle pewnie i młodo, ale dopiero na żywo można ocenić jego potęgę! Zadziwiające jest, jak to pełne mocy narzędzie poddaje się Artyście, który za jego pomocą potrafi wyrazić także najdelikatniejsze odcienie uczuć, zachwycić liryzmem i subtelnością. A także - co bardzo rzadkie wśród śpiewaków - wyśpiewać zupełnie "nieoperowo" meksykański przebój. Powszechnie wiadomo, że na koncertach Domingo obdarowuje publiczność nie tylko skarbem swego głosu, ale także wspaniałą interpretacją aktorską. To zaś wymaga szczególnego rodzaju skupienia. W wywiadzie udzielonym przed laty Charliemu Rose'owi Domingo mówił, że lubi sobie wyobrażać oddaloną i pogrążoną w ciemności widownię jako jedno wielkie oko kamery. W Łodzi musiał śpiewać w rażącym oczy świetle reflektorów i bez minimalnego choćby dystansu do publiczności, którą miał - nie tylko w przenośni, ale dosłownie - u stóp. Placido Domingo nie byłby sobą, gdyby nie uczynił przyjaznego gestu wobec gospodarzy. Cała wielkoduszność i serdeczność legendarnego tenora objawiła się w tym, że zaprosił łódzkiego dyrygenta Michała Kocimskiego do poprowadzenia pierwszego utworu (uwertury do Wesela Figara) oraz związanego z Łodzią tenora Arnolda Rutkowskiego do zaśpiewania (w tercecie z panią Villarroel) Non ti scordar di me. To charakterystyczna dla Dominga wspaniałomyślność we wspieraniu młodszych śpiewaków, dla których stanięcie na scenie obok Króla Opery jest niezwykle ważnym punktem w karierze. Domingo nigdy nie zapomina o tej części widowni, która ogląda jego występ na telebimie. Tak więc i w Łodzi po ostatnim, chyba szóstym bisie, wyszedł wraz z Veronicą Villarroel i maestro Eugene'em Kohnem na taras teatru, gdzie powitały ich gromkie brawa zebranych na placu kilku tysięcy łodzian, którzy podziwiali koncert na wielkim ekranie. Rozochocona publiczność, rozwinąwszy wielki transparent z napisem "Placido we love you", cierpliwie czekała na Dominga przy wyjściu dla artystów, aby pożegnać słynnego tenora raz jeszcze i wyrazić swój aplauz i wdzięczność za cudowne przeżycia, jakich dostarczył jego występ. Skandowano "Dziękujemy!", "Gracias!", "Thank you!", śpiewano Sto lat!. http://www.youtube.com/watch?v=zQNJD4p1PBQ&feature=channel_page Ale wszystko w życiu ma swój koniec, więc i to niezwykłe spotkanie musiało dobiec kresu. Jeszcze tylko obietnica rychłego kolejnego przyjazdu do Polski, jeszcze jedno "Adios!" - i kawalkada samochodów zaczęła się oddalać, a wizyta Legendy Opery w Łodzi przechodziła do historii miasta, które ubiega się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Trzeba przyznać, że 8 czerwca 2009 roku Łódź już nią była. Jolanta Bukowińska |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||