Opera Wrocławska, wiodąca instytucja kultury w Polsce, zaprasza do siebie najwybitniejszych artystów naszych czasów. Wieczór 29 października 2008 roku był świętem admiratorów sztuki baletowej, dziedziny jakże ulotnej w swej delikatności. Tego wieczora podziwiano Staatsballet Berlin z fenomenalnym tancerzem, jakim jest Vladimir Malakhov. Genialnemu ukraińskiemu artyście towarzyszyły cztery primabaleriny: wykształcona w berlińskiej Staatliche Ballettschule - Beatrcce Knol, urodzona w Japonii - absolwentka Szkoły Baletowej Chikako Tanaka w Fukuoka - Shoko Nakamura, Rosjanka początkowo ucząca się tańca w Państwowej Akademii Baletowej w Perm - Najda Saidakova oraz rodowita moskwianka, absolwentka moskiewskiej Szkoły Baletowej Bolshoi - Polina Semionova.
Każda z solistek - bez wątpienia - zasługuje na miano wielkiej osobowości tańca. Perfekcyjnie przedstawiono arcyciekawy program. Należał do klasycznej formacji (przy stosowaniu techniki pointes), bowiem zaprezentowano w nim najwybitniejsze układy taneczne, opracowane przez mistrzów z dziedziny choreografii. Zespół solistów w najwyższym stopniu profesjonalnie przygotowany wykazał ogromną skalę możliwości ruchowych, doskonałą dyscyplinę ciała, jego giętkość i elastyczność, świadomość i celowość każdego gestu.

Na początku do granej z taśmy muzyki Piotra Czajkowskiego pokazano genialną, neoklasyczną choreografię George Balanchine.
W pas de deux "Diamonnds" pięknie duet taneczny zatańczyli Polina Semionova i Vladimir Malakhov. Stało się to, czego można było się spodziewać. Po pojawieniu się na scenie Malakhova tancerza powitano długotrwałą owacją. Drugim punktem programu były Wariacje z "Pas de quatre" do muzyki Cesare Pugniego, które w układach tanecznych wg Julesa Perrota, choreograficznie zrekonstruował Anton Dolin. Za ich urzekające przestawienie, prawidłowość techniki i wirtuozowską perfekcję solistka, Najda Saidakova otrzymała entuzjastyczny aplauz.

Z kolei Shoko Nakamura każdym gestem i nieprzeciętnie wiotkim ciałem oczarowała widownię w Wariacjach z "Alles Walzer" Johanna Straussa z choreografią Renato Zanella. W moim przekonaniu wstrząsające wrażenie, głęboko emocjonalne napięcie, sięgające niemal ekstazy wywarł "Umierający łabędź" w interpretacji Beatrice Knopp. Głównym czynnikiem olśniewającego sukcesu baleriny była logiczna, klarownie przejrzysta struktura ruchu i jego znaczeniowa motywacja. Choreografię do tego utworu Camille Saint-Säensa opracował Michael Fokine. Ostatnim w pierwszej części punktem programu, był "Voyage" z muzyką Wolfganga Amadeusa Mozarta.
W nim Vladimir Malakhov powrócił na scenę w układach tanecznych Renato Zanella. Poza doskonałą techniką tańca, kreował postać także wyrazem twarzy i wzroku. Artysta przestrzegając tradycyjnych reguł, swym tańcem prezentował przede wszystkim uczucie, inteligencję i wdzięk, czym na widowni wzniecił rzadko spotykany entuzjazm.

Po przerwie wszyscy soliści, zaliczani do najwybitniejszych tancerzy współczesności zatańczyli Serait-Ce la Mort?. Choreografię, pełną filozoficznej refleksji, do tego utworu Richarda Straussa opracował Maurice Bejart. Imponująco wypadło spotkanie pięciu świetnych tanecznych indywidualności stanowiących jedną ekspresyjną całość. Wszyscy przywiązywali wielką wagę do znaczeniowej strony ruchu. Bez względu na to, czy tańczyli w ciszy, czy też z muzyką tworzyli idealną kompozycje taneczną. Koncentrowali się na czasowo przestrzennych relacjach w zwartych sekwencjach tanecznych, będących przekaźnikiem myśli i uczuć..
Jednocześnie z Nadzwyczajną Galą Baletową w Operze Wrocławskiej miała miejsce promocja nowej książki Jana Stanisława Witkiewicza, poświęcona sztuce baletowej. Tym razem bohaterem został Vladimir Malakhov. Wśród poprzednich publikacji znalazły się książki o artystach, którzy autora fascynują. W jego bogatej kolekcji znalazły się prace o Marii Krzyszkowskiej (Życie dla tańca), Witoldzie Grucy (Grand jeté, czyli wielki skok). Kolejne dzieła mające związek ze sztuką tańca poświęcił Alainowi Bernardowi, a także Leonowi Wójcikowskim (mistrz tańca).
Nie posiadam nowej, tego wieczora promowanej książki: Vladimir Malakhov rozmowa z tancerzem stulecia, więc nie mogę wygłaszać opinii na temat jej zawartości. Jednak już kilkadziesiąt lat fascynuje mnie lekkość jego pióra Witkiewicza. Każdą publikacje czytałem z zapartym tchem rozkoszując się syntetycznym przekazem myśli autora. Jan Stanisław Witkiewicz publicznie wyznał, że Malakhova, genialnego tancerza wiele lat temu osobiście poznał.
Obaj panowie nawiązali z sobą bardzo sympatyczną i zażyłą znajomość. Wobec tego czytelnik może spodziewać się, iż w tej publikacji spotka się z opisem fascynacji autora niezwykłą osobowością artysty i człowieka. Relacje z rozmów o występach, scenach, o życiu prywatnym tancerza... Książka obecnie znajduje się na półkach księgarskich i warto po nią sięgnąć.
Wilfried Górny