Przegląd nowości

Dwie gwiazdy

Opublikowano: wtorek, 24, marzec 2009 01:00

Don Giovanni w tym sezonie w berlińskiej Staatsoper Unter den Linden ma dwie gwiazdy: Gustavo Dudamela i Agę Mikołaj (to pseudonim artystyczny występującej poza krajem Agnieszki Mikołajczyk, która do 2002 roku śpiewała na wielu polskich scenach, głównie jednak w Poznaniu). Oboje zresztą otrzymali najgorętsze brawa, a przecież publiczność berlińska jest dosyć wybredna.

Image

Donna Elwira to popisowa rola polskiej sopranistki i trudno się dziwić, iż także tym razem podbiła nią berlińską publiczność. Choć potrafi pozostać nieruchoma przed dłuższy okres czasu, jeśli reżyser tylko od niej wymaga, to tak naprawdę Mikołaj na scenie jest wulkanem energii. Jej wejście na scenę jest zaskakujące i zabawne, bo śpiewaczka wjeżdża na białym skuterze. Jej pojawienie się, z jednej strony, rozładowuje napięcie, które narosło w związku z zabójstwem Komandora, ojca Donny Anny, a z drugiej strony, dramatycznie komplikuje życie Giovanniego.


Elwira wciąż pojawia się i znika, by znowu wyłonić się z innej strony, krzyżując miłosne plany swego libertyńskiego męża, którego smutny koniec ma być przestrogą dla wszystkich mężczyzn, zainteresowanych jedynie zaliczaniem kolejnych "spódniczek". W najbardziej znanej arii Donny Elwiry "Mi tradi", pomimo tego iż zawiera w sobie skrajne emocje, Mikołaj zachowuje ekwilibrum pomiędzy sprzecznymi namiętnościami nią targającymi, łącząc liryzm z intensywnym dramatyzmem. Mimo iż zazdrosna Donna Elwira jednak kocha go tak bardzo, że jest gotowa wybaczyć każdą zdradę i poniżenie, ale nie potrafi zapobiec nieuniknionemu.

Image

Maestro Dudamel poprowadził orkiestrę z ogromnym wyczuciem, dbając by nie forsowała zbytnio forte, zmuszając muzyków do bardziej subtelnej gry. To wcale nie przeszkodziło mu ekspresyjnym wygraniu dramatyzmu muzyki Mozarta, szczególnie w momentach, w których kompozytor zaplanował grę samej orkiestry.

Najdoskonalsza i najambitniejsza opera geniusza z Salzburga otrzymała zatem perfekcyjne ramy, w które wpisała się inscenizacja niemieckiego reżysera Petera Mussbacha. Choć premiera jej miała miejsce w mediolańskiej La Scali jesienią 2006 roku, a berlińska w grudniu 2007 roku, to Dudamel nie traktuje jej jak zamknięty rozdział. To żywe dzieło, które wciąż wymaga doskonalenia. Zresztą i sam młody maestro wciąż się uczy, korzystając z uwag innych dyrygentów, jak chociażby Daniela Barenboima, który przysłuchiwał się próbom i w przerwie konferował z fenomenalnym Wenezualczykim.

Mussbach nie tylko wyreżyserował ten spektakl, ale także zaprojektował kinetyczną scenografię, która podkreśla dynamiczną dramaturgię opery. Bardzo proste dekoracje, bo głównymi elementami są ciągle przesuwające się po całej scenie dwa ogromne prostopadałościany, aktywnie kreują emocje tej inscenizacji, podobnie jak i oświetlenie. Kostiumy Andrey Schmidt-Futterer są równocześnie współczesne jak i pełne aluzji do XVII wieku. I tak na przykład Don Giovanni, którego gra włoski baryton Andrea Concetti, nosi skórzane czarne spodnie, czarną koszulę z kryzą i bardzo długi płasz, a Donna Anna (w tej partii występuje rosyjska sopranistka Anna Samuil) - szeroką spódnicę na tafcie i czarną woalkę.


 

Całkowicie pozbawiona dosłowności, z minimalnymi rekwizytami dekoracja - choć jednakże nie do końca neutralna - pozwala całkowicie skupić się na postaciach dramatu. Humoru to oczywiście nie brak, a jego głównym źródłem jest fenomenalny Leporello niemieckiego bas-barytona Hanno Müller-Brachmanna, który jest lustrzanym odbiciem swojego pana. Ma równie ostry apetyt na kobiety jak i do jedzenia. Co zaskakuje w interpretacji Mussbacha, to rozciągnięcie wachlarzu libertynizmu i swobody seksualnej na wszystkich bohaterów, również na tych zupełnie bezimiennych z chóru. Głęboki dekolt Donny Elwiry i jej czerwone szpilki sygnalizują lekkość jej obyczajów. Natomiast seksualność Don Ottavio (chorwacki tenor Tomislav Muźek) od początku znajduje się pod znakiem zapytania, bowiem jego czarny wachlarz i estetyczny dystans w stosunku do swej ukochanej Anny sugerują emaskulację jego osobowości. Takie odczytanie znowu komplikują niedwuznaczne sugestie dotyczące ménage à trois pomiędzy trzema maskami, czyli Elwirą, Anną i Ottavio, na zabawie u Giovanniego. W tej inscenizacji Mussbach kwestionuje czy tak naprawdę w naszym społeczeństkiw ma znaczenia kto jest partnerem i czy jest on tylko jeden.

Image

28-letni wenezuelski dyrygent robi niesamowitą karierę, ale trudno się dziwić, bo jest genialnie uzdolniony i każdy jego koncert jest tego dowodem. Na dodatek jego żywiołowość i świeże interpretacje w wykonaniu czołowych orkiestr świata, np. fenomenalnej Berlińskiej Filharmonii, przyciągają rzesze melomanów, toteż bardzo trudno dostać bilety na jego koncerty. A przed pierwszym spektaklem z serii (15, 20, 26 i 30 marca) cała masa studentów, licząca na tanie bilety, musiała odejść z kwitkiem. Choć na kolejne spektakle Don Giovanniego można jeszcze kupić bilety, to jednak zostało ich już niewiele. Więc warto się pośpieszyć, bo do Berlina wcale tak daleko nie jest, a przecież można zobaczyć i posłuchać na żywo już legendarnego przecież Dudamela i pełną żywiołowości Donnę Elwirę Agi Mikołaj.

                                                                                        Ewa Kara