Przegląd nowości

Biografia wzorcowa

Opublikowano: wtorek, 12, maj 2009 02:00

Na taką książkę czekaliśmy co najmniej od pół wieku. Komu bowiem, jak komu, lecz Marcelinie Sembrich-Kochańskiej, bez wątpienia, najwybitniejszej i najsławniejszej w dziejach światowej wokalistyki śpiewaczki polskiej, a przecież i zasłużonej patriotce - wyczerpująca biografia należała się od dawna. Cieszy więc, że w 150. rocznicę jej urodzin ukazała się obszerna, blisko 400-stronicowa monografia Małgorzaty Komorowskiej zatytułowana Marcella Sembrich-Kochańska. Życie i śpiew; cieszy tym bardziej, że polskie piśmiennictwo muzyczne nie obfituje w biografie naszych śpiewaków opracowane rzetelnie, wedle kanonów naukowych, a przy tym zajmująco.

Image

Małgorzata Komorowska, profesor warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina od lat współpracuje - jako znany ze sprawnego pióra krytyk muzyczn-teatralny - nie tylko z "Ruchem Muzycznym". Wieloletnia działalność krytyczna uczuliła ją na potrzeby czytelników. Kierując się tymi potrzebami, ale i nie rezygnując z aspiracji naukowych, przedstawiła monografię bardzo atrakcyjną czytelniczo, a zarazem znakomicie udokumentowaną, źródłową, napisaną z imponującą erudycją historyka wokalistyki i teatrów muzycznych. Napisanie takiej monografii wymagało benedyktyńskiej wprost pracy. W poszukiwaniach materiału żródłowego w różnych krajach pomogły Autorce stypendia rządowe i uczelniane, a także życzliwość wielu osób prywatnych (o czym napisała w Podziękowaniu). Pomoc ta została dobrze zainwestowana.


Życie i działalność artystyczną swej bohaterki Małgorzata Komorowska przedstawia na bogatym tle ówczesnego ruchu operowego, a także na szerszym tle historyczno-kulturowym. Otrzymujemy wyraziste obrazy dajmy na to Podola, na którym urodzona w 1858 roku koło Tarnopola Prakseda Marcelina Kochańska spędziła dzieciństwo i młodość; następnie Saksonii schyłku XIX stulecia, gdzie w Dreźnie rozpoczynała karierę: a potem Stanów Zjednoczonych przełomu wieków, gdzie zyskała światową sławę.

Dzięki sugestywnej opowieści możemy gościć wraz ze śpiewaczką w Operze Drezdeńskiej (w 1878 zwanej Królewską Operą Saską), w londyńskiej Covent Garden, w Théâtre Italien w Paryżu, także w operze we Lwowie. Obserwujemy jej dalekie od dostatków, a przecież szczęśliwe dzieciństwo (po ojcu oddziedziczyła zdolności muzyczne, po matce przyjęła potem na użytek sceny jej panieńskie nazwisko: Sembrich), przyglądamy się jej udanemu małżeństwu ze swym nauczycielem muzyki, starszym od niej o 12 lat Wilhelmem Stenglem. Podążamy śladami triumfalnych występów śpiewaczki w stolicach europejskich - Londynie, Sankt Petersburgu i Moskwie, Madrycie, Paryżu, Wiedniu, wzruszamy się widząc ją śpiewającą w Warszawie, Krakowie, Wilnie lub we Lwowie, gdzie jako młoda dziewczyna zaczynała studia muzyczne.

Dla losów artystki, a może też dla dziejów opery światowej, najważniejszy był bodaj rok 1883, kiedy to w październiku otworzyla podwoje jedna z najważniejszych do dziś scen operowych świata, Metropolitan Opera House w Nowym Jorku. Wtedy też 24 października 1883 roku, występem na scenie MET - w roli tytułowej w Łucji z Lammermoor Dionizettiego - Marcelina Sembrich-Kochańska rozpoczęła amerykański rozdział życia, trwający - z kilkuletnimi przerwami - aż do śmierci artystki w styczniu 1935 roku.


Autorka przedstawia nie tylko okoliczności powstania MET, charakterystkę amerykańskiego gwiazdozbioru operowego, starcia konkurujących ze sobą tamtejszych impresariów i ich trup operowych, ale także sytuację debiutującej w Ameryce wszechstronnie uzdolnionej polskiej śpiewaczki (akompaniowała sobie również na fortepianie, grała na skrzypcach) i wspaniały rozkwit jej kariery. A trzeba dodać, że Sembrich-Kochańska zasłynęła nie tylko jako śpiewaczka. Była cenionym pedagogiem śpiewu, nauczała w słynnym The Curtis Institute, prowadziła wakacyjne kursy w swej posiadłości. Zapisała się też we wdzięcznej pamięci jako hojna filantropka, choćby w roku 1906, gdy po trzęsieniu ziemi w San Francisco zainicjowała wielką akcję pomocy ofiarom kataklizmu, lub w czasie I wojny światowej i potem, gdy organizowała pomoc dla głodujących w kraju rodaków.

Uwaga Małgorzaty Komorowskiej nie skupia się wyłącznie na śpiewaczce. Autorka przedstawia - bynajmiej nie powierzchownie - bogatą galerię postaci drugoplanowych, związane z nimi instytucje i wydarzenia, przy czym dołączona do opisu dokumentacja nie zatrzymuje wartkiej narracji. Informacje o datach występów śpiewaczki, o jej repertuarze, o miejscowościach, w których występowała, nazwiska osób, z którymi się stykała, fragmenty recenzji lub listów - pojawiają się jakby mimochodem. Określenia "jakby mimochodem" użyłem z całym uznaniem, bowiem zazwyczaj w tego typu biografiach cała naukowa otoczka - przydługie cytaty, przypisy, odsyłacze wyraźnie wstrzymują tok narracji i po prostu nudzi, tu zaś przypisy są ograniczone do istotnej informacji, a cytaty tak zręcznie wtopione w tekst, że czyta się to z zapartym tchem, jak dobrą powieść. Zresztą część dokumentacji Autorka umieściła w aneksach (m. in. recenzję ze Lwowa, 1875: artykuł Marceli Sembrich Lubię śpiewać "Życzenie", 1909: listy Józefa Hoffmanna z lat 1917-1925: apel śpiewaczki o ratowanie MET, 1932). Specjalnym zaś dodatkiem jest dołączona do książki płyta CD z historycznymi nagraniami bohaterki monografii.

Krótko mówiąc, książka Małgorzaty Komorowskiej o Marcelinie Sembrich-Kochańskiej to jedna z najlepszych biografii śpiewaczych, jakie znam, a dla ubogiego w takie monografie naszego piśmiennictwa - wprost wzorcowa.

                                                                               Wacław Panek