Przegląd nowości

Turandot jako nastolatka

Opublikowano: poniedziałek, 23, luty 2009 01:00

Muszę przyznać, że Turandot w inscenizacji niemieckiej reżyserki filmowej Doris Dörrie, której ostatni film Hanami - Kwiat wiśni zbiera bardzo dobre recenzje, jest dosyć dziwnym przedstawieniem. Oglądając tę ostatnią operę Pucciniego z nowym zakończeniem współczesnego kompozytora włoskiego Luciano Berio w berlińskiej Staatsoper, prawdopodobnie po raz pierwszy nie wiedziałam o co chodzi w inscenizacji, bo intrygujący koncept reżyserki nie do końca wyjaśniał charakter i relacje pozostałych postaci i nie zawsze przekładał się na obrazy sceniczne. Dörrie widzi w tytuowej bohaterce nie femme fatale, ale nastolatkę, która ucieka od rzeczywistości w świat komiksów manga.

I tak Turandot, której partię tego wieczoru rewelacyjnie wykonała francuska sopranistka Sylvie Valayre, jest zwyczajną dziewczyną z przedmieścia Pekinu, mieszkającą z ojcem (Altouma grał niemiecki tenor Peter-Jürgen Schmidt) w małym domku z garażem. Ale jest także zagubioną nastolatką, podobną do fanki Marilyn Mansona: ma długie czarne włosy spięte wysoko na czubku głowy z jednym rozjaśnionym pasmem, zaś pół głowy ma wygolone, a nosi czarną sukienkę z wyraźnymi aluzjami sado-masochistycznymi i różową futrzaną lamówką wokół ramion. Choć jej kostium symbolizuje buntowniczy charakter, jej nieodłącznymi atrybutami są komórka i pluszak, które podkreślają jej liminalny status dojrzewającej dziewczyny zawieszonej pomiędzy dwoma światami: dziecka i dorosłych.

Image

Bernd Lepel, autor scenografii i kostiumów, zamienił atrybuty Turandot w gigantycznych rozmiarów rekwizyty. O ile telefon komórkowy jest funkcjonalnie wypisany w akcję; np. Kalaf (w tej roli wystąpił świetny koreański tenor Alfred -  Je hyung Je Hyung - Kim) wystukuje na nim odpowiedzi na zagadki Turandot i na ekranie pojawia się "Speranza" (Nadzieja) czy "Sangue" (Krew) albo zrozpaczona cyfrowa twarz Turandot, to jednak ta wielka "komóra" wygląda zupełnie nieatrakcyjnie na scenie. Natomiast kolosalny biały miś koala (wypełnia cały otwór sceniczny), którego brzuch jest prawdziwym miejscem eskapizmu Turandot, jest rewelacyjną esencją i symbolem konceptu inscenizacyjnego. Jest również funkcjonalny, ale zarazem kiczowaty i dwuznaczny erotycznie.


Niedwuznaczne erotycznie i pełne przemocy są natomiast czarno-białe fragmenty z mangi pojawiające się na częściowych prospektach, ilustrujące histeryczny strach Turandot przed Obcym. Świetnie też funkcjonowały podczas egzekucji i opowieści, w której Turandot wyjaśnia bezpośrednią przyczynę jej okrutnego postępowania. Lepel wykorzystał również w formie prospektów graficzne i kolorowe ornamenty pochodzące z książki Hajime óuchi pt. Optyczna i geometryczna sztuka japońska. Są one jednak inherentnie liryczne. Takie skontrastowania bardzo dobrze oddawały zagubienie Turandot, kochającej po raz pierwszy, a również nienawidzącej:

          "W twoich oczach było światło herosów,
          W twoich oczach była arogancka pewność siebie
          I za to nienawidziłam cię...
          I kochałam cię za to,
          cierpiąca i rozdarta
          pomiędzy dwoma jednakowymi lękami:
          pokonać cię i być pokonaną..."

Image

Ze strachu też Turandot zabija Liu (brazylijska sporanistka Adriane Queiroz, która nie zawsze radziłą sobie z orkiestracją Pucciniego). Ale jej śmierć, podobnie jak i śmierć Timura (niemiecki bas Andreas Bauer) czy księcia perskiego, nie są realne, bowiem wszystkie postaci z wyjątkiem Kalafa, są zabawkami Turandot. Nawet jej ojciec nie jest realny. Wszyscy też, łącznie z chórem, noszą plastikowe kostiumy, które ograniczają i usztywniają ich ruchy. Chór chłopców wygląda jak grupa papierowych aniołków z wielkimi czarnymi oczami, a Timur jest mumią z długą niebieską peleryną, wspartą na balkoniku dla niedołężnych starców. Ale nawet jeśli zaakceptujemy tę wizualną interpretację duetu Dörris/Lepel, to rodzi ona szereg pytań, które dramaturgicznie nie łatwo zracjonalizować czy zwyczajnie wyjaśnić: Co w tym świecie zabawek robi ubrany w normalne sportowe ciuchy Kalaf? Kim są Liu i Timur dla niego? Dlaczego Ping, Pang, Pong ściągają swoje kostiumy i jadą poza miasto na piknik z trzema dziewczynami, z którymi uprawiają seks w różnych pozycjach? Itd., itp. O ile interpretacja reżyserska postaci Turandot jest osobliwa, lecz zarazem przekonująca i intrygująca, to spektakl pozostaje jednak dramaturgiczną łamigłówką.

                                                                                                   Ewa Kara