Błąd
  • Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów dokumenty/Szczecin_Rent oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Przegląd nowości

"Rent“ w Operze na Zamku w Szczecinie

Opublikowano: piątek, 21, listopad 2008 01:00

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów dokumenty/Szczecin_Rent oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.


Jeśli rolą odtwórców było przekonanie widza do roli jaką grają, a im się to uda, to sukces sztuki murowany, a jej wiarygodność sprawia, że przedstawienie jest ciekawe, to do akceptacji i owacji na stojąco już tylko jeden mały krok, a sztuka staje się czytelna bardziej niż dobry film.

Nie małą role odgrywa tu charakterystyczna muzyka, którą słyszymy, a która oddaje nastrój sztuki. Już od pierwszej odsłony, a właściwie to kurtyny nie było wcale, a nastrój wywołany kontrowersyjną dekoracją, zmuszał widza do refleksji. W mig akcja szła w sukurs, że widz wczuł się w miejsce i rolę i przenosi się do miejsca jej odgrywania. To światek "brodweyowskiej" scenerii, a w nim przemoc i wiele nieprawości. Ale czy tylko na czarno widzimy wszystko co się dzieje? Czy świat milczy na żniwo zbierane przez dżumę XX wieku.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://maestro.net.pl/images/dokumenty/Szczecin_Rent


O tych i innych sprawach, mówią i krzyczą skromni bohaterowie, zwykli ludzie, którzy tu żyją, mieszkają kochają się i umierają. Wśród nich gdzieś tam żyją i cierpią Mimi i Roger. A przecież mają prawo do miłości, do szczęścia, żyć i kochać i być kochani. Miłość nie jedno ma imię i pojmowana może być inaczej, dajcie im do tego prawo. To przesłanie sztuki i sens życia bohaterów.

Pojęcia nie miałem, że z taką siłą wyrażać może uczucia muzyka, która czasem jest ostra jak życie, a czasem łagodna i romantyczna jak miłość. Dodajmy do niej z lekkością wyrażany harmonijny śpiew, sprawia przeniesienie przedstawienia w ponadczasowość. Muzyka Jonathana Larsona jest piękna i ma dużą siłę wyrazu, ona prosi, mówi i krzyczy, a libretto ponadczasowe, wiarygodne i przekonywujące. Dociera ona bowiem do każdego widza, bez względu na wiek, płeć i opcję jego przekonań.

Obecność na widowni w większości młodego widza, bardzo mnie zaskoczyła.

Zadziwiła mnie jego wrażliwość, szczególnie w mocniejszych akcentach przedstawienia. Dawała bowiem odczuć i zaakcentować swoje zrozumienie i poparcie. Jestem pod wrażeniem, dzięki niemu, wiem bardziej czym jest równość, zrozumienie i tolerancja, że dla każdego powinno być miejsce i prawo do bytu.

A szczytem był nieustający aplauz i owacje na stojąco. Nic też dziwnego, że ktoś uronił łzę, może ja sam, a czy to wstyd? Wiem, że na pewno wstydem byłoby, gdybym tego nie obejrzał i nie przeżył. Nie zróbcie sobie wstydu, jeszcze macie szanse.

Anatol Mroczkowski