Gród Kopernika zawsze miał duże ambicje muzyczne i spore sukcesy z tym związane. Jednak nie był i nie jest metropolią, która dysponuje stosownymi funduszami, pozwalającymi na duże projekty, bądź festiwale o europejskiej randze. Natomiast w kraju liczy się z należytym uznaniem. Choćby z tytułu corocznej organizacji Międzynarodowego Letniego Festiwalu "Toruń - Muzyka i Architektura". W bieżącym roku odbędzie się już 13 edycja, tym razem pod hasłem "Europa - Toruń, Muzyka i Architektura". Ideą festiwalu jest prezentowanie muzyki klasycznej w zabytkowych, historycznych wnętrzach miasta.

Obchodząca trzydziestolecie działalności Toruńska Orkiestra Symfoniczna została założona jako Toruńska Orkiestra Kameralna. Jej artystycznym wizerunkiem kierowali wybitni polscy muzycy. Współpracowali i koncerty prowadzili najlepsi dyrygenci, a solowe partie grali i śpiewali znakomici soliści. W ramach Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej działają trzy zespoły kameralne: Toruński Kwartet Smyczkowy, Toruński Kwartet Dęty Blaszany oraz Kwartet Smyczkowy Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej. Orkiestra znacząco wpływa na życie kulturalne Torunia i regionu kujawsko - pomorskiego. Bierze udział w krajowych i zagranicznych festiwalach oraz nagrywa dla radia i firm fonograficznych. Ponadto koncertowała w europejskich państwach, takich jak: Belgia, Szwajcaria, Czechy, Słowacja, Niemcy, Dania, Wielka Brytania, Włochy, Francja, Białoruś, Litwa. Ma poważny dorobek i wysoki poziom artystyczny świadczący i jej renomie. Osobiście przypuszczam, że pod obecnym kierownictwem Pawła Dudzika (dyrektor) i Piotra Sułkowskiego (dyrektor artystyczny), zarówno dorobek jak i poziom artystyczny będzie nadal wzrastał.
Na uroczysty koncert z okazji jubileuszu przybyło sporo zacnych gości, wśród nich prezydent miasta Toruń - Michał Zaleski oraz Zbigniew Derkowski - dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Toruń. Było wiele miłych słów, gratulacji. Zasłużonych udekorowano medalami, wręczono dyplomy.
Podczas koncertu jubileuszowego uświetniającego obchody trzydziestolecia działalności Toruńska Orkiestra Symfoniczna, za zasługi dla miasta Torunia, została odznaczona najwyższym odznaczeniem miejskim Medalem Thorunium. I słusznie, albowiem TOS jest jedną z najpiękniejszych wizytówek nadwiślańskiego grodu. Prezydent Zaleski w pięknych słowach każdemu muzykowi życzył niezbędnej wytrwałości, a także troski o rozwój artystycznego talentu. Poinformował również, iż z poziomem TOS, Toruń wiąże wielkie nadzieje w staraniach o zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. W tym przypadku nadzieje nie są zbyt płonne, bowiem poziom prezentowanych koncertów jest wystarczająco wysoki.

Trudno w tym miejscu opierać się porównaniom, lecz z moich obserwacji wynika, iż Boston Symphony Orchestra gra niewiele lepiej, chociaż dysponuje lepszymi wartościowo instrumentami, to i barwę ma korzystniejszą. Ale też w tym miejscu warto byłoby zastanowić się, czy do 2016 roku, krok po kroku, nie należałoby dążyć do tego aby Toruń posiadał Filharmonię Toruńską. Tylko tyle - ku rozwadze rajców miejskich. Dyrektor Derkowski w swoim wystąpieniu wspomniał, że muzyk gra dla publiczności i potrzebuje akceptacji. Święte słowa panie dyrektorze, ale nie tylko od strony publiczności. Wyraził także nadzieję, aby TOS nadal prezentował ciekawą ofertę artystyczną w zakresie koncertów i bogaty repertuar muzyki klasycznej. Na pewno nie tylko mająca powstać w najbliższej przyszłości nowa sala koncertowa będzie wystarczającą motywacją dla - mam taką nadzieję - niebawem filharmoników toruńskich.
