Przegląd nowości
- Szczegóły
-
Opublikowano: piątek, 27, luty 2009 01:00
Prawdziwą perłą Festiwalu "Héros Perdus" ("Zaginieni bohaterowie") Opery w Lyonie była sceniczna inscenizacja świeckiego oratorio szwajcarskiego kompozytora Franka Martina (1890-1974) pt. Le Vin herbé (Magiczny napój), którą przygotował niemiecki reżyser Willy Decker. Zarówno reżyseria wraz ze scenografią jego wielokrotnego współpracownika Wolfganga Gussmanna (razem przygotowali m.in. słynną La traviatę z Anną Netrebko i Rolandem Villazonem w Salzburgu) oraz muzyka w wykonaniu śpiewaków i orkiestry kameralnej opery pod dyrekcją wiedeńczyka Friedamanna Layera nie miały sobie równych. Po raz kolejny Decker udowodnił, że jest świetnym reżyserem i że oratorio, choć z gruntu rzeczy nie poddające się wymogom dramaturgicznym, jest gatunkiem par excellence teatralnym. Potrzebny jest jedynie dobrze przemyślany koncept inscenizacyjny i odpowiednia oprawa wizualna, a takowe otrzymała ta kameralna wersja mitu o Tristanie i Izoldzie, którą wcześniej Decker zaprezentował w ramach Triennale Rury 2007.
Gussmann rozdzielił publiczność na dwie części, pomiędzy którymi ustawił cylindryczną scenę. Wewnątrz, wokół fortepianu stała orkiestra kameralna (2 skrzypce, 2 altówki, 2 wiolonczele, kontrabas i fortepian) i chór (6 głosów kobiecych i 6 męskich).
Ruchome czarne podium ograniczały po bokach dwa ogromnych rozmiarów czarne panele z obrysowaną białą kredą ramą. Ten minimalizm wizualny oparty na kontraście tych dwóch kolorów: białego i czarnego był szczególnie wymowny. Pozostałe elementy sceniczne to czarna kula składająca się z dwóch połówek, wielkich rozmiarów korona, pod której ciężarem uginać się będzie król Marek, olbrzymi miecz, który czasem zamienia się w krzyż, oraz łódka, w której oboje kochankowie dokonają swojego życia: od rany zadanej zatrutą lancą i oszukany przez żonę Tristan umiera w przekonaniu, że Jasnowłosa nie przyjechała się z nim pożegnać, a Izoldzie pęknie serce po śmierci ukochanego. A historia Tristana i Izoldy jest zupełnie odmienna od bardziej znanej wersji Ryszarda Wagnera (Tristan i Izolda). Libretto oratoria, które napisał również Martin, oparte zostało na powieści Josepha Bédiera pt. Dzieje Tristana i Izoldy, będącej rekonstrukcją średniowiecznego mitu o Tristanie i Izoldzie (Iseult) na podstawie wczesnych źródeł francuskich.
Pierwszą część zatytułowaną "Le Philtre" ("Napój") poprzedza krótki prolog, druga część to "La Forêt du Morois" ("Las moreński"), a trzecią - "La Mort" ("Śmierć") - Martin zakończył epilogiem, a całość trwa raptem niecałe dwie godziny. Spośród 12-osobowego chóru Martin wyodrębnił 8 głównych postaci tego mitycznego dramatu: Izoldę Jasnowłosą (sopran), służącą Izoldy - Brangien (mezzosopran), Izoldę o Białych Dłoniach (mezzosopran), królową Irlandii - Matkę Izoldy Jasnowłosej (alt), Tristana - siostrzeniec króla Marka (tenor), króla Kornwalii Marka (bas), diuka Bretanii Hoëla (bas) oraz jego syna i przyjaciela Tristana - Kaherdyna (tenor). Chór jak na oratorio przystało jest równocześnie narratorem i komentatorem rozgrywającego się dramatu. Tak pomyślana wokalna kompozycja i dramaturgiczne wymagania Martina w zasadzie narzucają konieczność znalezienia doborowego zespołu śpiewaków operowych. Choć w zamierzeniu kompozytora akcja została podzielona na serię obrazów scenicznych (tableaux), to ogromna ich część jest wyjątkowo dramatyczna i tę okazję bez wahania wykorzystał Decker, by stworzyć to szczególnie intymne, ale jakże pełne pasji przedstawienie. Również naszkicowane postaci Marina w interpretacji Deckera stają się naprawdę bohaterami z krwi i ciała. Cała uwaga oczywiście skupia się na głównych postaciach czyli Izoldzie Jasnowłosej, którą zagrała Sinéad Mulhern, irlandzkiej sporanistce, i na Tristanie, którego partię wykonał Finnur Bjarnaso islandski tenor. Oboje - liryczni i zmysłowi - są nie tylko rewelacyjnie dobrani muzycznie i fizycznie: bowiem oboje mają blond włosy i świetną sceniczną prezencję, dodatkowo podkreśloną przez kolor współczesnych, neutralnych kostiumów Gussmanna: Izolda ma białą sukienkę, a Tristan białą koszulę i czarne spodnie, które kontrastują z czarnymi ubraniami pozostałych członków chóru, nabierając dramatyzmu w scenach, w których chór przestaje być tradycyjnym statycznym monolitem, lecz zamienia się w żywo reagującą wieloosobową grupę, która często ingeruje w życie kochanków. Szczególnie zdumiewająca swoimi możliwościami głosowym była francuska sopranistka Marie-Adeline Henry, która w przejmujący i dramatyczny sposób zagrała Brangien. Ciekawe interpretacje postaci przedstawiły również niemiecka mezzosopranistka Suzanne Blattert jako Matka i niemiecka mezzosopran Ursula Hesse Von Den Steinen, która wykonywała partię Izoldy o Białych Dłoniach. A niezapomnianym królem Markiem był natomiast bas Otto Katzameier. Co warte jest jednak podkreślenia, to fakt, że Le Vin herbé było wyjątkowo zagrane przez wszystkich artystów, którzy w fenomenalny sposób potrafili oddać tę niezwykle emocjonalną historię miłości Tristana i Izoldy. Ewa Kara