Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów dokumenty/Sari_2009 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.
Był to trochę dziwny konkurs ponieważ im dalej tym mniej było okazji do szczególnych satysfakcji, zaczęła nawet pojawiać się pewna bezbarwność i przeciętność, co dobitnie pokazał bardzo nierówny poziom finalistów. Czy zdecydowały o tym werdykty jurorów eliminujące innych, często lepszych kandydatów? Może...
Cieszą nagrody polskich śpiewaczek choć żadna z nich nie zachwyciła tak, jak Słowenka. Podobała się - i owszem - Ilona Krzywicka (III nagroda), bardzo wyrazista wokalnie, o dużym potencjale dynamicznym, o ładnej, jasnej barwie dużego głosu, z której wiele pociechy winny mieć nasze teatry operowe. Nieco mniejsze zaś wrażenie wywarła na mnie Izabela Matuła (II nagroda) choć - oczywiście - nie można zarzucić jej braku wysokich walorów wokalnych. Piękną, ciemną barwę ma jej głos choć za mało - jak na finałowe oczekiwania - było wyrazowego różnicowania; za jednostronna, za posępna jej estetyka.
Jedną z ważniejszych nagród specjalnych - dla wyróżniającego się sopranu koloraturowego im. Ady Sari - zdobyła Aleksandra Resztik, wyeliminowana przez Jury po II etapie, a jej wirtuozowskie umiejętności wykonawcze nie miały sobie równych. W straussowskich Odgłosach wiosny zadziwiała leciuteńkimi, a tak precyzyjnymi i urokliwymi figuracjami koloraturowymi, realizowanymi na wszelkie możliwe sposoby. To, że jurorzy odebrali w końcu tej nagrodzie imię patronki Konkursu było - chyba nie tylko dla mnie, czymś ogromnie trudnym do zrozumienia. Konkurs, który w swojej nazwie ma promocję sztuki wokalnej, nie dość, że "gubi" niewątpliwie dużą indywidualność, która w tym szczególnym zakresie potrafi bardzo wiele, i to o wiele więcej od wielu z tych, którzy zostali finalistami, to jeszcze odbiera szczególny prestiż przyznanej przez siebie nagrody. Przypuszczam, że jej Królowa Nocy byłaby ozdobą finału...
Jeszcze jeden żeński głos chciałbym tu wyróżnić - głęboki, przejmujący alt Olgi Maroszek. Zabrzmiał szczególnie wyraziście, także dlatego, że był jedynym najbardziej znaczącym nie-sopranem na tym Konkursie. Z radością i uznaniem przyjęto przyznanie jej przez wielką legendę Jury - Giuseppe Giacominiego, tygodniowego kursu mistrzowskiego we Włoszech, prowadzonego przez tego wciąż wspaniałego artystę !
Gorzej było z panami. Od początku, drugą postacią Konkursu, po Słowence, bez rozróżniania kategorii - był dla mnie Litwin Liudas Mikalauskas, który w porywającym stylu wygrał jeszcze organizowany w ramach II etapu konkurs pieśni, kreując kilka Pieśni i Tańców śmierci - Musorgskiego. Znakomicie wypadł też monolog Filipa! Wrażenie psuło "tylko" stałe drżenie jego głosu oraz to, że w każdym etapie za bardzo "ponosiło" go w niebezpieczne rewiry, i to czasami nawet na granicy dobrego smaku... Sądzę więc, że fakt nie przyznania I nagrody w kategorii głosów męskich było trafną decyzją Jurorów, tym bardziej, że jeszcze nie do końca oszlifowane są talenty pozostałych nagrodzonych i wyróżnionych głosów męskich
Od początku ważną postacią tej kategorii był baryton Szymon Komasa, niewątpliwie jedna z ważniejszych indywidualności Konkursu. Imponował kulturą, wokalno-aktorską swadą, sporym ładunkiem emocji - najznakomiciej chyba przedstawił nam Starego kaprala Moniuszki. Podobała się też w jego interpretacji aria Aleka, znana mi ze zwycięskiego dla niego wrocławskiego Konkursu im. Haliny Halskiej. Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczył mnie w końcu - Michał Partyka, który swoim znakomitym występem w III etapie mógł nawet - jak mniemam - wygrać całą męską kategorię. Jednak już sam fakt "dogonienia" Litwina i zdobycie wraz z nim II miejsca - było jego wielkim osiągnięciem. Od początku imponował wiele znaczącą wyrazistością i efektownością wykonawczą, także dużym dynamizmem śpiewu. Zawsze wiele wyrażał, do tego śpiewał bez cienia asekuracji!
Spośród uczestników niedopuszczonych do finału chciałbym wyróżnić tylko dwóch: Piotra Płuskę, za budowanie nastroju, napięcia, dramatyzmu, także za wielką ambicję, której nb. nie brakowało i pozostałym wyróżniającym się panom oraz Artura Rożka, który poczynił wielkie postępy w stosunku do ubiegłorocznych choćby jego występów. Ładnie, często i szlachetnie brzmiał jego głos.
Jak zawsze na konkursach jednych się podziwia, wspomina i żałuje drugich. Najważniejsze jednak jest to, aby najwyższą nagrodę zdobył najlepszy, co stało się w Nowym Sączu, a wszystko inne jest - w gruncie rzeczy - nie tak bardzo ważne. Bardzo wszyscy chcielibyśmy aby Słowenka Urška Arlič Gololičič swoją karierą, której serdecznie jej życzymy, wszędzie świadczyła o tym ważnym Konkursie. Czy tak się stanie ? Oby, bo brakuje temu konkursowi takiej postaci...
Adam Rozlach
komentator muzyczny Programu I Polskiego Radia