Nowy szef artystyczny w mistrzowski sposób poprowadził koncert jubileuszowy, 20 marca 2009 roku. W pierwszej części zabrzmiały cudownie romantyczne dźwięki II Koncertu skrzypcowego d-moll, op. 22, Henryka Wieniawskiego. Utworu zaliczanego do światowych arcydzieł literatury skrzypcowej XIX wieku. Wykonanie już od pierwszych taktów Allegro modrato nie zawiodło moich nadziei, bowiem dyrygent przedstawił czytelną wizję Wieniawskiego, dojrzałego skrzypka - wirtuoza.
Propozycja indywidualnej interpretacji dzieła twórcy świadomego swych celów artystycznych. Orkiestra urzekała ekspresją i dramatyzmem pierwszego, pełnego wewnętrznej dynamiki tematu i następującym po nim łagodnym spokojem. Piotr Pławner, grający na skrzypcach T. Balstrieri, podejmując temat nadał mu namiętną żarliwość połączoną ze szlachetną płynnością tonów. Kantylenę rozwijał wielkimi łukami wdając się w pięknie brzmiący dialog z orkiestrą. Solista grał coraz bardziej wirtuozowsko i wzrastało napięcie, choć w orkiestrze ono malało i niepostrzeżenie przeszło w środkowy Romans. Ogromne słowa uznania należą się tutaj dyrygentowi, który podjął się dużych rozmiarów wyzwania. W drugiej części Andante ma non troppo solista zaprezentował piękną i swobodnie płynącą pieśń skrzypiec na tle rozkołysanego akompaniamentu orkiestry. Stanowiło to nie tyle kontrast, co refleksyjne dopełnienie dla intensywnie wzrastającego i nasyconego wyrazu.
Orkiestra narastającym tremolandem uzyskała odpowiednie efekty, po czym kojącą melodią osiągnęła punkt kulminacyjny łagodnym ściszeniem brzmienia. W czasach szczególnej wrażliwości na wszelkie niuanse wirtuozeria stała się nieodłącznym elementem profesjonalnego wykonawstwa. Dowiódł tego Piotr Pławner grając jedne z najpiękniejszych fraz liryki instrumentalnej w finałowym rondo połączonym z burzliwą kadencją Allegro con fuco. W III części solista w oszałamiającym tempie zaintonował alla zingara imponując brawurowym staccato w ostrych i tanecznych rytmach węgierskiego folkloru, granych w zawrotnym tempie.
Zmaganie się orkiestry w lirycznym temacie kontrastującym z popisową melodią skrzypiec, zdecydowanymi akordami zakończyło jedno z najwspanialszych wykonań, jakich miałem zaszczyt wysłuchać. Wirtuozeria i kunszt wykonawczy smyczka w ręku Pławnera, ani tak znakomite porozumienie batuty Sułkowskigo z zespołem orkiestry, wcześniej nawet mi się nie śniły.
Po przerwie zaprezentowano największe osiągnięcie twórcze Dworzaka, IX Symfonię e-moll op. 95, Z Nowego Świata. Utwór nie posiada określonego programu, bowiem ma charakter bardziej filozoficzny, ale wyraża nastroje, uczucia i wrażenia kompozytora podczas pracy twórczej. W czasie toruńskiego koncertu zarówno następujące po sobie trzy części, jak i finał zostały perfekcyjnie przygotowane, dając tym samym licznie zebranej publiczności moc niezapomnianych doznań.
Proponowana przez toruńskich muzyków interpretacja Symfonii była doskonale przemyślana, a wszystkie niuanse, tak ważne dla muzyki Antona Dvořāka nadały temu wykonaniu niepowtarzalny koloryt. Niejednolitość stylu muzycznego symfonii okazała się dużym atutem dla przedstawienia mieniących się barw w różnorodnych tematach i ogromnej palecie zawartych w niej uczuć - sugestywnie przemawiających do odbiorców. Dużego formatu maestro Piotr Sułkowski pokazał się z najlepszej strony i wraz ze swoim zespołem TOS zasłużył na duże komplementy.
Wilfried Górny